fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Technologie

Pole walki jutra będzie niczym film s.f.

DARPA
Roboty zastąpią żołnierzy, lasery – broń konwencjonalną, a generałów, kierujących działaniami zbrojnymi, sztuczna inteligencja. Armie czekają rewolucyjne zmiany.

Pentagon intensywnie pracuje nad całym wachlarzem śmiercionośnej, autonomicznej broni. Bezzałogowe czołgi, okręty i samoloty bojowe, kierowane sztuczną inteligencją (AI), mogą stać się bezlitosnymi zabójcami. Pułkownik Christopher Korpela, dyrektor centrum robotyki w West Point, uważa, że rozmieszczenie takich maszyn do zabijania jest nieuniknione. Jak pisze „The Washington Post”, już dziś Korpela szkoli oficerów, by ci potrafili zapanować nad tą technologią. Przede wszystkim chodzi o kwestie etyczne i moralne, których bezwzględne maszyny są pozbawione.

Nowy wyścig zbrojeń

Dziś technologie wojskowe są tak zaawansowane, że stworzenie armii robotów (i nie chodzi o żołnierzy cyborgów, ale autonomiczne maszyny: czołgi, myśliwce, okręty) nie jest specjalnym wyzwaniem. Problemem jest zarządzanie. To sztuczna inteligencja, wspierana uczeniem maszynowym, ma docelowo odpierać ataki wroga i likwidować nieprzyjaciela. Tylko czy algorytm potrafi odróżnić żołnierza od cywila, a wroga od „swojego”? W wojskowych laboratoriach trwają intensywne prace, by odpowiednio wyszkolić, ale i zarządzać sztuczną inteligencją. To dlatego w West Point podczas ćwiczeń próbują uporać się z prawdopodobną w przyszłości utratą przynajmniej części kontroli nad autonomiczną bronią.

Wyzwanie jest olbrzymie. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych eksperymentuje ze statkami, które mogą samodzielnie przemierzyć tysiące mil, polując na okręty podwodne wroga. Niedawno zamówiła dostawę autonomicznych łodzi motorowych, które miałyby ubezpieczać desant marines, wystrzeliwując rój eksplodujących dronów-kamikaze.

Armia USA eksperymentuje z bronią, która całkowicie samodzielnie lokalizuje cele i je unieszkodliwia. Tamtejsze Siły Powietrzne opracowują drony, które miałyby ubezpieczać samoloty wojskowe, np. pełnić rolę skrzydłowych, a nawet realizować samodzielne misje bez udziału „kontrolujących” je tysiące kilometrów dalej operatorów, pochylonych nad ekranami komputerów. Rozwój tak zaawansowanych konstrukcji, które bez udziału człowieka mogą siać śmierć, to przerażająca wizja. Dlatego Mary Wareham, jedna z czołowych aktywistek w zakresie walki o prawa człowieka, stara się nakłaniać rządy do rozważenia moralnych konsekwencji używania broni AI. Dwie dekady spędziła, walcząc o zakazanie bomb kasetowych i min lądowych. Teraz bije się o zahamowanie jeszcze większego zagrożenia ze strony autonomicznego uzbrojenia.

To sztuczna inteligencja, wspierana uczeniem maszynowym, ma docelowo odpierać ataki wroga i likwidować nieprzyjaciela

Ale powstrzymanie tej najnowocześniejszej technologii militarnej, gdy rozpoczął się wyścig zbrojeń AI (ostro z USA rywalizują w tym zakresie Chiny, Rosja, Wlk. Brytania, czy Izrael), wydaje się niezwykle trudny. Wystarczy wspomnieć, że amerykański Departament Obrony w jawnej części budżetu na 2020 r. wnioskował o prawie 1 mld dol. na systemy AI, w tym rozwój broni. W br. ma to być kolejne ok. 850 mln dol. A na tym nie koniec – w ramach DARPA (to tam tworzone są innowacyjne projekty dla armii) w pięć lat (do 2023 r.) na sztuczną inteligencję popłynie 2 mld dol. Skarbonkę otworzyła też Moskwa. I nie pozostawia złudzeń.

– To, czy maszyny na polu bitwy zastąpią ludzi, jest kwestią czasu. Roboty mogą działać szybciej, dokładniej i bardziej selektywnie niż ludzie – powiedział RIA Novosti Witalij Dawydow, wicedyrektor rosyjskiej Fundacji Zaawansowanych Badań.

Drukowanie czołgów

Na polu walki przyszłości do gry wkroczą znane dotąd głównie z filmów s.f. lasery i broń hipersoniczna. Takie innowacyjne działa mają być zamontowane na wielozadaniowych niszczycielach typu Zumwalt, które mają m.in. uderzać na cele lądowe. Nowatorska konstrukcja najpotężniejszych w historii amerykańskiej marynarki okrętów, częściowo wykonana z kompozytów, ma sprawić, że okręty będą niewykrywalne przez radary oraz systemy akustyczne czy wykorzystujące podczerwień.

Zainstalowane na zumwaltach wyrzutnie hipersoniczne będą wystrzeliwać rakiety z prędkością co najmniej 6 tys. km/h, choć mówi się, iż głowice przenoszone w ten sposób będą osiągać nawet 24 tys. km/h i razić cele w zasięgu 1,6 tys. km. Aby uzmysłowić sobie potęgę tej broni, wystarczy wspomnieć, że pocisk Tomahawk leci z prędkością ponad 800 km/h. Zatem cel oddalony o 1,6 tys. km Tomahawk osiągnie w dwie godziny, a rakiety hipersoniczne – w 15 minut.

Testowana od paru lat broń laserowa na razie sprawdza się w przypadku niewielkich celów – do neutralizacji dronów i łodzi. Dotąd wykorzystywano wiązki z falą ciągłą, w efekcie laser musiał być na celu skupiony kilka sekund, by go spalić. Teraz opracowano tzw. laser ultrakrótkich impulsów – „strzela” 1-terawatową wiązką, a wrogiego drona jest w stanie „usmażyć” w jedną biliardową część sekundy. To przełom. Takie działa będą instalowane w myśliwcach (US Air Force wdroży do 2024 r. system laserowego unieszkodliwiania rakiet powietrze–powietrze).

A to nie koniec. Przyspieszy też odtwarzanie zniszczonego uzbrojenia. Zespół z Penn State College of Engineering pracuje, przy wsparciu armii USA, nad drukarką 3D do tworzenia stopów wysokiej wytrzymałości. W przyszłości w ten sposób będzie można na polu bitwy „produkować” czołgi, kamizelki kuloodporne, a nawet pociski.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA