fbTrack

CYFROWA Telekomunikacja

Zaczyna się rewolucja w telewizyjnym kablu

123RF
Największe kablówki w kraju od czerwca będą musiały udostępnić konkurentom swoje sieci w blokach – przewiduje plan szefa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Projekty decyzji regulujących dostęp do infrastruktury największych telewizji kablowych: UPC, Vectry, Multimediów, Inei i Toya oraz Netii, opublikował w czwartek Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE). Tym samym po półtora roku od zapowiedzi rusza najważniejszy etap zmian w sektorze, który do tej pory regulowany nie był. Marcin Cichy, prezes UKE, przekonuje, że regulacje są potrzebne, aby przyspieszyć procedury blokujące rozwój rywalizacji o abonenta. Kablówki alarmują, że ograniczą inwestycje.

UKE: chcemy współpracy telekomów

– Naszym bezpośrednim celem jest wymuszenie na operatorach współpracy przy korzystaniu z infrastruktury w budynkach, czyli wyleczenie choroby, z którą się zmagamy – mówi Cichy. – UKE prowadzi rocznie ponad 300 postępowań z wniosku operatorów o dostęp do kanalizacji i kabli innych dostawców. Spory o dostęp do sieci, w których rozstrzyganiu w ten sposób uczestniczymy, stanowią ponad 80 proc. wszystkich sporów toczących się w Unii Europejskiej. Zakładam, że dzięki wprowadzeniu odgórnego mechanizmu regulującego zasady współpracy z największymi kablówkami (zostaną nam sprawy mniejszych firm) czas postępowań toczących się przed UKE skróci się z ponad roku do maksymalnie sześciu miesięcy – dodaje Cichy.

Szefowie telewizji kablowych, które od kilku lat próbują łączyć się kapitałowo (Vectra nadal chce kupić Multimedia, na sprzedaż jest UPC), głośno krytykowali przymiarki UKE do regulowania ich firm, gdy Cichy pierwszy raz przedstawił ten plan. W czwartek nie rwali się do udzielania komentarzy w tej sprawie. Część naszych rozmówców uważa, że do regulacji nie dojdzie. Część utyskuje, że chodzi tylko o to, aby UKE miało mniej pracy.

W budynkach nowszych, powstających po 2012 r., można sobie wyobrazić sytuację, że kto inny dostarcza nam światłowodowy internet, kto inny płatną telewizję, a kto inny telefon

Cichy zapewnia, że to jedna z kwestii, z którą chce sobie poradzić. – Abonenci będą mieli szybszy dostęp do alternatywnego dostawcy usług, Operatorzy zaś będą ponosić niższe nakłady na infrastrukturę. Będą musieli przeprowadzić inwentaryzację, co poprawi ład w nieruchomościach i pozwoli lepiej planować inwestycje. Dzięki temu ograniczymy skargi spółdzielni, zarządców i wspólnot na operatorów telco. Korzyści będą więc po obu stronach – wylicza.

Co to będzie oznaczać dla abonenta? – Na mocy decyzji prezesa UKE operatorzy podlegający regulacji będą musieli udostępnić zainteresowanemu konkurentowi infrastrukturę pasywną: np. przyłącza w piwnicach, na klatkach schodowych, a także kabel wchodzący do mieszkania, jeśli abonent zdecyduje się na zmianę dostawcy. Ponieważ mamy do czynienia z technologią telewizji kablowych, abonent posiadający w domu jedno gniazdko i jeden kabel operatorski będzie mógł skorzystać z pakietu usług innego operatora albo pojedynczej usługi jednego operatora w technologii DOCSIS. Natomiast w budynkach nowszych, powstających po 2012 r., można sobie wyobrazić sytuację, że kto inny dostarcza nam światłowodowy internet, kto inny płatną telewizję, a kto inny telefon – mówi Cichy.

Wielkie otwarcie w połowie roku

Kiedy to wszystko? – Ze względu na to, że zaproponowaliśmy telewizjom kablowym własny model kalkulacji opłat w rozliczeniach hurtowych i liczymy na uwagi w tym względzie, harmonogram, który przygotowaliśmy, przewiduje powtórkę konsultacji w marcu–kwietniu. Myślę, że decyzje, których projekty przedstawiliśmy, wejdą w życie w czerwcu – ocenia szef UKE.

CZYTAJ TAKŻE: Resort cyfryzacji podgryza UKE

Cichy przyznaje przy tym, że urząd zrezygnował z jednego z etapów regulacji: wprowadzenia modeli BSA (Bistream Access) albo LLU (local loop unbundling), jak to zrobiła niegdyś jego poprzedniczka Anna Streżyńska z Telekomunikacją Polską. To właśnie takiego podejścia, w którym wprowadza się stałe jednolite ceny za hurtową usługę, najbardziej bała się ta branża.

W ub.r. Polska Izba Komunikacji Elektronicznej zamówiła w Audytelu raport, którego autorzy bili na alarm, że większe obowiązki regulacyjne nie będą sprzyjać rozwojowi inwestycji, a te są potrzebne, aby Polska spełniła wymagania Europejskiej Agendy Cyfrowej i w każdym domu był internet o prędkości minimum 30 Mb/s, a za chwilę 1 Gb/s.

Nowe przepisy nadal mają przeciwników. – Regulacja sektora kablowego musi być rozsądna, bo to diament w koronie naszego szerokopasmowego dostępu do internetu. Szczególnie wprowadzenie regulacji podobnych do tych, które niegdyś UKE zastosował dla TPSA, mogłoby spowolnić inwestycje telewizji kablowych – mówi Grzegorz Bernatek, główny analityk Audytelu.

Patrycja Gołos, wiceprezes PIKE, menedżer w UPC, nie widzi jednak powodów, by odetchnąć z ulgą. – Potrzebujemy inwestycji, a nie kolejnej regulacji określającej warunki dostępu do infrastruktury, która już dziś jest przedmiotem współkorzystania na zasadach komercyjnych – cały sektor kablowy dziś wymienia się tymi elementami sieci, więc nie rozumiemy, kto miałby być beneficjentem tej regulacji, poza największymi na rynku graczami – mówi Gołos. Zwraca uwagę, że UKE zdjął kolejne regulacje z Orange Polska. – Ta regulacja jest przedwczesna. Jeszcze nie weszła w życie regulacja kanalizacji wewnątrzbudynkowej, a prezes UKE już dąży do uregulowania kolejnych elementów naszej infrastruktury, bez sprawdzenia, czy poprzednia regulacja działa – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE: Licytacja na gigabity

Kablowe telewizje wytaczają argumenty prawne. – Projektowane decyzje zostały wydane mimo istotnych wątpliwości co do zgodności ich podstawy prawnej z prawem unijnym. Dopuszcza ono nakładanie obowiązku stosowania ofert ramowych wyłącznie w przypadku podmiotów o znaczącej pozycji rynkowej, po przeprowadzeniu analizy rynku. W niniejszym przypadku kryteria te nie zostały spełnione – komentuje Jakub Woźny, prawnik z Kancelaria Prawna Media.

OPINIA

Janusz Kosiński, prezes Inea

Jesteśmy zwolennikiem strategii otwierania infrastruktury dla innych operatorów. Robimy to, bez odgórnych nacisków, już od blisko dwóch lat. Jesteśmy też przekonani, że coraz liczniejsza grupa operatorów będzie postępowała tak jak my. Przyjmujemy tę decyzję, choć chcemy też podkreślić, że z naszej perspektywy niepotrzebnie narzucane są pewne zasady i odgórne regulacje, które mogą okazać się nierynkowe.

Źródło: cyfrowa.rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL