Dyplomacja

Sankcje wieszczą koniec przyjaźni polsko-ukraińskiej

Jeszcze dwa tygodnie temu minister Waszczykowski na łamach „Rzeczpospolitej
">Andrzej Łomanowski
NAPISZ DO AUTORA
Witold Waszczykowski zapowiedział utworzenie czarnej listy ukraińskich polityków, którzy nie będą wpuszczani do Polski. Chodzi o szefa ukraińskiego IPN Wołodymyra Wiatrowycza.

– W tej chwili uruchamiamy procedury, które nie dopuszczą ludzi, którzy zachowują skrajnie antypolskie stanowisko, do przyjazdu do Polski. Ludzie, którzy ostentacyjnie zakładają mundury [14. Dywizji Waffen] SS Galizien, do Polski nie wjadą – powiedział szef polskiego resortu dyplomacji w czwartek w programie TVP1.

Minister prawdopodobnie miał na myśli polityków ukraińskiej skrajnej prawicy, jednak „Rzeczpospolitej" nie udało się wyjaśnić, o co mu dokładnie chodziło – MSZ nie odpowiedział na nasze pytania. Nie są znani żadni ukraińscy politycy, którzy ubieraliby się w mundury tej dywizji, odpowiedzialnej za część zbrodni na Polakach na Wołyniu, ale też za zbrodnie wojenne popełnione w czasie tłumienia powstania na Słowacji jesienią 1944 roku.

– Chodzi również o osoby, które są zaangażowane w sposób administracyjny – nie dopuszczają np. do kontynuowania ekshumacji – dodał minister w telewizji. Z duża dozą prawdopodobieństwa można założyć, że tym razem ministrowi chodziło o szefa ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyra Wiatrowycza.

Jeszcze dwa tygodnie temu minister Waszczykowski na łamach „Rzeczpospolitej" nawoływał do zawarcia sojuszu z Kijowem.

Pod koniec października polska delegacja na czele z wicepremierem Piotrem Glińskim odbyła na Ukrainie rozmowy z szefem ukraińskiego IPN w sprawie ostatnich sporów historycznych i zablokowania przez stronę ukraińską polskich prac ekshumacyjnych. – W czasie rozmów pan premier zajmował bardzo zdecydowane stanowisko – powiedział „Rzeczpospolitej" wiceprezes polskiego IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk.

Jednocześnie jednak zaprzeczył, by to IPN był pomysłodawcą obłożenia Ukraińców sankcjami. – To nie jest nasza inicjatywa – powiedział. – My też nie mamy z tym nic wspólnego – dowiedziała się nieoficjalnie „Rzeczpospolita" w Ministerstwie Kultury. Niestety, szef resortu Piotr Gliński odmówił nam oficjalnego komentarza.

– Po powrocie naszej delegacji z Ukrainy odbyło się w Warszawie spotkanie z ministrem Waszczykowskim (na którym byli również przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego). Ich wizyta na Ukrainie przebiegła źle, a relacje z rozmów na Ukrainie – na przykład profesora Szwagrzyka – znów podważyły zaufanie do Ukrainy – powiedział „Rzeczpospolitej" minister Krzysztof Szczerski. Przyznał, że Pałac nie był zaskoczony treścią wystąpienia ministra Waszczykowskiego.

W TVP1 szef resortu dyplomacji powiedział bowiem również, że „będzie się zastanawiał, czy rekomendować prezydentowi wizytę na Ukrainie w tej chwili". Kolejne spotkanie Andrzeja Dudy i Petra Poroszenki wstępnie planowane jest na połowę grudnia – tym razem w Charkowie. – To region bezpośrednio graniczący ze strefą wojny na wschodniej Ukrainie.

Prezydent chciałby się tam spotkać z przedstawicielami misji obserwacyjnej OBWE. Ponadto od stycznia Polska będzie niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ i prawdopodobnie w tym okresie Organizacja będzie podejmowała decyzję, czy wysłać „błękitne hełmy" na wschód Ukrainy – tłumaczył Szczerski.

– Prezydent musi wyważyć dwie racje: polskie interesy geopolityczne i negatywne sygnały płynące z ukraińskiej strony. Kijów ma obecnie bardzo złe stosunki z najbliższymi sąsiadami w regionie (Polską, Węgrami, Rumunią) z powodu swojej polityki historycznej lub tożsamościowej. Prezydent cały czas podkreśla, że Ukraina nie może izolować się w regionie i stawiać wyłącznie na odległe stolice – wyjaśnił.

– Mamy jeszcze miesiąc na podjęcie decyzji – dodał Szczerski.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL