fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Globalne interesy

Zachodnie koncerny ulegają Pekinowi. Klienci protestują

Bloomberg
Kolejne firmy pokazują, że nie pozwolą, by osoby głośno popierające pluralizm, a ostatnio protesty w Hongkongu, zrujnowały im interesy w Chinach.

Po emisji odcinka zawierającego krytykę Chin, animowany serial „South Park” został zakazany w tym kraju. Twórcy odpowiedzieli we właściwy sobie sposób, publikując wyjątkowo zjadliwe „przeprosiny”, w których wyśmiano choćby prezydenta ChRL Xi Jingpinga. Nie każdy jednak może pozwolić sobie na taki luksus.

Blizzard, jeden z cyfrowych potentatów, ma duży interes, by być dobrze postrzegany w Chinach. Jego marki jak seria gier strategicznych „Warcraft” czy karciana gra „Hearthstone” są tam bardzo popularne. Z tym wiąże się też oglądalność turniejów tej ostatniej. Ostatnio zwycięzca turnieju Grandmasters Chung ‚Blitzchung’ Ng Wai, występujac w charakterystycznej masce, ogłosił poparcie dla protestujących w Hongkongu. Blizzard natychmiast zablokował na rok jego udział w zawodach i zatrzymanł wypłatę 500 tys. dol. nagrody. W odpowiedzi gracze chcą bojkotować firmę, a jej motta „Think Globally” (myśl globalnie) i „Every Voice Matters” (każdy głos się liczy), stały się symbolem hipokryzji studia.

Apple również pokazał światu, jak bardzo nie chce urazić chińskiego rządu. Najpierw pojawiły się informacje, że na platformę AppStore trafi specjalna mapa, która pozwoli protestującym w Hongkongu na obserwację ruchów policji. Rządowa gazeta skrytykowała za to amerykański koncern (aplikacje, które trafiają na AppStore, muszą zostać zatwierdzone), ta więc zdecydowała się nie narażać i usunęła aplikację ze swojego sklepu. Teraz na dodatek okazuje się, że w wersji 13.1.1. systemu iOS, po przestawieniu na region Hongkong i Makau, z zasobów ikonek emoji znika flaga Tajwanu.

Wielka polityka dopadła nawet ligę koszykówki. Kiedy dyrektor drużyny Houston Rockets Daryl Morey wyraził na Twitterze poparcie dla Hongkongu, musiał zaraz potem przepraszać, podobnie jak przedstawiciele samej ligi.

– Kapitalizm Zachodu nie jest refleksyjny, myśli się w perspektywie maksymalnie roku. Jest zbudowany na woli i chęci zysku, a nie ważeniu wartości. To pewna schizofrenia zachodniego świata. Mówimy o wartościach, a z drugiej strony chcemy zysków – ocenia Leszek Ślazyk, ekspert ds. Chin.

Jego zdaniem dla producentów „South Parku” Chiny nie mają strategicznego znaczenia, to margines, więc mogą sobie pozwolić na różne przytyki. Mogą żartować z cenzury w tym kraju, bo to tylko sprzyja popularności serialu w USA i w Europie. NBA to kolejny paradoks. Chociaż Chińczycy nie są kojarzeni z koszykówką, ten sport jest tam namiętnie oglądany. I NBA może dotrzeć nawet do 800 mln potencjalnych widzów. Drużyny amerykańskie, sponsorowane przez chiński biznes, nie mogą pozwolić sobie na taką swobodę jak producenci „South Park”.

Wiele firm pozostaje w takim specyficznym położeniu. Google, choć jego usługi są zablokowane w Chinach, buduje tam od początku 2019 r. swoje największe centrum badawcze, gdzie zatrudni sztab chińskich pracowników.

– Firmy nie stają po stronie Chin, tylko swojego interesu. Zainwestowały tam miliardy dolarów, to ich pieniądze. I będą stały po stronie pieniędzy czy akcjonariuszy, a nie idei. Starbucks chce codziennie otwierać przynajmniej jedną nową kawiarnią w Chinach, gdzie jest ich już ponad 4 tysiące. I to jest ważne dla akcjonariuszy – konkluduje Ślazyk.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA