fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

ENERGIA Opinie

Koniec harców Gazpromu w Europie

Sposób, w jaki Niemcy ograniczyły możliwości rozwoju rosyjskiego koncernu w Europie, pokazuje, jakie znaczenie ma praworządność.

Kto by pomyślał, że to właśnie niemiecki sąd wbije nóż w plecy niemiecko-rosyjskiemu projektowi. Objęcie dyrektywą gazową budowanego gazociągu Nord Stream 2 sprawi, że Rosjanie nie będą mogli w całości wypełnić obu jego nitek swoim surowcem, ponadto będą musieli rezerwować moc dla innych sprzedawców gazu, a monopolista z Moskwy będzie musiał oddzielić działalność przesyłową od dystrybucyjnej. Wszyscy, którzy zbyt lekko traktują praworządność, niech się poważnie zastanowią. Do myślenia niech da to też tym, którzy snują wizję polexitu, bo to właśnie Bruksela, wprowadzając dyrektywę gazową, podcięła skrzydła Gazpromowi.
 Nie oznacza to oczywiście końca rosyjskiego koncernu w Europie, bo zapewne latami będzie on sprzedawał błękitne paliwo odbiorcom na kontynencie, ale wiele wskazuje, że to początek końca nieograniczonych możliwości tej firmy w UE. Gazprom będzie musiał po prostu stosować się do europejskich przepisów, nie licząc na to, że znowu skorzysta z ułatwień i wyłączeń, jak było to choćby przy budowie pierwszych nitek Nord Stream.
Znakiem końca tej ery jest fakt, że firma Allseas, która układała rury dla Gazpromu na Bałtyku, po wycofaniu się z budowy Nord Stream 2 (na skutek amerykańskich sankcji) będzie budować polsko-duńską rurę Baltic Pipe na odcinku, za który odpowiedzialni są Duńczycy.
Nowa sytuacja zapanowała też na lądzie. Od poniedziałku obowiązuje nowa umowa na przesył gazu gazociągiem jamalskim przez terytorium Polski. Teraz Gazprom będzie musiał się stosować do unijnych przepisów i zacząć płacić rynkowe stawki za tranzyt.
Jak mawiał Jacek Kuroń: „nie palcie komitetów, zakładajcie własne”. Najlepszym sposobem na walkę z Nord Stream jest budowanie własnej rury. Kilka dni temu Gaz-System poinformował o rozpoczęciu budowy wspomnianego Baltic Pipe. Z otwieraniem szampana trzeba poczekać do jesieni 2022 r., ale to ważny moment w dywersyfikacji kierunków, dostaw i dostawców błękitnego paliwa. Projekt, który powstał 20 lat temu, w czasach rządów Jerzego Buzka, doczekał się realizacji. Polska jawi się wreszcie nie jako kraj, który tylko protestuje, ale jako taki, który potrafi też coś w Europie budować.
Źródło: energia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA