fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Globalne interesy

Najlepsze 2020. USA coraz mocniej przyciskają Chiny w technologii

Bloomberg
Ciosy, które Stany Zjednoczone zadawały Chinom w wojnie technologicznej, są coraz lepiej wymierzone. Uderzają choćby w produkcję mikroprocesorów.

Administracja Trumpa jak na razie wygrywa „na punkty” wojnę technologiczną z Chinami. Zadawane przez nią ciosy stają się coraz boleśniejsze dla chińskiej branży nowych technologii.

Przykładem na to są wprowadzone pod koniec września sankcje wymierzone w koncern SMIC, czyli największego w Chinach producenta mikroprocesorów. Departament Handlu stwierdził w liście wysłanym do amerykańskich spółek prowadzących transakcje ze SMIC, że istnieje „nieakceptowalne ryzyko” tego, że części wysyłane chińskiej firmie będą miały zastosowanie wojskowe. Każda spółka, która będzie chciała sprzedawać SMIC komponenty elektroniczne, będzie musiała złożyć wniosek o specjalną licencję. Wcześniej administracja Trumpa skutecznie naciskała też na rząd Holandii, by zablokował sprzedaż przez holenderską firmę ASML dla koncernu SMIC maszyny wykorzystywanej do produkcji najbardziej zaawansowanych technologicznie mikroprocesorów. SMIC jest jedną z dwóch chińskich spółek (drugą jest Huahong) potrafiącą produkować mikroprocesory w technologii litografii 28-nanometrowej.

Cenne procesory

Produkcja mikroprocesorów to pięta Achillesa chińskiego sektora technologicznego. Technologia produkcji 28-nanometrowych elementów procesorów należy w Państwie Środka do najbardziej zaawansowanych technik, gdy w USA czy na Tajwanie od dawna produkowane są jeszcze mniejsze elementy (w 2019 r. tajwańska firma TSMC zaczęła produkować dla AMD mikroprocesory w technologii 7 nanometrów). Chińscy producenci elektroniki są więc uzależnieni od dostaw nowoczesnych procesorów z zagranicy. Administracja Trumpa stara się im ograniczać do nich dostęp.

– Uderzenie Amerykanów w SMIC pokazuje, że celem może stać się każda firma o podobnej wielkości. Chiny nie mają więc wyboru, tylko rozwijać cały sprzęt u siebie i posiadać system zamknięty – twierdzi Stewart Randall, dyrektor w szanghajskiej firmie konsultingowej Intralink.

Zanim administracja Trumpa uderzyła w SMIC, wprowadziła podobne sankcje na koncern Huawei. Zakazała m.in. spółkom spoza USA dostarczać temu chińskiemu koncernowi komponenty elektroniczne, które powstały z użyciem amerykańskiej technologii, oraz amerykańskie oprogramowanie. Ren Zhengfei, założyciel Huawei, przyznał niedawno, że jego spółka musiała wymienić w swoich produktach wiele części, by uniknąć amerykańskich restrykcji.

Chińscy producenci elektroniki są uzależnieni od dostaw nowoczesnych procesorów z zagranicy

Amerykanie pracują też nad przekonywaniem swoich sojuszników do zablokowania chińskim firmom możliwości budowy krajowych sieci 5G. U siebie już praktycznie wprowadzili blokadę na udział Huawei i ZTE (innego chińskiego koncernu) w budowie tych sieci. W ich ślady poszła już też m.in. Kanada, Wielka Brytania, Japonia, Australia oraz Indie. Do rozwiązania pozostaje również problem usuwania sprzętu Huawei i ZTE z dotychczasowych sieci telekomunikacyjnych. FCC, czyli operator amerykańskiego rynku telekomunikacyjnego, szacuje, że usunięcie tych urządzeń z sieci w USA będzie kosztowało łącznie około 1,8 mld dol.

Sekrety algorytmów

Prezydent Trump we wrześniu podpisał rozporządzenie zakazujące ściągania popularnych aplikacji TikTok i WeChat. Zostało ono później podważone w sądzie, ale administracja kontynuuje presję. Doprowadziła m.in. do rozmów pomiędzy chińską spółką Bytedance (właścicielem TikToka) o sprzedaży tej aplikacji konsorcjum Oracle i WalMart. Doszło już do porozumienia tych firm w sprawie transakcji. Zachodzi jednak poważna obawa, że sprzedaż zostanie zablokowana przez chiński rząd obawiający się, że w ręce Amerykanów trafią tajemnice dotyczące algorytmu TikToka. Eksperci związani z rządem USA ostrzegali wcześniej, że TikTok może służyć chińskim tajnym służbom do zbierania danych o jego użytkownikach.

– Aplikacje z ChRL zagrażają naszej prywatności, rozprzestrzeniają wirusy, propagandę oraz dezinformację. Najbardziej wrażliwe informacje biznesowe i osobiste Amerykanów muszą być chronione na ich telefonach komórkowych przed wykorzystywaniem i kradzieżą na korzyść Komunistycznej Partii Chin – sekretarz stanu Mike Pompeo w ten sposób ogłaszał w pierwszym tygodniu sierpnia rozszerzenie programu „Czystej sieci” mającego chronić amerykański internet przed ingerencją obcych sił.

„Niezaufani” dostawcy usług telekomunikacyjnych z ChRL nie będą mogli być obecni w amerykańskich sieciach, ale również wzbudzające zastrzeżenia chińskie aplikacje będą musiały zniknąć z amerykańskich sklepów internetowych. „Niezaufanym” chińskim producentom smartfonów zostanie zablokowana możliwość preinstalowania na swoich produktach „zaufanych” amerykańskich aplikacji. Nie będą oni mogli też umożliwiać ściągania tych aplikacji ze swoich sklepów internetowych. Podjęte mają zostać też działania mające zapobiec umieszczaniu przez Amerykanów wrażliwych informacji w systemach opartych na chmurze internetowej, których operatorami są chińskie spółki.

Pekin odpowiadał jak dotąd w sposób bardzo ograniczony. Rozpoczął m.in. postępowanie antymonopolowe przeciwko Google’owi, co ma małe znaczenie, gdyż chińskie władze od wielu lat blokują u siebie ten oraz inne popularne serwisy internetowe. Pekin zapowiada też wpisywanie amerykańskich spółek na swoją „czarną listę”.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA