fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Telekomunikacja

Na drodze do polskiego 5G: szanse i zagrożenia

3 kwietnia to symboliczna data dla sektora telekomunikacji mobilnej. Tego dnia w Korei Południowej i Stanach Zjednoczonych operatorzy mobilni zaczęli sprzedawać usługi w technologii 5G. Czemu nie w Europie, czego nadal brakuje do komercyjnego startu nowej technologii w Polsce – zastanawiali się uczestnicy debaty „Rzeczpospolitej”.

Politycy, administracja publiczna, operatorzy i, dostawcy infrastruktury, przedstawiciele różnych segmentów gospodarki są zgodni co do jednego. W Polsce, podobnie jak w innych krajach świata, w przyszłym roku pojawi się nowa technologia sieci mobilnych 5G. Wiążą się z nią zarówno szanse, jak i sprawy do załatwienia. Do jakiego 5G jesteśmy dziś przygotowani, czego brakuje, aby technologia mogła zaistnieć w pełnej krasie rozmawiano w redakcji „Rzeczpospolitej”.

Oczekiwania i pięć spraw

Spotkanie otworzył Marek Zagórski, minister cyfryzacji. – Mówiąc o 5G, nie mamy na myśli tylko kolejnej technologii sieci mobilnej, ale zupełnie nowy standard przesyłu danych, który będzie dotyczył konsumentów jako użytkowników smartfonów, ale w największym stopniu będzie zmieniał funkcjonowanie przedsiębiorstw, które skorzystają z tej sieci. Mówimy o konieczności budowy 5G z punktu widzenia przemysłu 4.0 czy szerzej – gospodarki opartej na danych. Jeśli nie chcemy, by świat nam uciekł, musimy być na czele tego procesu, przynajmniej w Unii Europejskiej. Z tą myślą wszystko planujemy – powiedział Marek Zagórski.

– 5G niesie ze sobą ogromne korzyści dla polskiej gospodarki: znaczący wzrost PKB i miejsc pracy. Myślę, że warto być częścią tego procesu – mówił Martin Mellor, prezes Ericssona w Polsce.

– Podzieliłbym ten proces na dwie części: samą budowę sieci oraz powstanie usług, z których będą mogły korzystać zarówno firmy, jak i konsumenci. Jeśli mowa o budowie sieci, to Ericsson jest obecny i darzony zaufaniem w Polsce od 115 lat. Zatrudniamy dziś 2,4 tys. osób w działach badań i rozwoju w Krakowie i Łodzi, a które zajmują się budową oprogramowania dla systemów Ericssona wykorzystywanych potem na całym świecie. To oznacza, że Polska jest już dziś jednym z liderów uczestniczących w budowie sieci 5G, a tutejsi inżynierowie uczestniczą we wdrożeniu tej technologii w Polsce – mówił Mellor.

Na przykładzie swojej firmy wskazał również na możliwości kooperacji dostawców infrastruktury z uczelniami wyższymi czy startupami.

Zdaniem Mellora, grupą, która odczuje korzyści płynące z 5G będą mieszkańcy zarówno terenów pozamiejskich jak i miast oraz przemysłu. – Jednym z efektów będzie przyspieszenie internetu bezprzewodowego w domach, innym wykorzystanie sieci 5G w gospodarstwach rolnych zajmujących się tzw. rolnictwem precyzyjnym, czy wykorzystujących możliwości, jakie niesie obszar określany jako „connected animals”. Na obszarach zurbanizowanych doświadczymy lepszego zasięgu i prędkości transmisji danych. Polska gospodarka może być prawdziwym zwycięzcą – przekonywał Martin Mellor.

– Chciałbym zaznaczyć, że choć jestem posłem opozycji, to w tym przypadku nie ma różnic między mną a ministrem. Wyrażamy gotowość i wolę przystąpienia do szybkiej budowy sieci 5G. To nie tylko przyspieszenie prędkości internetu, ale zmiana cywilizacyjna. Jeśli się na nią nie załapiemy, nie wykorzystamy szansy dla naszych przedsiębiorców, naukowców, innowatorów – stracimy ją bezpowrotnie – wtórował przedmówcom Paweł Pudłowski, poseł Nowoczesnej i jednocześnie przewodniczący sejmowej Komisji ds. Cyfryzacji, Innowacji i Nowych Technologii.

Wyliczył jednak pięć zagadnień, które wymagają nadal odpowiedzi. – Po pierwsze, chodzi o model, w którym sieć będzie realizowana: czy powstanie wspólny szkielet, podobny do PERN-u w sektorze ropy i gazu, czy też zobaczymy rozwój sieci przez każdego z dostawców osobno. Druga sprawa to bezpieczeństwo. Pojawiają się rozbieżne decyzje członków NATO, co do tego jak należy traktować poszczególnych dostawców. Myślę, że te decyzje muszą zostać podjęte wspólnie i jak najszybciej. Trzecia rzecz, to często bagatelizowana sprawa promieniowania elektromagnetycznego (PEM – red.), czyli obawy wyrażane przez różne stowarzyszenia, że promieniowanie to może być szkodliwe. Moim zdaniem, należy tłumaczyć, pokazywać, jak nasze normy PEM mają się do obowiązujących w innych krajach Europy i świata, bazując na danych i faktach, a nie kierując się obawami wyrażanymi przez te środowiska. Czwarta rzecz to infrastruktura i ogromne wyzwanie, jakim jest implementacja sieci w czasie, którego oczekuje Komisja Europejska. Chodzi o procedury związane z uzyskiwaniem pozwoleń na budowę sieci i koszty, np. wykorzystania prawa drogowego. W końcu – problemy z częstotliwościami – wyliczał poseł.

Prace w toku

– Jesteśmy po jednym z najważniejszych etapów przygotowań do wdrożenia sieci 5G, czyli po zmianach w Prawie telekomunikacyjnym, które dają więcej narzędzi prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej. To z czym borykamy się w Polsce, to fakt, że częstotliwości dla sieci 5G nie są dostępne ot tak po prostu. Wymagają licznych postępowań administracyjnych. Tymczasem chcemy realizować plan dojścia do 5G zgodnie z założeniami Komisji Europejskiej i dążymy do tego, aby sieć 5G ruszyła w pierwszych dużych miastach w 2020 r., a w 2025 r. objęła także główne szlaki komunikacyjne. Ustawa została podpisana przez prezydenta i zakładamy, że postępowania selekcyjne dla 3,6–3,8 GHz zostaną przeprowadzone do połowy przyszłego roku – powiedział minister cyfryzacji.

Zapewnił, że wszystkie wskazane kwestie są rozpoznane i prace nad nimi trwają. – Są na różnym etapie – mówił.

Zwrócił uwagę na inny: koszty budowy sieci 5G.

W narodowym planie szerokopasmowym, czekającym na przyjęcie przez rząd zostały one ocenione na 11–20 mld zł.

– Nakłady te będą ponosić operatorzy, którzy jeszcze nie tak dawno budowali sieci LTE. Z tego powodu bardzo istotną kwestią są źródła popytu na usługi sieci nowej generacji – powiedział Marek Zagórski.

Wyróżnił cztery źródła popytu: konsumentów, administrację, miasta i w końcu biznes. – Jeśli mówimy o biznesie, to warto sobie uświadomić, co to oznacza. Dziś linia produkcyjna sterowana przez automaty wymaga przy każdej rekonfiguracji zatrzymania produkcji. Jeśli będą one połączone przez stabilne łącze 5G, nie będziemy mówili o rekonfiguracji w starym stylu, ale o wgraniu nowej wersji oprogramowania. To jeden z powodów, który powoduje drastyczne obniżenie kosztów – przekonywał minister. – Musimy tłumaczyć to firmom. To praca, którą muszą wykonać ministerstwa, operatorzy, jak również dostawcy technologii. O tym właśnie dyskutowano w tym roku podczas targów MWC19 Barcelona.

Podał przykład Niemiec, gdzie częstotliwości dla sieci 5G interesują nie tylko operatorów, ale firmy motoryzacyjne, zamierzające wykorzystywać pasmo do samodzielnej budowy sieci na własne potrzeby.

Tam, gdzie popyt jest

Są takie biznesy, których przedstawicielom nie trzeba tłumaczyć, co im przyniesie 5G.

– Mówimy o tym, że na przestrzeni kilu lat w bardzo dużym stopniu rozwijać się będą dane i o tym, w jakim stopniu polityka zdrowotna będzie bazować na dużych zbiorach danych i szerokiego wachlarza algorytmów – powiedział Jan Pachocki, prezes Fundacji Telemedyczna Grupa Robocza (FTGR).

– Ministerstwo Zdrowia jest na pierwszym etapie informatyzacji służby zdrowia. Mamy wdrożone e-receptę, e-zwolnienie, w 2021 roku pojawi się trzeci ważny dokument: e-skierowanie, a potem system udostępnienia dokumentacji medycznej. Do 2025 r. przejdziemy najprawdopodobniej na szpital bez papieru, opierający się na cyfrowej wymianie informacji o pacjencie. Lekarza przez najbliższe 100 lat nic nie zastąpi, ale zaawansowane rozwiązania technologiczne mogą w istotny sposób zoptymalizować jego pracę, a sieć 5G będzie tu bazą, jeśli zostanie dobrze wdrożona – ocenił Pachocki.

– W drugim etapie informatyzacji, obejmującym np. telemonitoring pacjentów chorych przewlekle, rozwiązania będą bazować tylko na algorytmach sztucznej inteligencji i zaawansowanych wyrobach medycznych – medycznym internecie rzeczy. W dużych populacjach będziemy potrzebować bardzo szybkiego internetu, aby obsługiwać w ten sposób pacjentów – uważa prezes FTGR.

– W dzisiejszym świecie konieczny jest narodowy plan szerokopasmowy, przygotowywany przez Ministerstwo Cyfryzacji, bo brak dostępu do internetu to brak dostępu do skutecznej opieki medycznej – ocenił Jan Pachocki.

Dr Elżbieta Hałas z zarządu firmy GS1 Polska zgodziła się, że analizy dużych zbiorów danych to obszar biznesu, dla którego ważna będzie technologia 5G. – Gdy dyskutujemy o 5G, nie mówimy tylko o technologiach mobilnych, ale także związanych z tzw. edge computing i zmianą w sposobie przetwarzania danych. Możliwość zbierania i analizy dużych zbiorów danych to z kolei nowa przyszłość dla łańcuchów dostaw. Zajmujemy się standaryzacją procesów biznesowych: kodami kreskowymi, standardami e-faktury i e-zamówień, ale także standardami identyfikacji w technologii radiowej. Mówi się, iż możliwość zarządzania danymi będzie istotnym czynnikiem optymalizacji kosztów. Zastosowanie konwojów autonomicznych aut może obniżyć koszty paliwa o 20 proc., a sama analiza i nauka prawidłowych zachowań kierowców może dać oszczędności rzędu 30 proc. Informacja i zarządzanie nią będzie warunkować sprawność dostaw. Mówi się wręcz o samoorganizujących się łańcuchach dostaw, które używając technologii 5G i blockchain umożliwią automatyzację w wielu dziedzinach – stwierdziła dr Elżbieta Hałas.

Prawdziwe 5G wymaga zmiany

– Dokument EMT 2020, drogowskaz mówiący, czym będzie 5G, rozbudził bardzo duże oczekiwania we wszystkich sferach. Wydaje się, że będzie to system przełomowy, ale takim przełomowym systemem miał być także system sieci komórkowej trzeciej generacji – mówił Tomasz Muda, prezes Polkomtel Infrastruktura.

Przypomniał, że w przeszłości nie brakowało pomyłek i rozczarowań. Zaliczył do nich przekonanie, że wideorozmowy staną się istotnym elementem biznesu sieci komórkowych, tzw. killer application, oraz że kiedyś wierzono, iż prędkość mobilnej transmisji danych nie ma znaczenia i 384 kilobitów na sekundę wystarczy. – Wraz z pojawieniem się smartfonów także i ta teza okazała się mylna – wyliczał Tomasz Muda.

Według prezesa Polkomtel Infrastruktura zbyt szybko do jednego worka podpisanego 5G wrzuca się wszystko: sztuczną inteligencję, blockchainy, przetwarzanie bardzo dużych zbiorów danych, bardzo szybką transmisję danych, edge computing. – Oczywiście to wszystko tam jest, ale do jakiego stopnia zostanie wykorzystane, czas pokaże – powiedział Muda.

Jego zdaniem pierwsze 5G w Polsce będzie – podobnie jak właśnie ruszającej w Korei Południowej – internetem mobilnym LTE z dołączonymi zasobami 5G po to, aby przyspieszyć transmisję danych.

Natomiast na 5G z prawdziwego zdarzenia, działające w modelu samodzielnym (ang. stand alone), trzeba będzie jeszcze zaczekać.

– Jedno jest pewne. Aby zaoferować pełen ekosystem rozwiązań, które umożliwi prawdziwa sieć 5G, ta, której możemy spodziewać się w 2025 roku, operatorzy komórkowi będą musieli się przeobrazić. Jeśli zostaną dostawcą łączności, to w segmencie MTC (dla przemysłu maszynowego – red.) nie zarobi – przekonywał Tomasz Muda.

Wskazywał, że firmy przemysłowe, takie jak Bosch, od kilku lat budują własne rozwiązania pozwalające im na coraz większą automatyzację. – Jeśli operatorzy nie wejdą we współpracę, nie będą w stanie konkurować z gigantami. Tylko współpraca pozwoli im stworzyć ofertę konkurencyjną pod względem kosztów, pozwalającą zaistnieć w przemyśle 4.0 mniejszym przedsiębiorstwom – przekonywał prezes Polkomtelu Infrastruktura.

Piotr Kuriata, członek zarządu P4 (Play) zgadzał się z Tomaszem Mudą, że operatorzy będą musieli się przekształcać. Zaznaczał, że przyszłe modele biznesowe oparte na 5G to duża niewiadoma.

– Sieć 5G to prędkość przesyłu informacji. Dziś trudno jest jednoznacznie powiedzieć, dokąd dojdziemy tą drogą. Myślę, że 20 lat temu, gdy rodziła się telefonia mobilna, mało kto sobie wyobrażał, że będziemy korzystać z telefonów komórkowych tak, jak robimy to dziś. Konsekwencje można dziś raczej rozpatrywać w kategoriach science fiction. Film „Raport mniejszości” moim zdaniem dość dobrze to pokazuje – mówił Piotr Kuriata.

Podał kilka bardziej i kilka mniej jego zdaniem realnych zastosowań. – W rzeczywistości 5G sieci mobilne będą obsługiwać ogromne zbiory maszyn, a więc i danych. Wyjdziemy z telekomunikacji prosto w teleinformatykę. Wydaje się też, że szybka transmisja danych przyniesie wrażenie „teleobecności”, czyli poczucia obecności drugiej osoby, mimo że jest na przykład w domu – powiedział Kuriata.

Zdradził, że sceptycznie podchodzi do wizji pojazdów autonomicznych. – Moim zdaniem to chwytliwy, ale mało realny do wdrożenia koncept. Przynajmniej w ciągu najbliższych kilku lat. Raczej będziemy mieli do czynienia z systemami wspomagającymi bezpieczeństwo transportu, komunikacją pojazdów w celu unikania kolizji i usprawnieniami w przepływie pojazdów. Wszystkie te rozwiązania tworzą pewien ekosystem. Aby go zaoferować operatorzy będą musieli zacząć się przekształcać – przyznał.

– Pomijając fakt, że na tle innych jesteśmy branżą młodą, to w DNA naszej działalności zapisane są ciągłe zmiany i reagowanie na wyzwania otaczającej nas rzeczywistości. Może akurat antyutopijny obraz pokazany w „Raporcie Mniejszości” nie jest najlepszym odniesieniem i pewnie łatwo wskazać wiele innych, pozytywnych przykładów zastosowania 5G, którego rola w medycynie, transporcie czy rozrywce będzie nieoceniona. Natomiast rzeczywiście nasz dzisiejszy stan wiedzy nie pozwala powiedzieć precyzyjnie, czego będziemy doświadczać, jeśli chodzi o nowe technologie w perspektywie kilku, czy kilkunastu lat – mówił Witold Drożdż, członek zarządu Orange Polska ds. strategii i spraw korporacyjnych.

– 5G to na pewno duża szansa dla telemedycyny, a także innych rozwiązań, takich jak choćby inteligentne miasto, czy inteligentny dom. One już dziś są wdrażane, choć raczej jako wyspowe rozwiązania. Szybko staną się jednak rozwiązaniami powszechnymi. Dziś w Polsce wiele mówi się o cenach energii. 5G częściowo może ten problem rozwiązać, pozwalając na zaawansowaną optymalizację energetyczną, co także w kontekście wyzwań środowiskowych jest niezwykle interesujące– mówił Witold Drożdż.

Andrzej J. Kozłowski, prezes Emitela, pytany o plany infrastrukturalnego operatora wobec 5G postanowił jeszcze raz zmienić tok dyskusji.

Od gazu łupkowego do strategii 5G

– Ja i pan poseł Pudłowski wywodzimy się z sektora paliwowego i chyba obaj dobrze pamiętamy gorycz porażki, jaką Polska poniosła w poszukiwaniu gazu łupkowego. Oczekiwania były niesamowite. A skończyło się tak, jak się skończyło. Można powiedzieć, że zawiodło państwo. Oczywiście 5G to ogromne możliwości i które mogą oznaczać korzyści dla polskiej gospodarki. W tej chwili powinniśmy spojrzeć prawdzie w oczy i zobaczyć, z czym zmagamy się na dziś. Mamy kłopot z rozbudową istniejących już sieci – mówił Kozłowski. – Dostępne raporty mówią, że się zapychają, a za trzy lata możemy mieć komórkowy blackout – nawiązał do raportu Instytutu Łączności.

– To, nad czym możemy zapanować, to przygotowania do budowy sieci 5G. Należałoby się zająć podniesieniem limitów pola elektromagnetycznego. Potrzebne są odważne decyzje i tempo działania ze strony rządzących. Druga kwestia to harmonizacja pasma i jego dostępności, aby państwo mogło zorganizować aukcje i je udostępnić operatorom komórkowym. Nie mniej ważne od pasma 3,6–3,8 GHz będzie pasmo 700 MHz, obecnie zajmowane przez telewizje. Z tego pasma trzeba będzie zejść i przenieść na inne zakresy. Proces ten de facto trzeba zaczynać już. Bardzo ważne jest, aby ze strony Ministerstwa Cyfryzacji pojawiły się szybkie ruchy publikacji mapy drogowej wdrożenia 5G, co pozwoli UKE dokonać konsultacji nowego planu kanałowego i rozpocząć proces przenoszenia telewizji – wskazywał Andrzej J. Kozłowski.

Minister Zagórski odniósł się do pytania, czy w Polsce powstanie jedna wspólna sieć 5G, i w jakim zakresie. – Model budowy sieci jest istotny, ale z punktu widzenia kosztów. Wydaje mi się, że uzgodniliśmy z operatorami wspólne podejście do tej kwestii. Sprowadza się ono do tego, że będziemy współpracować, aby w jak największym stopniu współdzielić infrastrukturę. Dotyczy to przede wszystkim najważniejszej części sieci – transportowej, czyli światłowodów – powiedział.

– W ramach planu, o którym mówiłem, operatorzy otrzymają częstotliwości z zakresów 3,4–3,8 GHz oraz 26 GHz. Będą więc mieli swoje sieci. Zastanawiamy się natomiast, co zrobić z pasmem 700 MHz, czyli pasmem pokryciowym, z którym są problemy związane ze wspomnianym przeniesieniem telewizji cyfrowej MHz, synchronizacją zagospodarowania z Białorusią i Rosją. Rozważamy, czy przeprowadzić postępowanie selekcyjne dla wielu operatorów, czy też wybierzemy operatora hurtowego. Zintegrowanie infrastruktury i jeden operator hurtowy świadczący usługi poszczególnym operatorom telekomunikacyjnym wydaje się pomysłem godnym rozważenia, szczególnie jeśli chodzi o koszty i tempo budowy sieci 5G – podkreślał minister.

– O tym rozmawiamy z operatorami i wydaje się, że potrzebujemy jeszcze dwóch, trzech spotkań, aby rozmowy te zakończyć, a potem uzupełnić narodowy plan szerokopasmowy i przedstawić jego ostateczną wersję wraz z planem działania – dodał.

Według ministra, NPS zostanie przyjęty przez rząd, a plan działania dla 5G zostanie do niego dołączony.

Co z megaustawą

Marek Zagórski zapowiedział też, że nowelizacja megaustawy może trafić na Komitet Stały Rady Ministrów w najbliższych dniach.

– To narzędzie, które pomoże zoptymalizować koszty budowy infrastruktury i uprościć procesy jej towarzyszące. Dotyka ta ustawa też jednego z najważniejszych problemów, czyli promieniowania elektromagnetycznego. Wprowadzamy w niej narzędzia, które mają pomóc nam w dyskusji z osobami, które czują obawy – powiedział.

To właśnie zapisy dotyczące PEM interesowały dyskutantów najbardziej.

– Zanim doprowadzimy do podniesienia norm, chcemy wprowadzić dwa rozwiązania. W megaustawie będzie usankcjonowany system monitorowania PEM, budowany przez Instytut Łączności, publicznie dostępny i wszystkie środowiska zainteresowane tematyką będą mogły sprawdzić, jak wygląda rzeczywistość. >L4

Drugi element to przeniesienie uprawnienia do wydania rozporządzenia w sprawie norm z Ministerstwa Środowiska do Ministerstwa Zdrowia. Przyjęcie ustawy pozwoli nam na zmianę i nowelizację tego rozporządzenia. Przyjęliśmy taki sposób procedowania, ponieważ robienie czegoś na siłę przynosi często odwrotne efekty i rodzi dodatkowe problemy – wyjaśniał Marek Zagórski.

– Posługujemy się badaniami prowadzonymi na rzecz WHO, na zlecenie Komisji Europejskiej, polskiego rządu i rządów innych państw i nie wskazują one ani zagrożeń związanych z PEM ogólnie, także tymi o normach dużo wyżej zawieszonych niż w Polsce, ani z 5G jako takim – zapewniał minister.

– Jesteśmy zanurzeni w polu radiowym. Radiokomunikacja ma ponad 100 lat. Już przed II wojną światową mieliśmy bardzo rozwiniętą sieć nadajników radiofonicznych o bardzo dużej mocy. To oznacza, że więcej niż jedno pokolenie Polaków żyje w otoczeniu fal radiowych. W tym czasie długość życia rośnie. Warto też wskazać, że na świecie tysiące ludzi zajmuje się badaniami nad wpływem pól radiowych na zdrowie ludzkie. Trzeba się pogodzić z tym, że nie da się udowodnić nieszkodliwości PEM. Nie ma również artykułów pokazujących ich szkodliwość, również w krajach, gdzie normy PEM są dużo wyższe niż obecnie obowiązujące w Polsce – mówił dr hab. inż. Sławomir Hausman, dziekan wydziału EEIiA Politechniki Łódzkiej.

– Nie możemy ignorować skutków zdrowotnych, jakie wywołuje lęk – zaznaczał. Sławomir Hausman.

Andrzej J. Kozłowski podał przykład krótkowzroczności społeczności, która najpierw zablokowała powstanie wieży telekomunikacyjnej, a niedługo potem musiała stawić czoła tragicznemu w skutkach wypadkowi na boisku szkolnym, pozbawionym zasięgu sieci komórkowych. – Nie wróciliśmy do rozmów na temat nadajnika z prostej przyczyny: nie możemy przechodzić procedur administracyjnych w koło Macieju. Musimy iść dalej z planami rozwoju sieci – powiedział szef Emitela pytany, jaki efekt przyniosło to wydarzenie.

– Protesty nie są związane z limitami PEM. Wynikają z tego, że nie chcemy mieć stacji bazowych blisko siebie. Wynika to z obaw, z poczucia estetyki. Dlatego protesty były i będą i limity PEM tego nie zmienią – mówił Tomasz Muda.

– Dla nas jest bardzo istotne, że komitet ochrony przed promieniowaniem niejonizującym ICNIRP, który zajmował się badaniem wpływu PEM na zdrowie człowieka, stwierdził występowanie efektu cieplnego. Ponieważ założył, że nie wiemy nadal wszystkiego, obniżył maksymalne progi jeszcze 50-krotnie i dziś stosowanie takich progów rekomenduje. Jednak w Polsce przyjęte normy są nadal dużo niższe – tłumaczył prezes Polkomtel Infrastruktura.

Witold Drożdż zgadzał się, że nie powinno się demonizować protestów. – W wielu sytuacjach mamy do czynienia z syndromem NIMBY (ang. not in my back yard, czyli nie na moim podwórku): nie mamy do danej inwestycji, czy konstrukcji zastrzeżeń, dopóki nie dotyczy bezpośrednio naszej własności i bezpośredniego sąsiedztwa. W tym kontekście trzeba pamiętać, że czas nam się kończy. Istniejące sieci zapychają się z powodu nieracjonalnie rygorystycznych limitów PEM, jak tu więc mówić o ich rozwoju. Zbliżamy się też do końca kadencji Sejmu. Jeśli ten problem nie zostanie rozwiązany w ciągu najbliższych kilku miesięcy, być może trzeba będzie zaczynać prace od nowa. Tymczasem w ostatnich 3-4 latach tyle zostało już w tym temacie napisane, zbadane, uzgodnione, że chyba nie mamy wątpliwości, że trzeba go domknąć. Bez harmonizacji limitów PEM nie będziemy w stanie nic zrobić z częstotliwościami pod 5G, gdy już je otrzymamy – powiedział Witold Drożdż.

– Wydaje się, że jesteśmy na dobrej drodze, aby jeszcze w tej kadencji uchwalić nowelizację megaustawy – odpowiadał Marek Zagórski.

Zebrani opowiadali się za edukacją społeczeństwa. – Podchodzimy do tego bardzo poważnie – zapewnił minister cyfryzacji.

Dr Elżbieta Hałas proponowała, aby w ten proces zaangażowały się także organizacje pozarządowe i firmy.

Piotr Kuriata wyrażał jedną wątpliwość. – Patrząc na to z poziomu ziemi: jeżeli jesteśmy przekonani o tym, że normy PEM należy zharmonizować, mamy nowe badania naukowe pokazujące, że obowiązujące w Polsce normy można bezpiecznie zharmonizować z europejskimi, to dlaczego tego nie zrobimy, nie zmieniając prawa? Scedowanie decyzji na Ministerstwo Zdrowia może otworzyć kolejne pole dyskusji. Lekarze mają to do siebie, że czasem potrzebują 50 lat badań klinicznych, aby stwierdzić, że coś jest OK – mówił Kuriata.

– Z poziomu ziemi widać maszty – odpowiadał mu minister Zagórski bez ogródek. – Zmiana ministra wydającego rozporządzenie jest po części symboliczna. Wydanie rozporządzenia po przyjęciu ustawy wydaje nam się bezpieczne i uczciwsze wobec wszystkich – powiedział Marek Zagórski.

– Zmiana jakościowa wiążąca się z przeniesieniem odpowiedzialności na Ministerstwa Zdrowia powinna być wsparta wytycznymi, w jakim kierunku powinny iść zmiany. Czy w delegacji ustawowej będzie wskazane, że normy powinny być zharmonizowane z tymi, o których mówi ICNIRP – pytał menedżer P4. Tomasz Muda przewidywał zaś wydłużenie się procedury.

W reakcji na te postulaty i uwagi minister cyfryzacji zalecił cierpliwość i wiarę w rozwiązania resortu.

Co z tym bezpieczeństwem

Nie obyło się bez tematyki bezpieczeństwa sieci 5G, jako że zarówno przedsiębiorcy, jak i administracja różnego szczebla czeka na rekomendacje rządu, jak należy traktować chińskie firmy dostarczające sprzęt telekomunikacyjny.

– Niezwykle istotne byłoby uzyskanie jak najszybciej oficjalnych informacji, jakie są oczekiwania, rekomendacje, zakazy ze strony rządu wobec rozwiązań, które możemy brać pod uwagę przy projektowaniu 5G. Jest to tym bardziej istotne, że – jak słyszymy – troską rządu jest to, aby sieci 5G powstały nie tylko jak najszybciej, ale i w optymalny kosztowo sposób – mówił Witold Drożdż.

Tomasz Muda opowiedział się za tym, aby państwo podeszło do kwestii bezpieczeństwa sieci 5G w kompleksowych sposób. Jego zdaniem bardzo istotna będzie edukacja społeczeństwa, ponieważ to użytkownik końcowy jest najczęściej powodem naruszenia norm bezpieczeństwa systemów teleinformatycznych.

Poseł Pudłowski przyznał, że problemy zgłaszają samorządy. – Do komisji wpłyneło bardzo dużo pism od samorządów, które obserwują, w jaki sposób przetargi rozstrzyga NASK. Wystąpiliśmy o wspólne posiedzenie w połowie maja, na które zapraszamy nie tylko resort cyfryzacji, ale także agencje bezpieczeństwa, i będziemy domagać się jasności w tej kwestii. Trudno wymagać od samorządowców, że sami będą podejmować decyzje, które mogą narazić ich na finansowe konsekwencje – powiedział Paweł Pudłowski.

– W naszym rozumieniu o cyberbezpieczeństwo rozwiązań telekomunikacyjnych zadbano na różnych poziomach. Pierwszy to standardy wytyczane przez organizację 3GPP, które „uczyły się” na błędach poprzednich generacji sieci komórkowych, a co za tym idzie sieci 5G będą charakteryzować się najwyższymi standardami bezpieczeństwa jak do tej pory – mówił Martin Mellor. Wymienił też normy i procedury poszczególnych producentów, sposób konfiguracji sieci, nad którą czuwają operatorzy oraz wykorzystywanie sieci na co dzień.

– Wspieramy takie podejścia jak Europejski System Certyfikacyjny, przy którego opracowywaniu pracują GSMA i ENISA, mające wpływ na budowę rozwiązań na najwcześniejszym etapie – powiedział Martin Mellor.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA