Dobra osobiste

Lech Obara o wyroku FTS ws. przeprosin ZDF dot. "polskich obozów"

Fotorzepa, Piotr Guzik
Rozmowa z Lechem Obarą - prezesem Stowarzyszenia Patria Nostra, radcą prawnym, od lat walczącym z określeniami „polskie obozy śmierci”, „polskie obozy koncentracyjne”.

- Niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości odmówił uznania na terenie Niemiec wyroku krakowskiego Sądu Apelacyjnego nakazującego niemieckiej telewizji ZDF przeprosiny byłego więźnia niemieckiego obozu Auschwitz Karola Tenderę za użycie określenia „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz". Zadecydowała inna ocena prawna niż polskiego sądu oraz niemieckich niższych instancji. Panie mecenasie czy w Niemczech jest inna wrażliwość w tych sprawach?

- Kierując się przesłankami prawnymi trudno mi zrozumieć orzeczenie FTS, w szczególności w kontekście orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, według którego powoływanie się na klauzulę porządku publicznego, pozwalającą nie uznać zagranicznego wyroku, gdy takie uznanie naruszałoby w sposób niedopuszczalny porządek prawny tego państwa - jedną z jego zasad podstawowych.

Czytaj także: Wolność po niemiecku

- Niższe niemieckie instancje sądowe nie miały tych zastrzeżeń.

- Niemieccy sędziowie sądów powszechnych nie dostrzegały zagrożenia dla ich porządku prawnego oraz różnic między polskim a niemieckim systemem, a jeśli w ogóle one występowały, nie były tak oczywiste. Nie można zatem oprzeć się wrażeniu, że na inne zapatrywanie sędziów FTS mógł mieć wpływ fakt, że – jeśli wierzyć wypowiedziom niektórych niemieckich prawników – są wybierani z klucza politycznego, że sędziowie FTS wykorzystali niejednoznaczność przepisów rozporządzenia unijnego do realizacji niemieckiej polityki historycznej.

Oglądaj #RZECZoPRAWIE: Lech Obara - Musimy nauczyć zagraniczne media szacunku

- W ocenie FTS sformułowanie użyte przez telewizję ZDF było niewłaściwe, ale kwestią, którą rozpatrywał Trybunał, była treść przeprosin wymaganych przez polski sąd, których ZDF nie może „publikować jako swoich opinii". Strona polska oczekuje nieproporcjonalnej kary, biorąc pod uwagę, że ZDF przeprosiła oraz dokonała korekty tekstu. Zakres przeprosin to kwestia dość ocenna. Może w Niemczech jest inna wrażliwość oraz inne standardy dopuszczalnej wypowiedzi?

- Z tych też względów traktujemy orzeczenie FTS również jako krytykę polskiego wymiaru sprawiedliwości w zakresie ochrony swobody wypowiedzi. Niemieccy sędziowie bowiem uznali, że dotychczasowa praktyka orzecznicza polskich sądów nie przystaje, i to w stopniu rażącym, do niemieckich standardów. Okazuje się, że niemieckie standardy nie dopuszczają sytuacji, aby sąd nakazywał dziennikarzowi opublikowanie przeprosin i przymuszał do wyrażenia opinii odmiennej od jego przekonania. Nawet, jeśli jego wcześniejsza wypowiedź była niesłuszna, czy wręcz nieprawdziwa, jak w przypadku sprawy Karola Tendery. A orzeczenie sądu polskiego było przecież zgodne z wnioskiem występującego w sprawie Rzecznika Praw Obywatelskich, który stoi też na straży gwarancji swobody wypowiedzi w Polsce. Dlatego nie można tego wyroku potraktować inaczej jak pouczanie polskich sądów, że osądzanie niemieckich obywateli ma swoje granice. Na marginesie zauważmy brak logiki w rozumowaniu niemieckiego Trybunału, przecież wypowiedź o „polskich obozach" nie jest opinią, ale nieprawdą, na co zwracały uwagę niemieckie sądy niższej instancji.

- To chyba koniec tej sprawy w Niemczech?

- Niestety tak. Orzeczenie FTS nie podlega dalszemu zaskarżeniu. Teraz będziemy rozważać, czy warto wnosić skargę do Trybunału w Strasburgu, zarzucając niemieckim sędziom pozbawienie Karola Tendery prawa do sądu.

- Zastosowanie klauzuli porządku publicznego przez niemiecki Trybunał (z której zresztą czasem korzystają też polskie sądy) powinno mieć miejsce jedynie w wyjątkowych przypadkach?

- Owszem nie wystarczą zwykłe różnice między normami prawnymi obu państw, ale winny one mieć charakter oczywisty i winny godzić w fundamenty systemu prawa. Najczęstszym przykładem zastosowania tej klauzuli jest odmowa uznania bigamii, dzisiaj akceptowalnych w państwach islamskich, a w Europie uznaną za karalną. Innym przykładem może być kara cywilna ( punitive dama ges) znana w amerykańskim systemie prawa a całkowicie obca w polskim systemie (sprawa Cimoszewicz-Harlan przeciwko „Wprost"). Nie sposób uwierzyć, że publiczne przeproszenie przez ZDF byłego więźnia obozu Auschwitz za napisanie nieprawdy o osobach odpowiedzialnych za jego powstanie, tak mocno wstrząśnie podstawami niemieckiego systemu prawa, że należy odstąpić od zasady uznania wyroku polskiego sądu.

- Czy ten werdykt może mieć przełożenie na inne podobne sprawy, gdyby chodziło o pomówienia na terenie Niemiec?

- Jest takie poważne zagrożenie. Zakładam, że każdy niemiecki prawnik, broniący pozwanego Niemca przed wykonaniem polskiego wyroku w sprawie o pomówienie, będzie powoływał się na to orzeczenie. Dlatego to orzeczenie FTS jest tak zdumiewające i niebezpieczne. Wzbudza u polskich obywateli stan niepewności co do możliwości uzyskania w Niemczech uznania wyroków polskich wydanych przeciwko niemieckim podmiotom. Wydaje się, że nie chodzi tu tylko sprawy o „polskie obozy", czy o pomówienia, ale każdego innego rodzaju spraw, w których sędziowie FTS uznają, że niemiecka racja stanu nakazuje skorzystać z klauzuli porządku publicznego.

- Co dalej panie mecenasie?

- Będziemy domagali się od polskiego Sądu Najwyższego, który przyjął skargę kasacyjną telewizji ZDF od wyroku krakowskiego Sądu Apelacyjnego, aby skierował pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości o standardy ochrony swobody wypowiedzi. Nie wyeliminuje to co prawda skutków orzeczenia FTS w sprawie pana Karola Tendery. Mamy jednak nadzieję, że ewentualnie orzeczenie ETS usunie zagrożenia płynące z ostatniego wyroku dla innych podobnych spraw w przyszłości. Przecież w toku mamy dwie kolejne sprawy o „polskie obozy" zawisłe przed polskim sądem a przygotowujemy kolejne.

- Niezależnie jak ta sprawa się potoczy dalej jest to niewątpliwie sukces pana Tendery, panów mecenasów i Polski, że sprawa pomówień Polski o udział w niemieckich zbrodniach stała się głośniejsza. Chyba było warto walczyć?

- Naturalnie. Wszystko jednak wskazuje na to, że wciąż trzeba walczyć. Proszę zobaczyć, zaraz po tym, jak orzeczenie FTS zostało opublikowane, w niemieckich mediach już dwukrotnie pojawiło się określenie o „polskich obozach". Może to przypadek, a może pierwsze skutki tego orzeczenia. Mam tylko nadzieję, że przynajmniej Polacy zorientują się, że przeciwdziałanie rozpowszechnianiu zwrotów o „polskich obozach" jest polską racją stanu. Tak jak Niemcy uznają, że ich racją stanu (czego naturalnie nie przyznają oficjalnie) jest przyzwolenie na posługiwanie się fałszywymi kodami pamięci przez niemieckich dziennikarzy. Tak Polacy winni zmobilizować się i solidarnie, zapominając o dzielących nas różnicach, dbać o wizerunek historyczny polski i przypominać światu, kto był rzeczywistym sprawcą zbrodni w okresie wojny i kto wybudował obozy zagłady. W przeciwnym bowiem wypadku za granicą każdy Polak, niezależnie od jego poglądów i sympatii, będzie po prostu postrzegany jako spadkobierca zbrodniarzy wojennych.

- Rozmawiał Marek Domagalski

Lech Obara prezes Stowarzyszenia Patria Nostra, radca prawny od lat walczy z określeniami „polskie obozy śmierci", „polskie obozy koncentracyjne".

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL