fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Iracki prezydent bliski wstrząśnięcia polską opinią publiczną

PAP, Paweł Supernak
Prezydent Iraku przebywa w Polsce w czasie, gdy rośnie napięcie między władzami w Bagdadzie i irackim Kurdystanem. A on sam jest Kurdem. Odpowiedzi o ten konflikt przychodziły mu z trudem.

Spór o Kurdystan należy rozwiązywać zgodnie z konstytucją, i to zadanie dla federalnego sądu najwyższego – mówił w poniedziałek wymijająco Fuad Masum.

Konflikt zaostrzył się po nieuznawanym przez Bagdad i wszystkich sąsiadów referendum z 25 września, w którym 93 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległościa irackiego Kurdystanu. 16 października armia rządowa i szyickie oddziały paramilitarne odbiły z rąk Kurdów najważniejsze miasto na północy Iraku – Kirkuk. Leży poza granicami istniejącej od ćwierćwiecza autonomii kurdyjskiej, ale to Kurdowie je kontrolowali od 2014 roku, kiedy przepędzili stamtąd dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego (Daesz).

Kurdowie utracili Kirkuk, i to prawie bez walki, mimo że w negocjacje na miejscu zaangażował się sam Fuad Masum – Kurd i dostojnik z Bagdadu jednocześnie.

Teraz sytuacja jest już tak napięta, że władze federalne sugerują, iż Kurdystan jest takim samym regionem jak każdy inny (od lat ma wielką autonomię, jest quasi-państwem z własną armią), i nie używają nazwy Rząd Regionalny Kurdystanu. Bagdad zignorował propozycję „zamrożenia wyników referendum" niepodległościowego i zawieszenia broni.

– Polska jest dla Iraku ważna. Wielu Irakijczyków zna wasz kraj, wielu tu studiowało. Zależy nam na współpracy w powojennej odbudowie Iraku, bo polskie firmy są dobre, a dwa razy tańsze od niemieckich. Ale chcemy wiedzieć, na kogo Polacy stawiają, czy nie na Kurdów przypadkiem? Bo w Bagdadzie nie ma polskiego ambasadora, a rośnie znaczenie placówki w Irbilu – powiedział „Rz" Ahmed at-Tamimi, dziennikarz telewizji irackiej.

Prezydent Andrzej Duda zapowiedział wczoraj, że agencja konsularna w Irbilu (stolicy autonomii kurdyjskiej w Iraku) stanie się konsulatem generalnym RP.

Niewiele brakowało, a wizyta Fuada Masuma trafiłaby na czołówki mediów. Iracki prezydent, mówiąc bowiem o tym, co łączy nasze kraje, wspomniał o „około 20 polskich żołnierzach", którzy oddali życie w walce z Daesh.

Zabrzmiało sensacyjnie, nikt wcześniej nie wspominał o takich ofiarach. Walka z Daesz to ostatnie trzy lata, w tym czasie polskich żołnierzy, którzy pojawili się w Iraku w roli instruktorów czy doradców, liczy się ledwie w dziesiątkach. Według znanych wcześniej danych ostatni Polak zginął w Iraku 10 lat temu (w sumie w latach 2003–2007 oddało tam życie 22 polskich żołnierzy i jeden funkcjonariusz BOR).

„Rzeczpospolita" zapytała na konferencji prasowej obu prezydentów, czy nie doszło do pomyłki. Jak skorygował Andrzej Duda, chodzi o cały okres walki z terroryzmem w Iraku. Czyli od 2003 r. (gdy po obaleniu Saddama Husajna powstała tam „polska strefa").

Fuad Masum tłumaczył, że miał na myśli walkę z Al-Kaidą, a po terrorystach z tej organizacji pojawili się następni, tym razem z Daesh.

Przywódcy Polski i Iraku mówili o rozwoju wymiany handlowej, Andrzej Duda podał przykłady eksportu polskiej wołowiny oraz współpracy spółek surowcowych PGNiG i Lotos z irackimi partnerami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA