fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane osobowe

RODO: im mniej udostępniamy, tym lepiej dla nas

AdobeStock
Prawo do prywatności wymaga doprecyzowania.

Jeden z rzeczników generalnych zaproponował niedawno Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnięcie w sprawie dotyczącej możliwości uzyskania przez policję dostępu do danych identyfikacyjnych użytkowników telefonów wybieranych ze skradzionego telefonu po jego kradzieży.

Zagadnienie będące przedmiotem opinii powstało w Hiszpanii. Sędzia śledczy oddalił wniosek policji, ponieważ w Hiszpanii dostęp do danych identyfikacyjnych możliwy jest jedynie w postępowaniach w sprawach o poważne przestępstwa, spełniające kryteria określone w ustawie.

Prokuratura zaskarżyła postanowienie sędziego śledczego do sądu. Ten natomiast zwrócił się do unijnego Trybunału o określenie progu wagi przestępstw, który umożliwiałby udostępnianie danych telekomunikacyjnych. Innymi słowy, sąd poprosił Trybunał Sprawiedliwości o ustalenie kryteriów uzasadniających ograniczenie praw podstawowych, z których wynika konieczność limitowania dostępu do danych dotyczących abonentów usług telekomunikacyjnych.

Sprawa ta, mimo że nie dotyczy bezpośrednio obywateli polskich, skłania do zastanowienia się nad zakresem prawa do prywatności, zwłaszcza w kontekście rozbudowywanych wciąż regulacji prawnych dotyczących przeciwdziałania przestępczości, w szczególności o charakterze terrorystycznym. Jest to zagadnienie, które niewątpliwie trzeba przedyskutować także w ramach debaty na temat zmiany konstytucji.

Prawo do prywatności, jego aktualność, pożądany zakres oraz możliwe ograniczenia, to współcześnie zagadnienia bardzo palące i jednocześnie nie zawsze doceniane. Są one jednocześnie przedmiotem swoistego paradoksu. Z jednej strony wydawałoby się, że bardzo cenimy sobie własną prywatność, z drugiej – w nie zawsze kontrolowanym zakresie dopuszczamy do daleko idących ingerencji w nasze życie prywatne.

Bez inwigilacji się nie uda

Z prawem do prywatności wiąże się szereg różnorodnych wyzwań. Jednym z nich wciąż jest zakres dopuszczalnej ingerencji państwa w prywatność jednostki, motywowanej zapobieganiem przestępczości, w tym zwłaszcza o charakterze terrorystycznym i zorganizowanym.

Co jakiś czas słyszymy o kolejnych ustawach, w których poszczególnym służbom państwowym przyznaje się uprawnienia do pozyskiwania dostępu do różnego rodzaju dotyczących nas danych, np. do historii połączeń, informacji o odwiedzanych przez nas stronach internetowych czy też lokalizacji telefonu komórkowego. Rozbudowywane bywają także uprawnienia z zakresu czynności operacyjno-rozpoznawczych, w tym możliwość podsłuchiwania prowadzonych rozmów czy też czytania korespondencji, także elektronicznej.

Starają się za tym podążać producenci oprogramowania, którzy coraz częściej oferują, czasem nawet bezpłatnie, oprogramowanie szyfrujące połączenia i wysyłaną korespondencję.

Państwo powinno być wyposażone w skuteczne instrumenty, które pozwalają mu wywiązywać się z podstawowego obowiązku, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa swoim obywatelom. Nie można mieć złudzeń. Nie da się tego osiągnąć bez stosowania narzędzi umożliwiających daleko idącą inwigilację.

Jednakże służby nie są wolne od błędów. Każde kolejne uprawnienie wiąże się z ryzykiem, że zostanie ono wykorzystane do celów innych niż walka z przestępczością. Konieczne jest zatem wprowadzanie takich rozwiązań, które będą chronić obywateli przed ewentualnymi nadużyciami.

Szczegółowe rozwiązania w tym obszarze należą do materii ustawowej. Zasady podstawowe jednak, w tym zwłaszcza zakres prawa do prywatności, wyznaczony możliwymi ograniczeniami, mogłyby w jakimś stopniu zostać doprecyzowane w konstytucji.

Specjalne procedury...

Wydaje się, że jednym z rozwiązań, pozwalającym wyważyć kolidujące wartości, byłoby objęcie omawianej problematyki zakresem tzw. ustaw organicznych, o ile na ich wprowadzenie ostatecznie zdecydowaliby się twórcy nowej konstytucji.

Regulacje pozwalające na dostęp służb państwowych do niejawnych informacji o prywatnym życiu jednostki mogłyby być uchwalane w specjalnej procedurze, wymagającej szerszego konsensusu politycznego lub nawet – w najdalej idącej postaci – akceptacji w drodze referendum.

Innym możliwym rozwiązaniem wydaje się wymóg, aby proces legislacyjny w przypadku tego rodzaju ustaw trwał znacznie dłużej niż w przypadku innych kategorii spraw.

...i specjalny organ

Zagadnieniem do rozwiązania, na pograniczu materii konstytucyjnej i ustawowej, jest ustanowienie organu odpowiedzialnego za kontrolę dostępu służb państwowych do danych chronionych prawem do prywatności oraz innymi prawami i wolnościami człowieka.

Wydaje się, że powierzenie tych kompetencji sądom nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem, gdyż te obciążone zbyt wieloma zadaniami nie są w stanie dokładnie rozważać wszystkich aspektów prowadzonych działań rozpoznawczych. Pozostawienie tych zadań w kognicji sądów byłoby racjonalne tylko wtedy, gdyby znacznie ograniczono udział sędziów w rozstrzyganiu innych spraw, które z powodzeniem mogłyby być załatwiane chociażby przez administrację publiczną. Alternatywą jest też utworzenie wyspecjalizowanej instytucji, zajmującej się nadzorem służb w zakresie dostępu do danych chronionych.

Inną rzeczą jest to, że sami także możemy zadbać o swoją prywatność, zachowując roztropność w udostępnianiu informacji na swój temat, zwłaszcza w mediach społecznościowych.

Autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Karnego Porównawczego, głównym specjalistą w Kancelarii Prezydenta RP. Przedstawione w tekście tezy stanowią wyłącznie poglądy autora

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA