fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Technologie

Polak marzy o "elektryku”, ale boi się robota

Bloomberg
Podróż autobusem bez kierowcy skłonne jest odbyć niecałe 29 proc. Polaków. Tylko nieco więcej badanych – 31 proc. – dałoby sobie wyciąć wyrostek robotowi. Ważniejsze jest dla nas czyste powietrze i stan służby zdrowia niż szybki internet.

Jeśli jako kraj nie chcemy pozostać w tyle za rozwijającym się światem, musimy wdrażać nowe technologie – uważają specjaliści. – Cały świat, w tym również Polska, stoi w obliczu zmian związanych z czwartą rewolucją przemysłową. Jej sensem jest masowe wykorzystanie w gospodarce i życiu społecznym nowych technologii rewolucjonizujących dostarczane usługi, sposoby ich wytwarzania, a także komunikowania się ludzi, dostęp do wiedzy i przetwarzania danych. Dzięki temu w ciągu najbliższych 2-3 dekad nastąpią fundamentalne zmiany w sposobie, w jaki ludzie żyją, pracują i odnoszą się do siebie – uważa prof. Witold Orłowski z Akademii Vistula, główny ekonomista PwC w Polsce. – Warunkiem skutecznego włączenia się do procesu przemian jest elastyczność i wysoka zdolność do absorpcji nowych technologii. Stwierdzenie to dotyczy ludzi, firm, a także instytucji państwowych – podkreśla prof. Orłowski.

Entuzjaści  w mniejszości

Tymczasem, jak wynika z raportu „Technologia w służbie społeczeństwu. Czy Polacy zostaną społeczeństwem 5.0?” przygotowanego przez Fundację Digital Poland i PwC, Polacy są obecnie w większości sceptycznie nastawieni do nowych technologii. Taką postawę przyjmuje wobec nowoczesnych rozwiązań około 60 proc. badanych. Tymczasem aby spełnić kryteria społeczeństwa 5.0 potrzebna jest otwartość na innowacje.

Jak wskazuje dr hab. Urszula Soler, współautorka opracowania, z którego wnioski „Rzeczpospolita” publikuje jako pierwsza, nasze nastawienie do nowinek technicznych jest silnie związane z wiekiem, miejscem zamieszkania i statusem materialnym. Największymi entuzjastami technologii są ludzie młodzi lub w średnim wieku, ale z wykształceniem wyższym i dobrze zarabiający. Technosceptycy mają natomiast zwykle ponad 55 lat i średnie wykształcenie.

– Grupa technosceptyków nie jest jednolita i można w niej wyróżnić aż trzy mocno zróżnicowane w podejściu do wykorzystania nowych technologii podgrupy: sceptyków, wybrednych i najmniej licznych odrzucających (10 proc. – red.) – komentuje Urszula Soler.

Jak podkreślają autorzy opracowania, celem raportu, który ma powstawać cyklicznie, jest sprawdzenie nastawienia Polaków do nowoczesnych technologii. To ważne, ponieważ mają one coraz większe znaczenie dla bezpieczeństwa państw, funkcjonowania światowych gospodarek i codziennego życia mieszkańców globu.

Najważniejsze zdrowie

Tym bardziej że w dzisiejszych demokracjach decydenci muszą stale brać pod uwagę głos obywateli. Dlatego politykom w Polsce – szczególnie w przeddzień wyborów – do myślenia powinien dać fakt, że wśród tematów, które stanowią ważny problem kraju, najwięcej badanych wskazuje rosnące zanieczyszczenie środowiska naturalnego (86 proc.) i stan służby zdrowia, który przekłada się na kolejki do lekarza (85 proc.). Martwi nas nieprzewidywalna pogoda i wzrost średnich temperatur (85 proc.), stan dróg i to, że jako społeczeństwo starzejemy się (83 proc.).

Natomiast relatywnie mało osób, bo 57 proc. badanych, zgadza się z tezą, że bezpieczeństwo kraju nie jest wspierane przez nowe technologie, 47 proc. uważa, że zbyt mało osób ma dostęp do szybkiego internetu, a 45 proc. przyznaje, że spraw urzędowych nie można załatwić w wygodny sposób przez internet.

Sceptycznych wobec nowoczesnych technologii jest ok. 60 proc. Polaków.

Profesor Janusz Czapiński, wieloletni kierownik projektu „Diagnoza społeczna”, zwraca przy tym uwagę, że zdrowie jest od zawsze najważniejsze dla Polaków, ale nie jesteśmy w dbałości o nie konsekwentni. Widać to także w omawianym raporcie. Jak zwraca uwagę Czapiński, relatywnie niewielu badanych wybrałoby konsultacje wideo przez internet z lekarzem (51 proc.). To o tyle dziwne, że mogłaby to być potencjalnie ścieżka do szybszej diagnozy. Dużo większe jest natomiast zainteresowanie opaską monitującą stan zdrowia i przesyłającą dane lekarzowi.

Nie ufamy robotom

Ankietowani zdają się uważać, że nowe technologie mogą pomóc w rozwiązaniu palących problemów. 97 proc. uważa, że nowe technologie są potrzebne, a 95 proc. zgadza się, że aby działała gospodarka, potrzebny jest także internet.

Z raportu wynika przy tym, że wśród technologii, które budzą największe zainteresowanie Polaków, są dziś źródła zielonej energii: panele słoneczne i wiatraki (odpowiednio 94 proc. i 86 proc.). 81 proc. badanych chciałoby mieć elektryczne auto.

Mniejszym zainteresowaniem cieszą się narzędzia partycypacji obywatelskiej, jednak aż 64 proc. ankietowanych optuje za głosowaniem przez internet (np. w wyborach do Sejmu).

Spośród innowacji już wprowadzonych w życie najwięcej pochwał zbierają przydatne na co dzień aplikacje. Na przykład ułatwiające podróż (94 proc.), takie jak elektroniczne rozkłady jazdy i nawigacja. Bardzo wysoko w rankingu są energooszczędne domy (93 proc.) i rozwiązania w medycynie (jak tomografia).

Raport nie ucieszy zaś wizjonerów, którzy oczyma wyobraźni budują inteligentne miasta, po których jeżdżą autonomiczne pojazdy. Podróż autobusem bez kierowcy skłonne jest odbyć niecałe 29 proc. Polaków. Tylko nieco więcej badanych – 31 proc. – dałoby sobie wyciąć wyrostek robotowi. Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland wierzy, że sceptycyzm można zwalczyć edukując. – Chcemy mierzyć poziom gotowości społeczeństwa do absorpcji nowych technologii i sprawdzać, jak się zmienia. Myślę, że Polska powinna pójść drogą Japonii. Powinna pytać społeczeństwo o zgodę na innowacje, ponieważ w innym wypadku możemy ich nie mieć. Aby zgodę tę uzyskać, potrzebna jest z kolei edukacja – mówi Mieczkowski.

Zdaniem prof. Czapińskiego skłonność do korzystania z nowych rozwiązań będzie zależała głównie od tego, co będzie tańsze: tradycyjny czy autonomiczny autobus.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA