fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Cło

Brexit: handel bez cła, ale z formalnościami

brexit
Adobe Stock
Wielka Brytania odgrodziła się szlabanem od Unii Europejskiej, ale cła nie będą pobierane. Jeżeli zostaną spełnione warunki pochodzenia towarów.

Przedsiębiorcy handlujący z Wielką Brytanią odczują skutki brexitu najdotkliwiej. Taki obrót napotka przeszkodę: towary będą podlegały odprawom celnym. Zmienią się też zasady rozliczania VAT i akcyzy od nich. Nie będą to już bowiem dostawy i nabycie wewnątrzwspólnotowe, ale eksport i import.

Kto handluje także z innymi krajami spoza Unii, ma zadanie nieco ułatwione – będzie odprawiał towary w relacjach z Wielką Brytanią tak jak inne importowane i eksportowane. Kto dotychczas handlował tylko z krajami UE, powinien zarejestrować się na Platformie Usług Elektronicznych Służby Celnej (PUESC) i uzyskać specjalny numer EORI.

Czytaj też: Jak brexit wpływa na polski handel?

Kiedy zerowe cło

Brytyjsko-unijna umowa o handlu i współpracy w art. 5 w części dotyczącej handlu wyraźnie stanowi: ceł nie pobiera się. Nie oznacza to jednak, że będą zawsze zerowe. Dotyczy to tylko towarów, które mają status pochodzących z obszaru Wielkiej Brytanii i UE. Chodzi o te, które zostały tam wyprodukowane w całości albo wedle specjalnych reguł pochodzenia. Opisano je szczegółowo w kilku osobnych protokołach do umowy. Chodzi w nich – najogólniej mówiąc – o to, jakie procesy powinny przejść surowce lub półprodukty, by uzyskać status pochodzących. Takim procesem nie musi być prosty montaż z półproduktów przywiezionych z innego kraju.

Jeśli np. w Polsce zostanie przeprowadzony taki prosty montaż z podzespołów elektronicznych pochodzących z Chin, a gotowy produkt wysłany do Wielkiej Brytanii, może on nie zyskać statusu produktu pochodzącego z Polski (a zatem z UE) i podlegać brytyjskiemu cłu. Podobne zjawisko wystąpi w odwrotnej relacji, tj. sprzedaży do Wielkiej Brytanii.

Wysyłki pod drzwi

Wiele polskich firm dostarcza swoje towary brytyjskim odbiorcom w formule „pod drzwi". Z sygnałów dochodzących ze Zjednoczonego Królestwa wynika, że brytyjscy odbiorcy wciąż są zainteresowani takimi dostawami, ale nie chcą zajmować się odprawami celnymi. Może to zrobić polski dostawca, ale powinien zarejestrować się dla celów cła i VAT w Wielkiej Brytanii i uzyskać tamtejszy numer EORI. Będzie odpowiedzialny za odprawę celną w brytyjskim urzędzie oraz rozliczenia należności importowych. Nie powinno to jednak nastręczać trudności, zwłaszcza że Wielka Brytania przewidziała szerokie zastosowanie odroczenia VAT importowego poprzez rozliczenie go w comiesięcznej deklaracji VAT, a nie przy odprawie.

Oznacza to w praktyce odsunięcie tego rozliczenia w czasie o kilkanaście dni (bo co do zasady należności importowe płaci się w terminie dziesięciu dni od odprawy celnej). Poza tym VAT od importu jest wtedy traktowany podobnie jak od nabycia wewnątrzwspólnotowego, tj. najczęściej jako zapis księgowy, a nie kwota do zapłaty.

Uproszczony VAT

Po polskiej stronie też mogą być stosowane uproszczenia zarówno w odprawach celnych, jak też VAT. Uproszczenia te, pozwalające – ogólnie mówiąc – na płynny przewóz towarów bez straty czasu na formalności celne przysługują m.in. firmom, które uzyskają status tzw. upoważnionego operatora (AEO). Rozliczanie VAT w deklaracji importowej (a nie przy odprawie) jest możliwe przy spełnieniu warunków z art. 33a i 33b ustawy o VAT. Uzależniają one stosowanie tego ułatwienia m.in. od stosowania uproszczeń w procedurach celnych.

Regulacje spraw celnych i podatkowych po brexicie można odnaleźć w tekście brytyjsko-unijnej umowy handlowej. Opublikowano ją w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej z 31 grudnia 2020 r. , poz. L444/14.

Krajowa Informacja Skarbowa uruchomiła specjalne dyżury ekspertów, którzy będą wyjaśniali zainteresowanym szczegóły dotyczące podatków i ceł w handlu z Wielką Brytanią.

Można z tej pomocy skorzystać, dzwoniąc pod numery telefonów: 22 330 03 30 (z telefonów komórkowych), 801 055 055 (z telefonów stacjonarnych), +48 22 330 03 30 (z zagranicy).

Aleksandra Kalinowska, doradca podatkowy, partner w kancelarii Andersen Tax&Legal

Bezcłowy handel z Wielką Brytanią dotyczy tylko towarów, które spełniają tzw. reguły pochodzenia. Oznacza to, że np. polscy producenci elektroniki użytkowej z podzespołów dalekowschodnich powinni przeanalizować swój proces technologiczny i sprawdzić, czy ich produkty spełniają reguły unijnego pochodzenia. Na szczęście przyjęto uproszczony sposób jego potwierdzania, niewymagający uzyskiwania specjalnych świadectw. Wystarczy deklaracja producenta na fakturze. Kwestie te mogą być weryfikowane przez władze celne polskie i brytyjskie, które będą współpracowały. Jeśli się okaże, że produkty eksportowane do Wielkiej Brytanii nie mają unijnego pochodzenia, mogą być obciążone brytyjskim, nawet kilkunastoprocentowym cłem. Wtedy stałyby się niekonkurencyjne na brytyjskim rynku. Wymaga to od polskich producentów analizy swojej produkcji pod kątem pochodzenia oraz dostępnych procedur celnych.

Czytaj też:

Brexit: biznesowe życie według nowych regulacji

VAT: nowe porządki smukłe i niekompletne

Praca na Wyspach nie dla każdego

Umowa daje nam więcej, niż mogliśmy się spodziewać

Graniczne limity tytoniu i alkoholi

Szybka ekstradycja pod znakiem zapytania

Polskie prawo jazdy honorowane w Wielkiej Brytanii

Był czas na dostosowanie pozwoleń na obrót brytyjskimi lekami

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA