fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Gry i e-sport

Producenci gier zarabiają na koronawirusie. Ale na giełdach rzeź

shutterstock
Od poniedziałku łączne wyceny giełdowych studiów stopniały o 3 miliardy złotych. Przedstawiciele firm twierdzą, że przecena jest nieuzasadniona.

Wpływ wirusa na branżę gier wcale nie jest jednak tak jednoznaczny, jak mogłoby się wydawać. Co więcej, niektórym wyraźnie pomaga. – Ostatnie 30 dni przyniosło nam 200-proc. wzrost pobrań z Chin, logiczny wydaje się fakt, że osoby, których mobilność pozostaje ograniczona, korzystać będą przede wszystkim z cyfrowych źródeł rozrywki – mówi Remigiusz Kościelny, prezes Vivid Games. Dodaje, że firmy produkujące gry mogą przez pewien czas pracować zdalnie, co nawet w przypadku lokalnego zagrożenia nie powinno sparaliżować ich działalności.

– Aktualne przeceny, które dotyczą w szczególności spółek z branży gier, uważam za nieadekwatne do sytuacji – mówi Kościelny.

Wtóruje mu Krzysztof Kwiatek, prezes Creepy Jar. – W Chinach, gdzie najwięcej osób jest zamkniętych w domach, zostały pobite rekordy zalogowań użytkowników w serwisie Steam oraz pobrań gier na smartfony. Oczywiście mamy nadzieję, że sytuacja z koronawirusem niebawem zacznie się uspokajać. Trzeba jednak zauważyć, że od rozpoczęcia kryzysu widać zauważalny wzrost liczby osób grających w naszą grę – mówi.

Z kolei Jakub Pieczykolan, prezes Qubic Games, zwraca uwagę, że większym zagrożeniem dla terminowości produkcji gier są obecnie wcześniej znane wirusy, jak grypa, która potrafi na krótki okres wręcz zdziesiątkować zespół deweloperski.

Ten rok dla branży gier zapowiada się bardzo ciekawie. – Szykuje się dużo przełomowych wydarzeń, a wiele obietnic zostanie zweryfikowanych przez rynek. W nadchodzących miesiącach zobaczymy, czy niezwykle wysoko postawionym oczekiwaniom graczy sprosta CD Projekt z „Cyberpunkiem” – mówi Michał Gembicki, zarządzający spółką Klabater.

Przypomina również, że wkrótce zadebiutują nowe generacje konsol PlayStation 5 i Xbox Scarlet, a w bardziej dojrzałą fazę rozwoju wejdą platformy streamingowe gier, takie jak Stadia.

– Z tradycyjnymi grami w modelu premium rywalizują tytuły F2P (darmowe – red.), e-sport czy wreszcie trend „oglądania gier” w serwisach streamingowych wideo, takich jak Twitch czy Mixer – mówi Gembicki. Dodaje, że jednocześnie według wszystkich prognoz rynek gier będzie rósł. Tylko w Polsce ma on wartość ponad 2 mld zł (na bazie sprzedanych gier). Z kolei łączne wyceny studiów na GPW jeszcze kilka dni temu przekraczały 38 mld zł.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA