Dobra Firma

Shuttout - serwis ze zdjęciami stawia na globalną ekspansję

Shuttout
Shuttout to startup, który powstał dzięki finansowaniu społeczności pasjonatów fotografii. Teraz zdobył poważnego inwestora, który pozwoli mu rozwinąć skrzydła. Co ciekawe, istotny wkład w powstanie tego projektu miał Uber.

Shuttout to platforma internetowa dla fotografów-amatorów, na której mogą zamieszczać zrobione przez siebie zdjęcia, uczestniczyć w konkursach i zarabiać na swoim hobby. Idea portalu narodziła się w głowie Mateusza Chłodnickiego parę lat temu przez przypadek. – Zawodowo zajmowałem się wcześniej biznesem internetowym, a jednocześnie amatorsko fotografowałem. Do połączenia obu tych światów skłonił mnie pewien konkurs, w którym chciał wziąć udzia – wspomina założyciel Shuttout.

Zapalony miłośnik fotografii nie wziął udziału w zabawie, bo jej organizacja mu się nie spodobała. – Zacząłem sam myśleć, jak powinien wyglądać prawidłowy model konkursowy – mówi Mateusz Chłodnicki.

Projekt kierowcy Ubera

I tak, wspólnie z kilkoma znajomymi, stworzył portal Shuttout, na którym każdy może prezentować zrobione przez siebie zdjęcia. Co ważne, społeczność serwisu może też zarabiać. Autorzy fotografii, które wygrają konkurs, dostają bowiem nagrody. Plan też jest taki, by portal stał się także alternatywą dla tzw. serwisów stockowych z płatnymi zdjęciami do pobrania. – Chciałbym, by prace kupowały tu duże marki, ale również małe firmy, czy osoby prywatne. Zdjęcia pobierane będą do celów biznesowych, ale również np. do dekoracji wnętrza mieszkań tłumaczy Chłodnicki. Jego pomysł nie mógłby pewnie liczyć na realizację, gdyby nie Uber. Jeżdżac jako kierowca wożący pasażerów mógł poświęcić się tworzeniu startupu. – Elastyczna praca pozwoliła mi zarobić na życie, a jednocześnie w wolnych chwilach opracowywać projekt Shuttout – mówi Mateusz Chłodnicki.

Przez 1,5 roku samochód był jednocześnie jego biurem. – Dopiero teraz zrezygnowałem z jazdy dla Ubera, bo chciałem już całkowicie poświęcić się swojemu projektowi – podkreśla. Miał szczęście, bo Shuttout spotkał się nie tylko z bardzo ciepłym odbiorem internautów, pasjonatów fotografii, ale również inwestorów. Portal mógł wystartować dzięki zbiórce w sieci. W kampani crowdfundingowej na PolakPotrafi.pl zebrał 60 tys. zł. W ubiegłym tygodniu natomiast Shuttout pozyskła finansowanie od funduszu private equity.

W zarejestrowany w Wielkiej Brytanii startup Chłodnickiego zainwestował bowiem notowany na NewConnect fundusz Tech Invest Group. To znana na rynku spółka, która w swoim portfelu ma już m.in. T-Bulla, jednego z bardziej liczących się producentów gier mobilnych w Polsce, a także operatora platformy e-portal24 wspomagającej kompleksowe zarządzanie nieruchomościami czy spółkę MagicVR.co, której działalność skupiona jest na wdrażaniu aplikacji w technologii wirtualnej rzeczywistości.

Tech Invest ma również udziały w SatRevolution. To pierwsza polska firma, która będzie specjalizowała się w projektowaniu i seryjnej produkcji sztucznych satelitów na potrzeby międzynarodowych agencji kosmicznych.

Ekspansja za granicą

Tech Invest przejął 15 proc.udziałów w Shuttout. Pakiet kontrolny nad firmą zachował jednak Mateusz Chłodnicki z gronem znajomych, z którymi tworzył serwis. Jacek Strzelecki, prezes Tech Invest Group, nie kryje uznania dla tego projektu. – Platforma umożliwiająca fotografom nie tylko dzielenie się pasją, ale też zarabianie na niej, to unikalny projekt, który wchodzi właśnie w fazę dynamicznego rozwoju – podkreśla Strzelecki.

Shuttout ma ambicję stworzenia największej społecznościowej galerii fotograficznej na świecie. – Każde zdjęcie ma mieć swoją wartość opartą na społecznościowej ocenie, zdobytych głosach i wygranych konkursach – podkreśla Mateusz Chłodnicki.

Jeszcze w lecie tego roku Shuttout zostanie rozszerzony o funkcjonalność polegającą na tworzeniu przez uczestników tego serwisu własnych konkursów. Pieniądze na nagrody mają pochodzić głównie z opłat pobieranych od użytkowników premium, kont biznesowych, czy giełdy fotograficznej. To właśnie w ten sposób zarabia Shuttout. Ma również partycypować w przychodach ze sprzedaży zdjęć umieszczonych na swojej platformie.

Obecnie spółka skoncentrowała się na poszukiwaniu partnerów biznesowych dla portalu. Jak ustaliliśmy, jest blisko porozumienia o współpracy z jedną z globalnych marek, niezwiązanych jednak z rynkiem fotografii.

Shuttout pracuje obecni nad budową aplikacji mobilnej. Finalny produkt ma być gotowy na początku przyszłego roku. Od 2018 r. Shuttout planuje również dynamiczny rozwój za granicą. – Platforma została zaprojektowana jako produkt o zasięgu globalnym. Shuttout prowadzony jest w języku angielskim i to właśnie z krajów anglojęzycznych generowany jest największy ruch – zaznacza Chłodnicki.

Jak wyjaśnia, w portalu zarejestrowali się już użytkownicy z ponad 100 krajów. Co ciekawe, dominującą grupą w społeczności Shuttout nie są wcale Polacy. – Liderem są użytkownicy ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, a także Francji i Wielkiej Brytanii - dodaje.

Ten ostatni kraj to szczególne miejsce w historii startupu, który narodził się w Poznaniu. Zarejestrowany został bowiem na Wyspach.

– Spółka jest na prawie brytyjskim ze względu na nasze wcześniejsze plany związane z wzięciem udziału w kampanii tzw. crowdfundingu udziałowego – tłumaczy założyciel Shuttout.

Startup chciał, w zamian za udziały w firmie, pozyskać finansowanie od internautów na jednym z brytyjskich portali crowdfundingowych. Plan zakładał zdobycie 100 tys. funtów.

– Wybraliśmy Wielką Brytanię, bo tam rynek crowdfundingowy jest zdecydowanie bardziej rozwinięty niż w Polsce, poza tym takim inicjatywom sprzyjają tamtejsze przepisy. Zorganizowanie tego w Polsce byłoby zupełnie nieopłacalne – wyjaśnia Chłodnicki. – Poza tym brytyjscy inwestorzy crowdfundingowi wspierani są przez regulacje fiskalne, mogą korzystać ze specjalnych odpisów podatkowych – dodaje założyciel Shuttout.

Ostatecznie jednak nie doszło do kampanii, bo znalazł się fundusz Tech Invest.

Serwisy stockowe to dochodowy interes

Rynek portali tzw. stockowych ze zdjęciami dynamicznie rośnie. Z badań londyńskiej firmy analitycznej Technavio wynika, że do 2021 r. średnio będzie się on rozwijał w tempie 8 proc. rocznie. W tym czasie osiągnie on wartość ponad 4 mld dol. – prognozuje Technavio. Dla porównania w 2012 r. przychody branży wyniosły niecałe 2,9 mld dol.

W 2012 r. GSIM Research Group zbadał 2,4 tys. takich portali internetowych. Z raportu wynika, że prowadzenie biznesu ze stockowymi zdjęciami jest opłacalne. Dwie trzecie ankietowanych przedsiębiorstw działających na tym rynku przyznało, że ich przychody albo rosną (39 proc.), albo są stabilne (27 proc.).

Badania pokazują, że 18 proc. dostępnych w serwisach stockowych zdjęć to oryginalne materiały, dostarczane m.in. przez fotografów. 82 proc. to redystrybuowane licencje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL