fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane osobowe

Problemy podatników po wejściu w życie RODO

AdobeStock
Bez wizyty w urzędzie trudno uzyskać nawet banalną informację.

Szaleństwo RODO trwa. Z gabinetów lekarskich zniknęły tabliczki ze specjalizacjami, zamawiając taksówkę, trzeba wymyślać hasła itp. Wszystko przez obowiązujące od 25 maja unijne przepisy dotyczące ochrony danych osobowych. Teraz problem mają podatnicy.

Czytaj także: Psychoza RODO

– Chciałam dowiedzieć się w moim urzędzie skarbowym, kiedy mogę liczyć na zwrot nadpłaconego w ubiegłym roku PIT – mówi pani Ania z Otwocka.

Urzędnik przekonywał ją, że w związku z RODO nie może udzielić żadnej informacji przez telefon.

– Chciałam podać numer dowodu i PESEL. Wszystko na nic, odpowiedź była jedna – trzeba przyjechać do urzędu osobiście – opowiada podatniczka.

– Dziś informacji przez telefon nie można uzyskać w żadnym urzędzie czy sądzie. Przy czym problemem nie jest RODO, ale strach urzędników – wyjaśnia dr Paweł Litwiński, adwokat, wspólnik w kancelarii Barta Litwiński.

Tej psychozie ulegli też urzędnicy skarbówki. Co prawda Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) zapewnia, że droga telefoniczna w kontaktach z urzędami skarbowymi jest nadal wskazana. W aktualnym wzorze formularza wezwania podatnika do urzędu znajduje się informacja dotycząca osoby, która prowadzi sprawę oraz numer telefonu służbowego, pod którym możliwe jest zadanie pytania co do treści pisma.

KAS nie kryje jednak, że wejście w życie RODO uczuliło pracowników administracji skarbowej na zagadnienie ochrony danych osobowych.

Czytaj także: RODO - co się zmieni

Tymczasem, jak wyjaśnia Litwiński, jeśli chodzi o telefoniczny kontakt z urzędem nic się nie zmieniło. – Dwa lata temu nikt się tym w urzędach skarbowych specjalnie nie przejmował, a przecież kara za ujawnienie np. tajemnicy skarbowej jest taka sama. Dziś łatwiej jest odmówić informacji, bo RODO. A wystarczyłaby odpowiednia procedura – przekonuje ekspert.

Takie od dawna stosują np. banki czy ubezpieczyciele. Rozwiązały problem identyfikacji klienta przez telefon, zadając serię krótkich pytań, np. o nazwisko rodowe matki czy o produkty, z jakich korzystają.

Co więcej, z podobnego rozwiązania od dawna korzysta sam fiskus. – Każdy, kto wysyła roczny PIT przez internet, wie, że nie potrzebuje do tego specjalnych certyfikatów czy kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Jedną z danych, po których system identyfikuje podatnika, jest przychód z zeznania za poprzedni rok – przypomina radca prawny Artur Nowak, partner w kancelarii DZP Domański Zakrzewski Palinka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA