fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Orbán staje jednak po stronie Waszyngtonu

AFP
Po raz pierwszy od ośmiu lat do węgierskiej stolicy przyjechał w poniedziałek szef dyplomacji USA. To znak, że mimo bliskich więzi z Rosją Węgry chcą pozostać sojusznikiem Ameryki.

Decyzja o przyjeździe Mike'a Pompeo ważyła się do ostatniej chwili. Jak podaje niezależny węgierski portal Direkt36, Amerykanie uzależniali ją przede wszystkim od postępu negocjacji nad umową wojskową (DCA), która umożliwi swobodne przemieszczanie się armii USA na terenie Węgier w razie zagrożenia ze strony Rosji. Podobne porozumienia Polska zawarła z USA już kilka lat temu. Początkowo rząd Viktora Orbána uzależniał zgodę w tej sprawie od każdorazowej decyzji parlamentu, jednak w czasie wizyty w Waszyngtonie szefa węgierskiej dyplomacji Pétera Szijjártó 6 lutego udało się uzgodnić większość zasadniczych punktów spornych. Dlatego zdaniem źródeł dyplomatycznych umowa powinna zostać zawarta w najbliższych tygodniach.

Przyjazd Pompeo stał się też możliwy dzięki zawarciu przez Węgry z Raytheon umowy o budowie systemu obrony przeciwlotniczej. Jego wartość jest jednak wielokrotnie niższa od umowy, jaką z tym koncernem zawarła w ub.r. Polska na budowę systemu obrony przeciwrakietowej Patriot.

W zamian Pentagon zgodził się na zaangażowanie 55 mln dolarów w modernizację lotniska wojskowego w Kecskemet, które w przyszłości będzie mogło być wykorzystane do przyjmowania wsparcia wojskowego USA.

Pod koniec stycznia „Wall Street Journal" ujawnił, że Orbán poinformował Biały Dom, iż chciałby, aby jego kraj zaczął się „upodabniać" do neutralnej Austrii. To miało wywołać konsternację, a nawet wściekłość nad Potomakiem. Węgierskie władze od dawna starają się bowiem pogodzić sojusz z Amerykanami z bliskimi relacjami gospodarczymi z Rosją i Chinami. Rosatom jest zaangażowany w wart 12,5 mld euro projekt modernizacji elektrowni jądrowej w Paks. Mimo bardzo dużego uzależnienia od dostaw rosyjskiego gazu Węgry szykują się także do udziału w odbiorze paliwa od Gazpromu, które w przyszłości byłoby przesyłane przez nowy gazociąg TurkStream. Z kolei Huawei, który jest posądzany przez Waszyngton o przekazywanie poufnych danych chińskim władzom, ma zbudować wartą 1 mld dolarów bazę na Węgrzech.

Zdaniem Direkt36, który powołuje się na poufne noty dyplomatyczne, od przejęcia władzy przez Donalda Trumpa amerykańska polityka wobec Budapesztu zmieniła się radykalnie. Dokonał tego były już (złożył dymisję w styczniu) wysokiej rangi dyplomata Wess Mitchell, który zastąpił na tym stanowisko Victorię Nuland. Amerykanie przestali krytykować Węgry za łamanie zasad praworządności i wolności mediów, a nawet zmuszenie Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego finansowanego przez George'a Sorosa do przeniesienia się do Wiednia. W zamian oczekiwali jednak na zdecydowane zaangażowanie się Węgier po stronie Ameryki w dwóch fundamentalnych sprawach: energetyce i obronie. Tym większy był zawód Waszyngtonu, gdy okazało się, że Orbán nie chce pójść tym tropem.

– Ci, którzy wierzą w zacieśnienie relacji węgiersko-amerykańskich, mają coraz mniejsze poparcie w Waszyngtonie. Musimy jak najszybciej pokazać, że nasza strategia przynosi rezultaty – ostrzegł pod koniec ub.r. Mitchell.

Od tego czasu, poza wspomnianą współpracą wojskową, Węgrzy zaczęli jednak mnożyć sygnały, że chcą wyjść naprzeciw oczekiwaniom administracji Trumpa. Jednym z nich jest gotowość przeniesienia ambasady węgierskiej z Tel Awiwu do Jerozolimy, gdyby się okazało, że wcześniej jakiś inny kraj Unii podjął taką decyzję.

Z kolei w sporze między Kijowem a Budapesztem w sprawie programu nauczania w szkołach na terenach zamieszkanych przez mniejszość węgierską na Ukrainie, Waszyngton ostatnio stanął po stronie Węgrów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA