fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Debaty ekonomiczne

Branża papierosów elektronicznych apeluje o obniżenie akcyzy

Uczestnicy debaty rozmawiali o negatywnych dla branży e-papierosów skutkach wprowadzenia akcyzy na liquidy
materiały prasowe
Zdaniem przedsiębiorców działających w sektorze e-papierosów obowiązujące od 1 października stawki podatku akcyzowego doprowadziły do zamrożenia produkcji, bo konsumenci nie kupią znacznie droższych wyrobów.

Materiał powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem Obrony Praw Przedsiębiorców

Problemy, z jakimi borykają się polscy przedsiębiorcy działający w sektorze produkcji, sprzedaży i dystrybucji płynów do papierosów elektronicznych, szczególnie po wprowadzeniu od 1 października stawki akcyzy na liquidy, były tematem debaty „Największe wyzwania stojące przed sektorem małych i średnich przedsiębiorstw – wymiar podatkowy".

Sytuacja jest dramatyczna

Obraz krajowego rynku przedstawiła Małgorzata Zielińska, członek zarządu Stowarzyszenia Obrony Praw Przedsiębiorców (STOPP), organizacji non profit, która zrzesza małych i średnich polskich przedsiębiorców zajmujących się produkcją i sprzedażą płynów do papierosów elektronicznych. Małgorzata Zielińska mówiła także o samym stowarzyszeniu. Powstało ono w 2017 roku, zrzesza małe i średnie przedsiębiorstwa z branży płynów do papierosów elektronicznych. Są to producenci, dystrybutorzy, importerzy, jak również właściciele sklepów. Z branżą związane są też inne małe i średnie przedsiębiorstwa, takie jak polscy dostawcy glikolu, gliceryny, nikotyny, producenci i dostawcy butelek, technolodzy, laboratoria, drukarze, graficy.

– Z naszą branżą powiązanych jest również szereg innych małych i średnich przedsiębiorców, co warto podkreślić, polskich, gdyż o ile kiedyś rzeczywiście branża była mocno związana z importem z Chin, o tyle dziś można śmiało powiedzieć, że branżę tworzą mali i średni polscy przedsiębiorcy – mówiła Małgorzata Zielińska. Dodała, że na rynku jest obecnie ok. 1000–1200 stacjonarnych sklepów z płynami do elektronicznych papierosów, nie licząc sklepów ogólnospożywczych czy kiosków.

Sytuację na tym rynku mianem „dramatycznej" określił Krystian Kozakiewicz, przedsiębiorca, członek STOPP. – Ponieważ to, co się u nas w tej chwili dzieje, to jest realizacja scenariusza włoskiego, wzmocnionego jeszcze kilkoma innymi zdarzeniami, takimi jak Covid – wskazał. Czym jest scenariusz włoski? – We Włoszech powstał kilka lat temu pomysł wprowadzenia podatku akcyzowego od papierosów elektronicznych. Nastąpiło to dwa i pół roku temu, w bardzo podobnej wielkości do tej, która została obecnie zaproponowana w Polsce. Po dwóch latach, po apelach branży, po praktycznie zlikwidowaniu podmiotów legalnie działających na rynku, wycofano się z tego podatku. W efekcie tych działań, według szacunków włoskich, 85 proc. działalności przeniosło się do szarej strefy, dostępne na rynku płyny były niewiadomego pochodzenia. Zjawisko papierosów elektronicznych zupełnie nie zniknęło, natomiast zniknęli legalnie działający przedsiębiorcy – wskazywał Krystian Kozakiewicz.

– Dokładnie taki scenariusz mamy w Polsce. Od dwóch miesięcy stoją zakłady produkujące płyny do e-papierosów. Nie dzieje się nic, jeśli chodzi o sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Co więcej, tak na dobrą sprawę nie wygląda na to, żeby cokolwiek miało się zmienić. Przedsiębiorcy są w takiej sytuacji, że nie będą w stanie sprzedać legalnie opodatkowanych płynów z uwagi na ich ceny. Muszę zaznaczyć, że generalnie jako mali i średni przedsiębiorcy rozumieliśmy podatek akcyzowy jako podatek przede wszystkim powszechny i dogodny do płacenia dla klientów, natomiast trzeba sobie wprost odpowiedzieć na pytanie, czy powszechny jest podatek, który powoduje wzrost cen oferowanych dla klientów produktów od 100 do 700 proc.? Obecnie zderzamy się z sytuacją, w której jesteśmy w stanie wytwarzać produkty, natomiast ich opodatkowanie sprawia, że nikt nie będzie w stanie ich kupić. Dokładnie taki scenariusz rozegrał się we Włoszech. A później wycofano się z tego rozwiązania – opowiadał przedsiębiorca.

Czy jednak nie jest tak, że spadki sprzedaży nie są wyłącznie kwestią podatku, a efektem także obecnej sytuacji, w której wskutek pandemii wprowadzane są różnego rodzaju ograniczenia w handlu? Czy faktycznie zaledwie 55 gr opłaty akcyzowej za 1 mililitr to tak dużo? – pytał prowadzący debatę Marcin Piasecki z „Rzeczpospolitej". – Oczywiście w Polsce, Europie i na całym świecie mamy Covid. Cała gospodarka jest poturbowana, nie uniknęła tego także nasza branża. Jeśli spojrzymy na spadki o 30, 50, 60 proc. w ujęciu rok do roku, to jest to dramat. Natomiast jeśli chodzi o wysokość opłaty, to rzeczywiście kwota 55 gr za 1 ml dla kogoś patrzącego z zewnątrz, nieznającego realiów branży, wydaje się niewielka. Ale posłużę się przykładem. 55 gr podatku akcyzowego to w przypadku produktu, który dziś kosztuje na półce 8 zł, oznacza wzrost ceny do 16 zł. Czy też, porównując inne produkty, wzrost ceny z aktualnych 20 zł do 55 zł. To w naszym rozumieniu oznacza opłata 55 gr za 1 ml. Tak wzrosną ceny w momencie, kiedy ten podatek trzeba będzie zapłacić. Dlatego rynek stanął – mówił Krystian Kozakiewicz.

Dwie perspektywy

A jak wpływ proponowanej obecnie wysokości akcyzy ocenia ekspert podatkowy? Czy nie jest jednak tak, że rynek ochłonie po pierwszym szoku i sprzedaż wróci do poprzednich poziomów, a wpływy z podatków do budżetu osiągną prognozowaną wysokość?

– Trzeba wypracować ogólną podatkową wizję działania, składającą się z mniejszych wizji, obejmujących poszczególne rynki i zacząć dyskutować o tym, jak w sytuacjach nadzwyczajnych kształtują się podatki, zwłaszcza podatek akcyzowy. A dopiero potem zastanowić się, jak będzie wyglądał etap, w którym będziemy wracać do normalności – mówił prof. Witold Modzelewski.

– Zwracam uwagę, że podatek nie jest zharmonizowany w Unii Europejskiej i prawie żaden z naszych sąsiadów nie zdecydował się na wprowadzenie podatku na płyny do papierosów elektronicznych. Trzeba przyznać, że po okresie od marca do przełomu maja i czerwca wszyscy byliśmy nadmiernymi optymistami. Zaczynamy sobie uświadamiać, że niemożliwy jest powrót do tamtej sytuacji. Zakładając, że obecny nadzwyczajny stan potrwa co najmniej długie miesiące, trzeba mieć odpowiednią wizję podatkową. Paradoksalnie, z podatkami dochodowymi jest łatwiej. Po prostu firmy mające stratę nie płacą podatku dochodowego. Znacznie bardziej dostosowuje się on do sytuacji niż podatek akcyzowy. Dlatego powinniśmy wypracować koncepcje branżowe, uwzględniające istotne różnice na poszczególnych rynkach. Na przykład na rynku hoteli i restauracji nie ma podatku akcyzowego, ale i tak jest stan postępującej katastrofy, która sprowadza się na przykład do takiego dylematu, że posiłek sprzedawany jako towar ma stawkę 5 proc., a jako usługa 8 proc. Te 3 pkt proc. to są ogromne pieniądze, które mogą zdecydować o wielu rzeczach. Przypomniano więc sobie, że towar ma stawkę 5 proc., a kto wie, czy w obecnej sytuacji nie powinien mieć jeszcze mniejszej, nawet zerowej. W przypadku wyrobów akcyzowych, kto sprzedaje towar i przerzuca ciężar podatku na nabywcę, musi zachować przynajmniej minimalną opłacalność biznesu. Podatek nie może doprowadzać go do strat. A zatem trzeba brać jeszcze pod uwagę rentowność poszczególnych działalności. Bo inaczej dana branża umrze. Przedsiębiorcy się poddadzą. I wcale to nie jest takie proste, że w ich miejsce przyjdą inni – wskazał ekspert. Jego zdaniem na minimum rok trzeba stworzyć przejściowe modele opodatkowania, dostosowane do stanów nadzwyczajnych, czyli tzw. modele przetrwania. I dotyczy to także akcyzy na e-papierosy.

Zagraniczne przykłady

W trakcie debaty mowa była nie tylko o scenariuszu włoskim, ale także węgierskim. Na czym on polega? – Nasze stowarzyszenie jest w kontakcie z innymi stowarzyszeniami w Europie, także we Włoszech czy na Węgrzech. Mamy z nimi bezpośredni kontakt i bezpośrednie informacje, w jaki sposób podatek akcyzowy wpłynął na ich rynek. Na Węgrzech mieliśmy podobny scenariusz jak we Włoszech. Podatek akcyzowy wprowadzono tam w 2017 roku. Stawka wynosiła 55 forintów za mililitr płynu. Bardzo szybko się zorientowano, że 80–90 proc. rynku przeszło do szarej strefy i w 2019 roku podatek ten drastycznie zmniejszono – mówiła Małgorzata Zielińska.

– Podaliśmy dwa przykłady tego, jak wysokie opodatkowanie produktów, które sprzedają firmy z naszej branży, powoduje powstanie gigantycznej szarej strefy. Jesteśmy uczciwymi przedsiębiorcami z polskim kapitałem, płacimy podatki. I apelujemy do Ministerstwa Finansów o to, aby urealniło stawkę podatku akcyzowego tak, abyśmy mogli dostarczać wpływy do budżetu. Pamiętajmy, że mamy sytuację pandemiczną, pieniądze są potrzebne. My jeszcze możemy i chcemy pracować i chcemy dostarczać wpływy do budżetu. Jeżeli ministerstwo utrzyma tak wysoki podatek akcyzowy w wysokości 55 gr za 1 ml, czyli 550 zł za litr, to producent też będzie musiał mieć zabezpieczenie akcyzowe, żeby wytworzyć produkt akcyzowy. Dlatego zagraniczne przykłady podajemy nie bez powodu. Po prostu uczymy się na błędach. Spróbujmy wypracować takie rozwiązanie, np. w rodzaju mapy drogowej, jak wspomniał prof. Modzelewski, żeby ten podatek był na przykład nowelizowany co roku. Natomiast dla nas, przedsiębiorców, jest to nowy podatek, i wprowadzony w tym momencie po prostu nie ma racji bytu. Jak mówił Krystian Kozakiewicz, branża w tej chwili stoi nie z powodu pandemii, tylko z powodu produktów, których nie jesteśmy w stanie sprzedać – tłumaczyła Małgorzata Zielińska.

Producenci podlegają restrykcjom

Dodatkowo, jak podkreślili przedstawiciele stowarzyszenia, przedsiębiorcy branżowi od 2017 roku ponoszą dodatkowe koszty związane ze spełnieniem przepisów dyrektywy tytoniowej, która zobowiązuje producentów do zgłaszania nowych płynów na sześć miesięcy przed wejściem na rynek. Zapisy zapewniają wysoką jakość produktów nikotynowych dostępnych w Polsce. Taka notyfikacja wymaga przeprowadzenia szczegółowych badań toksykologicznych. – Nie jest prawdą, że nie wiadomo, co jest w papierosach elektronicznych. Producenci udostępniają organom podlegającym Ministerstwu Zdrowia szczegółową listę składników każdego płynu nikotynowego. Płyny nikotynowe mogą być produkowane w pojemnościach nieprzekraczających 10 ml, a zawartość nikotyny nie może przekraczać 20 mg/ml – reguluje to dyrektywa tytoniowa UE. Płyny nikotynowe są mieszaniną glikolu, gliceryny, aromatów spożywczych oraz nikotyny. Produkty te zgodnie z dyrektywą tytoniową muszą być zarejestrowane, przebadane i opłacone w Biurze ds. Substancji Chemicznych. Do obrotu mogą zostać wprowadzone nie w momencie rejestracji czy opłaty, a dopiero po sześciu miesiącach od rejestracji. Płyny beznikotynowe są natomiast mieszanką glikolu, gliceryny i aromatów spożywczych – tu nie ma ograniczenia co do pojemności – tłumaczyła Małgorzata Zielińska. W toku dyskusji przypomniano też, że kolejne badania potwierdzają niższą o około 95 proc. szkodliwość papierosów elektronicznych w porównaniu z papierosami tradycyjnymi i opracowane przez naukowców pojęcie tzw. skali obniżania ryzyka (risk continuum), która przedstawia poziom ekspozycji konkretnych produktów na toksyny. Według tej skali potencjalnie najmniej szkodliwa jest tzw. nikotynowa terapia zastępcza, czyli np. gumy do żucia czy plastry antynikotynowe, na drugim miejscu są tzw. modern oral products, czyli np. tytoń do żucia w saszetkach, potem e-papierosy, za nimi tzw. traditional oral products, czyli np. sproszkowany tytoń i podgrzewacze tytoniu, a na końcu tradycyjne papierosy i cygara.

Co proponują przedsiębiorcy

– Kluczowe jest dla nas obniżenie stawki podatku do 10 gr za ml, aby producenci mieli szansę na wdrożenie akcyzy, a następnie stopniowe jej podwyższanie rozłożone w czasie tak, by nie wywoływać szoku zarówno dla producentów, jak i konsumentów. W przeciwnym wypadku branżę zatrudniającą kilka tysięcy osób czekają masowe zwolnienia, a płyny produkowane w Polsce zostaną zastąpione przez te z Chin lub przez te produkowane na innych, bardziej konkurencyjnych rynkach europejskich. Dlaczego to tak ważne? Proszę popatrzeć na rynek tradycyjnych wyrobów tytoniowych – tam podatek akcyzowy był podnoszony krocząco przez niemal 15 lat. My jako branża, jako przedsiębiorcy nie rozumiemy, dlaczego u nas nie może być zastosowana podobna zasada. Żeby przyzwyczaić konsumenta do tego, że cena produktu wzrasta stopniowo. W tej chwili mamy taką sytuację, że nasz produkt jest niesprzedawalny. Wzrost ceny produktu o ponad 100 proc. powoduje to, że nasza produkcja w tym momencie stoi. Dlatego prosimy i apelujemy, aby ten podatek był niższy, aby po prostu pozwolić nam pracować i funkcjonować – powiedziała Małgorzata Zielińska.

Zapytana o stojący w sprzeczności z tymi postulatami raport, który Krajowa Izba Gospodarcza opublikowała na swojej stronie 16 listopada, nie szczędziła słów krytyki. – To raport przeprowadzony przez firmę Kantar na zlecenie KIG w 2019 roku. Niepokojące jest to, że organizacja biznesowa, która nie reprezentuje małych i średnich przedsiębiorców oraz nie ma doświadczenia w analizowaniu rynku papierosów elektronicznych, szeroko pozycjonuje w mediach raport bez konsultacji z przedstawicielami branży. Co więcej, KIG nie wyjaśnia, dlaczego publikuje ten raport w listopadzie 2020 r. ani kto go sfinansował. Treść notki została zmieniona, na stronie nie ma informacji o przeprowadzonych edycjach. Małgorzata Zielińska zwróciła uwagę na rażąco niską, niewiarygodną próbę badanych biorących udział w sondażu. – Część wniosków została wysnuta przez analizę odpowiedzi 29 osób. To badanie jest bardzo powierzchowną i nieprecyzyjną próbą analizy spożycia płynów nikotynowych, a wnioski wyciągnięte na jego podstawie są nieprawdziwe i wprowadzają w błąd zarówno opinię publiczną, jak i decydentów – mówiła przedstawicielka STOPP. Wskazała na fakt, iż badanie nie oddaje sytuacji faktycznej i błędnie ocenia udział poszczególnych typów produktów w rynku, sugerując np. 7 proc. udział w rynku e-papierosów jednorazowych, które praktycznie nie są dostępne w Polsce. W jej przekonaniu dokument jest mało wiarygodny, także dlatego, że pojawiają się tu nazwy produktów handlowych, które są wycofywane z polskiego rynku. – Branżę papierosów elektronicznych w Polsce tworzą przede wszystkim małe i średnie przedsiębiorstwa. Cechą charakterystyczną jest jej duże rozdrobnienie, ale bezpośrednio zatrudnia ona około trzech tysięcy osób, zapewnia kilka tysięcy miejsc pracy i ponad 283 mln zł wpływu do budżetu rocznie z tytułu podatku VAT. Dzisiaj obniżenie stawki akcyzy na płyny do papierosów elektronicznych jest największym priorytetem dla polskich małych i średnich przedsiębiorstw związanych z tą branżą – podkreśliła Małgorzata Zielińska.

Zakaz sprzedaży online uderza w branżę

Poza wysokością akcyzy są też inne problemy, z którymi boryka się branża elektronicznych papierosów. – Jest to wspomniany już Covid. Jest to też przede wszystkim zakaz sprzedaży online, szczególnie dotkliwy w warunkach pandemii. Umożliwienie sprzedaży online, na odległość, nawet przy największych restrykcjach, na pewno by nam pomogło w odbudowaniu tego, co obecnie zostało zdewastowane – wymieniał Krystian Kozakiewicz. Przypomniał, że podstawowym argumentem za wprowadzeniem zakazu sprzedaży elektronicznych papierosów w internecie było ograniczenie dostępu nieletnich do produktów zawierających nikotynę. – To dla nas zrozumiałe. Stowarzyszenie sformułowało nawet kodeks dobrych praktyk dla sklepów. Chcemy sami się uregulować, sami zablokować sprzedaż nieletnim. Natomiast są inne sposoby na to, by przy możliwości sprzedaży na odległość produkt nie trafił jednak w ręce nieletnich. Zakaz był wylaniem dziecka z kąpielą. Bo zakaz sprzedaży w internecie nie jest równoznaczny z brakiem dostępu dla nieletnich. Są inne metody służące ograniczeniu dostępności tego produktu, gwarantujące, by mimo wszystko był dostępny w sprzedaży online, szczególnie w takim okresie, jaki mamy obecnie – stwierdził Krystian Kozakiewicz. W rozmowie wspomniano o możliwościach weryfikacji wieku, jakie daje na przykład wykorzystanie aplikacji e-dowodu osobistego (e-DO app), którą oferuje Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, a stosują m.in. ZUS i GIS.

Jakie są skutki zakazu sprzedaży online papierosów elektronicznych? Czy jest tak, że kupujący sięgają po produkty dostępne za granicą? – Absolutnie tak. Polska jest wśród nielicznych krajów w Unii Europejskiej, w których został wprowadzony taki zakaz. Na największych rynkach w Europie: w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Czechach, na Słowacji można sprzedawać elektroniczne papierosy za pośrednictwem internetu. Mamy swobodę przepływu towarów i nie jest nam znany mechanizm, za pomocą którego można by monitorować czy regulować to, czy papierosy elektroniczne sprzedawane przez przedsiębiorców z innych krajów trafiają do Polski czy nie. I dobrze wiemy, że za pośrednictwem internetu do kraju napływa masa towarów z naszej branży, choćby z wymienionych rynków i nikt tego nie kontroluje. Efekt jest taki, że podatki są płacone w innych krajach, a nie w naszym – podkreślił Krystian Kozakiewicz.

Nawiązał także do poruszonego wcześniej tematu urealnienia wysokości podatku. – To nie jest tak, że branża jest przeciwna wprowadzeniu podatku. Otwarcie mówimy, że chcemy mieć podatek, ale w takim wymiarze, by był akceptowalny dla rynku, dla naszych konsumentów. To, co zostało zaproponowane i co obowiązuje, absolutnie takie nie jest – podsumował Krystian Kozakiewicz.

Zdaniem prof. Witolda Modzelewskiego w całej gospodarce, jak i w traktowaniu branży elektronicznych papierosów nastąpiło zaniechanie działania. I jedynym wyjściem jest sięgnięcie po progresywny, rozłożony na lata, wzrost podatku akcyzowego. – Zaniechanie działania powoduje, że realizujemy najgorszy scenariusz. Powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego, co się wydarzyło w gospodarce wiosną. I dostosować działanie do sytuacji gorszej, w której jesteśmy obecnie. Z punktu widzenia czysto fiskalnego, jeżeli tego nie zrobimy, to tylko zwiększymy dług publiczny. Powinniśmy zachować się racjonalnie, aby – mówiąc wprost – nie doprowadzić do załamania polskiej produkcji – powiedział prof. Witold Modzelewski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA