fbTrack

Dyplomacja

Słony rachunek za spór z Francją

Emmanuel Macron przekonał premiera Bułgarii Rumena Radewa do zmiany dyrektywy UE
PAP
Po ostrej wymianie zdań między Macronem i Szydło Polska chce odzyskać wpływ na negocjacje w Brukseli.

W piątek wieczorem wiceminister Marek Magierowski wezwał w trybie pilnym do MSZ chargé d’affaires Francji Sylvaina Guiaugué. Miał mu przekazać oburzenie polskich władz z powodu deklaracji kilka godzin wcześniej francuskiego prezydenta pod adresem naszego kraju.

Ale jak dowiaduje się „Rz”, spotkanie przebiegało we „wstrzemięźliwej, wręcz dobrej atmosferze”, zaś deklaracja polskich dyplomatów „była proporcjonalna do skali konfliktu”. Przed spotkaniem nie zostały powiadomione media. W Paryżu uznaje się to wszystko za sygnał, że nasz kraj chce utrzymać kanały komunikacji z Francuzami, możliwość dialogu. Szuka sposobów na wyjście z izolacji.

Głosowanie przesądzone

Bo też stawka dla naszego kraju jest bardzo duża. Żaden kraj Unii nie wysyła tylu pracowników delegowanych co Polska, najwięcej do Niemiec i potem Francji. Jednak w trakcie objazdu Europy Środkowej, w którym zabrakło Polski i Węgier, Emmanuel Macron zdobył poparcie Czech, Słowacji i Bułgarii dla zmiany kontrowersyjnej dyrektywy, zaś Rumuni zapowiedzieli, że są gotowi w tej sprawie na kompromis.

To w praktyce przesądza o przegłosowaniu forsowanej przez Francuzów reformy w Radzie UE na przełomie września i października. Potrzeba do tego głosów 55 proc. krajów członkowskich zamieszkałych przez 65 proc. ludności Wspólnoty.

Macron chce, aby czas delegowania pracowników został skrócony z 36 do 12 miesięcy oraz aby zostali objęci całością świadczeń socjalnych obowiązujących w danym kraju i płacili tu podatki. Na razie muszą zasadniczo jedynie otrzymywać pensję minimalną obowiązująca w danym kraju.

Jeśli Macron w całości przeforsowałby swoje postulaty, radykalnie zmniejszyłoby to opłacalność zatrudnienia pracowników delegowanych we Francji, w Niemczech i innych krajach zachodnich. Byłaby to też spektakularna porażka dla Polski porównywalna z przegraną batalią o przedłużenie mandatu Donalda Tuska na czele Rady UE. I precedens dla kolejnych ważnych obszarów spornych, które trzeba będzie rozstrzygnąć w nadchodzącej przyszłości, od warunków świadczenia usług przed firmy transportowe po negocjacje w sprawie brexitu i przyszły budżet Wspólnoty.

Dlatego zdaniem źródeł dyplomatycznych Polska będzie szukała porozumienia z Francuzami, aby wypracować kompromisowe rozwiązanie. W polskim obozie negocjacyjnym sygnalizuje się np. możliwość wyjścia naprzeciw postulatom Paryża w zamian za utrzymanie większości dotychczasowych praw firm spedycyjnych.

Rozmowy z pozycji siły

Ale osiągnąć porozumienie nie będzie łatwo. Z informacji „Rz” wynika, że Francuzi są w „fazie wyczekiwania”. Chcą zobaczyć, czy jesienią tego roku prezydent Duda wysunie projekt ustawy o Sądzie Najwyższym, który narusza niezależność władzy sądowniczej, jak potoczy się debata nad dekoncentracją mediów, czy rząd w Warszawie zasygnalizuje gotowość do kompromisu w sporze z Brukselą o Trybunał Konstytucyjny.

Macron uważa także, że po rozbiciu jedności Grupy Wyszehradzkiej w ważnym obszarze pracowników delegowanych może negocjować z Polską z pozycji siły. To byłby swoisty rewanż za skandaliczne warunki, w jakich zdaniem Francuzów Warszawa zerwała w ub.r. kontrakt na zakup helikopterów Caracal. Tak przynajmniej francuskie media tłumaczą, dlaczego w piątek w Warnie Macron zdecydował się po rozmowach z bułgarskim premierem Rumem Radewem na bardzo ostry ton wobec naszego kraju.

– Europa jest regionem stworzonym w oparciu o wartości, relacje oparte na demokracji i swobodach obywatelskich, z którymi Polska weszła obecnie w spór – oświadczył Francuz, podkreślając, że nasz kraj „raz jeszcze popełnił błąd”, nie chcąc iść na kompromis w sprawie pracowników delegowanych, zaś polski naród „zasłużył na więcej” niż władze, które prowadzą taką politykę. – Polska dzisiaj nie wytycza przyszłości Europy ani nie będzie jej wytyczać jutro – dodał Macron.

Na odpowiedź z Polski nie trzeba było długo czekać. I zgodnie z oczekiwaniami twardego elektoratu PiS, przynajmniej w warstwie oficjalnej nie miała ona na celu załagodzenia sporu z Paryżem.

– Być może jego (Macrona – red.) aroganckie wypowiedzi wynikają z braku doświadczenia i obycia politycznego, co ze zrozumieniem odnotowuję, ale oczekuję, iż szybko nadrobi te braki i będzie w przyszłości bardziej powściągliwy – powiedziała Beata Szydło o prezydencie, który dzięki wyczuciu politycznemu nie tylko stworzył nową partię i zdobył dla niej w ciągu roku większość w parlamencie, ale też bez poparcia tradycyjnych ugrupowań przejął Pałac Elizejski. Tego nie zrobił nikt w V Republice, ale też w Polsce po 1989 r. – Podpowiadam panu prezydentowi, aby był był bardziej koncyliacyjny i nie rozbijał UE – dodała premier.

Szef dyplomacji Witold Waszczykowski powiedział natomiast w Radiu Maryja, że „francuska gospodarka nie jest w tej chwili w stanie konkurować z prężnymi gospodarkami wielu krajów europejskich, w tym również Polską”. Mowa jednak o kraju, który mimo wielu strukturalnych kłopotów pozostaje piątą gospodarką świata (Polska 24.), jest szóstym największym eksporterem (Polska 24.) i którego dochód na mieszkańca wyniósł w ub.r. 38 tys. USD
(w Polsce 12 tys. USD).

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL