fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Technologie

Mit polskich innowacji

youtube
Rząd chce, żeby Polska była technologicznym liderem. Ale w rankingach nadal jesteśmy w ogonie.

Zajmujemy 27. miejsce na liście najbardziej innowacyjnych państw na 35 badanych – wynika z badań Związku Przemysłu Niemieckiego. To oznacza, że awansowaliśmy tylko o jedno oczko w porównaniu z 2015 rokiem. Na podium są: Szwajcaria, Singapur i Belgia. Za Polską są natomiast: Rosja, Grecja, RPA, Brazylia, Indonezja, Indie, Meksyk oraz – ostatnia w zestawieniu – Turcja. Co ciekawe, znaleźliśmy się tuż za Chinami. Ale tę 27. pozycję trudno uznać za sukces.

W innych globalnych rankingach nasz kraj też wypada słabo. W Global Innovation Index Polska zajmuje 39. miejsce na 127 analizowanych państw. Wyprzedzają nas Czesi, Słowacy, Litwini czy Estończycy. Polskie wydatki na badania i rozwój to ok. 1 proc. PKB, podczas gdy unijna średnia jest dwukrotnie wyższa.

Edukacja, współpraca, wsparcie

– To oczywiście deprymujące, że w globalnych rankingach wypadamy słabo, ale należy mieć na uwadze, że innowacyjność to proces, który wymaga czasu. Programy NCBR czy finansowanie innowacji w modelu venture capital to kierunki, które wyglądają obiecująco. Na efekty trzeba jednak poczekać – mówi Marek Lachowicz, główny analityk Instytutu Jagiellońskiego.

Na konieczny czas wskazuje też Szymon Ostrowski, ekspert Haitong Banku. – Z jednej strony w globalnych rankingach innowacyjności Polska znajduje się na końcu stawki, ale należy pamiętać, że innowacyjność to złożony proces, który wymaga czasu. My budujemy kapitalizm dopiero od 30 lat – mówi Szymon Ostrowski. Dodaje, że jeśli chodzi o perspektywy dla innowacyjności, to kluczowe są trzy elementy. Po pierwsze: powinny zostać zwiększone nakłady na edukację w tych obszarach, które przynoszą wartość dodaną z punktu widzenia konkurencyjności, innowacji i patentów. Poprawić trzeba też współpracę między biznesem a nauką, czyli innymi słowy – komercjalizować wynalazki.

– Trzeci obszar – i to akurat od kilku lat się dzieje – to wspieranie innowacyjności poprzez różnego rodzaju programy, ulgi i dotacje. Jeśli te fundamenty będą solidne, to z czasem polska gospodarka stanie się bardziej innowacyjna – uważa ekspert.

Na konieczność zmian w edukacji zwraca uwagę Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service. – W rankingu 100 najbardziej innowacyjnych europejskich uczelni znajduje się tylko jedna z Polski: Uniwersytet Jagielloński – wskazuje. Zaznacza, że problem zaczyna się jednak wcześniej niż na poziomie uczelni wyższych.

– Zamiast skupiać się w szkole na przekazywaniu wiedzy, musimy kształcić w młodych ludziach zdolności twórcze i wyobraźnię, ale też przedsiębiorczość. Połączenie tych kompetencji to baza innowacyjności – uważa Inglot.

Słabe tempo rozwoju innowacyjności naszej gospodarki wynika też ze struktury własnościowej przedsiębiorstw. Większość dużych firm, które powinny napędzać rozwój technologii w naszym kraju, to albo spółki państwowe albo związane z kapitałem obcym. – Te pierwsze często mają tak mocną pozycję na rynku, że nie odczuwają presji na innowacyjność. Od drugich oczekuje się realizacji celów sprzedażowych czy produkcyjnych – mówi Marcin Wojsa, prezes Abile Consulting. W przypadku tej drugiej grupy innowacje są domeną zagranicznych central, które z kilkuletnim poślizgiem implementują innowacje w spółkach regionalnych, np. w Polsce.

Jak poprawić sytuację

– Kluczowe jest wsparcie administracji, która – wykorzystując legislację – powinna zachęcać biznes do nowatorskich działań – uważa z kolei Sławomir Kuźniak, menedżer z firmy BPSC. Wskazuje na wyniki badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego, które pokazują, że prawie co trzecia firma pozytywnie ocenia możliwość odliczania wydatków na badania i rozwój. Czy to zadowalający wynik? – Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Możemy równie dobrze zaryzykować stwierdzenie, że aż dwie trzecie firm nie ma pozytywnej opinii o uldze na B+R – mówi przedstawiciel BPSC.

Jego zdaniem tylko 12 proc. polskich firm z niej skorzystało. – A to jasna informacja, że powinny pojawić się jeszcze inne działania, które będą zachęcać do inwestycji w innowacje – uważa Sławomir Kuźniak.

Nie brak też jednak opinii, że kreowaniem innowacji powinny zajmować się przedsiębiorstwa, a nie rządy. A zadanie państwa to tworzenie warunków sprzyjających powstawaniu innowacyjnych rozwiązań, tak by firmy mogły się w tym ekosystemie swobodnie rozwijać. – Tymczasem w Polsce nadal panuje zły klimat wokół biznesu, a bycie przedsiębiorcą nie jest czymś, czym można się chwalić – podsumowuje Radosław Nawrocki, prezes fintechu PayPo.

Według raportu Startup Poland spośród wszystkich młodych firm uzyskujących dofinansowanie ok. 69 proc. otrzymuje wsparcie państwa, a nieco ponad 30 proc. – od funduszy typu venture capital. – Oznacza to, że wsparcie rządowe można uzyskać dwa razy łatwiej. I to jest bardzo ciekawa statystyka. Najwyraźniej państwowe fundusze są znacznie bardziej skłonne do podejmowania ryzyka. Sądząc po rezultatach, prawdopodobnie to ryzyko jest zbyt duże – podkreśla Iwo Rybacki z zarządu Grupy Assay. Dodaje, że innym problemem są kwoty dofinansowań.

Mniej więcej połowa firm otrzymuje granty publiczne w wysokości niższej niż 125 tys. euro. Niewiele lepiej jest w przypadku startupów wspieranych przez prywatne fundusze. Zaledwie 10 proc. innowacyjnych firm może liczyć na więcej niż 2,5 mln euro. Często są to fundusze wystarczające na wsparcie konkretnych projektów. Jednak od polskich instytucji bardzo trudno jest uzyskać finansowanie pozwalające na rozwój światowej klasy projektów.

Barierą jest też spory konserwatyzm w adaptowaniu nowych technologii w Polsce. – Bankowość pod kątem cyfryzacji mamy na naprawdę wysokim poziomie, ale wiele instytucji publicznych jest w europejskim ogonie. Młode firmy technologiczne w Polsce potrzebują na starcie odpowiedniego systemowego wsparcia, ale jak mają je otrzymać, jeśli instytucje publiczne same niekiedy nie rozumieją, co miałyby wesprzeć – mówi Stanisław Bochnak, strateg w VMware Polska.

Praktyka pokazuje, że na słabą pozycję Polski w rankingach innowacyjności rzeczywiście wpływa relatywnie niski poziom wdrożenia najnowszych technologii. Choć paradoksalnie, jeśli chodzi o infrastrukturę technologiczną, wyglądamy całkiem dobrze. – Czyli mówiąc inaczej: mamy niezłą infrastrukturę, ale nie do końca potrafimy wykorzystać jej możliwości – wyjaśnia Przemysław Kania, dyrektor generalny Cisco Poland. Zwraca uwagę, że wzrost innowacyjności często nie od razu przekłada się na wzrost produktywności gospodarek czy poszczególnych branż.

Barierą dla innowacji jest też często kultura organizacyjna. – Jeśli od pracowników nieprzerwanie oczekujemy sukcesów, zadania przydzielane są odgórnie, a pytanie „dlaczego” nie jest mile widziane, to innowacja pozostanie pustym hasłem w slajdach dyrektorskiej prezentacji – kwituje Wojciech Chojnacki, dyrektor ds. strategii w firmie Symetria UX.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA