fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Globalne interesy

Wojna o pasażerów bliska rozstrzygnięcia. Uber się kaja

AppleMark
Sejm chce w środę w zaledwie trzy godziny określić kształt rynku przewozu osób. Amerykańska firma obawia się, że zmiany nie będą po jej myśli i planuje radykalnie podnieść jakość pracy kierowców.

Po ponad dwóch latach prac rządu i aż dziesięciu wersjach przepisów pod połączone obrady sejmowych komisji Infrastruktury oraz Cyfryzacji i Innowacyjności trafi projekt nowelizacji ustawy o transporcie. Ma ona uregulować działalność takich aplikacji, jak Uber czy Bolt (d. Taxify). Ale zdecyduje też o przyszłości tysięcy taksówkarzy. Taksówkarze już szykują się do kolejnego potężnego protestu. Przyjadą pod Sejm, by wywierać presję. Grożą, że znów zablokują ulice, jeśli ich postulaty nie będą uwzględnione.

Projekt noweli, przyjęty na początku kwietnia przez rząd, dzieli branżę. Spora jej część przeciwna jest m.in. zniesieniu egzaminów, a w praktyce uwolnieniu zawodu taksówkarza, czy rozmyciu odpowiedzialności pośredników za wykonywanie przewozów przez kierowców niespełniających wymogów prawa, dzięki czemu mogą oferować konkurencyjne ceny usług.

CZYTAJ TAKŻE: Protest taksówkarzy zawieszony. Rząd wyłączy Ubera?

– Jeśli w pierwszym czytaniu nie zostaną uwzględnione nasze postulaty, wznowimy protest – ostrzega Jarosław Iglikowski, przewodniczący Związku Zawodowego Warszawski Taksówkarz. – Posłowie PiS już pokazywali, że są w stanie zmienić rządowy projekt. Oczekujemy właśnie takiego scenariusza – dodaje.

Posłowie w komisji nie będą mieli wiele czasu na wysłuchanie zainteresowanych i prace nad nowelą. Jak się dowiedzieliśmy, salę na posiedzenie zarezerwowano tylko na trzy godziny. Prace mają być ekspresowe. Już na czwartek zaplanowano drugie czytanie, a minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz deklaruje, że ustawa mogłaby zostać uchwalona na przełomie maja i czerwca, by wejść w życie w styczniu 2020 r.

Amerykański operator na wielu rynkach oskarżany jest o działanie na granicy prawa, wykorzystywanie kierowców, którzy – wynajmowani przez partnerów firmy – często pracują na czarno

Eksperci sugerują, że takie tempo oznacza, iż projekt może zostać przyjęty w dotychczasowej wersji. A to rozwiązanie, które nie jest korzystne nie tylko dla branży taxi, ale i dla Ubera.

– Projekt umacnia monopol taksówek, likwidując przewóz osób. Dla nas to perspektywa ogromnej zmiany. Wciąż dyskutujemy, jak wpłynie na nasz biznes – podkreśla Ilona Lartigue, rzeczniczka Ubera.

Czas wybielania

Ponieważ amerykańska firma obawia się, że pod presją taksówkarzy sprawy w Sejmie potoczą się nie po jej myśli, próbuje się wybielić i uciąć zarzuty o wykorzystywaniu kierowców i kurierów przez operatorów z nim współpracujących.

CZYTAJ TAKŻE: Rząd wreszcie zajmie się Uberem. To dziesiąte podejście

„Rzeczpospolita” ustaliła, że koncern zacznie od Polski wprowadzanie pakietu rozwiązań, które mają znacznie poprawić jakość ich pracy. – Zmiany te są konieczne, jeśli chcemy budować biznes w sposób odpowiedzialny – zaznacza Ilona Lartigue. – Wprowadzamy zmiany w swoim modelu biznesowym, starając się być lepszym partnerem dla miast, w których oferujemy swoją aplikację. Rozumiemy, że naszym pierwszym zadaniem jest odzyskanie zaufania regulatorów, kierowców, konsumentów i opinii publicznej.

Amerykański operator na wielu rynkach oskarżany jest o działanie na granicy prawa, wykorzystywanie kierowców, którzy – wynajmowani przez partnerów firmy – często pracują na czarno, a czasami nie mogą wywalczyć należnego im wynagrodzenia. Zdarzają się również sytuacje, gdy partnerzy Ubera unikają płacenia podatków. Przykładem może być operator floty pojazdów, które jeździły dla Ubera jako fundacja Incolumis Civis, a kierowcy otrzymywali kieszonkowe, a nie wynagrodzenie za pracę (sprawę opisywała „Gazeta Wyborcza”).

CZYTAJ TAKŻE: Uber rusza na giełdę. Kto kontroluje firmę?

Teraz Uber zamierza zerwać z takim wizerunkiem. Firma rozwiązała już umowę z Incolumis Civis, a teraz idzie dalej i przekonuje: koniec pobłażania dla partnerów zatrudniających kierowców niezgodnie z prawem. Amerykański operator wprowadza na naszym rynku kodeks postępowania partnerów, który reguluje współpracę z partnerami flotowymi. Zgodnie z nim firmy muszą zapewnić, że będą przestrzegać obowiązujących przepisów, nie dopuszczą do jakiejkolwiek dyskryminacji w zatrudnieniu (ze względu na rasę, religię czy wiek) i zapewnią godne traktowanie pracowników (nie mogą być oni narażeni na przemoc czy wykorzystywanie natury słownej, psychologicznej czy fizycznej). Wszyscy partnerzy Ubera muszą się również zobowiązać, że zagwarantują kierowcom terminowe i pełne wypłaty wynagrodzeń.

– Jesteśmy świadomi, że nie wszystkim partnerom takie zmiany mogą się spodobać, konkurencja takich obostrzeń nie wprowadza, co zwiększa dla nas ryzyko biznesowe. Zmiany są jednak konieczne, jeśli chcemy budować w Polsce biznes w sposób odpowiedzialny – komentuje Lartigue.

Ale na tym nie koniec. Uber chce co pół roku badać zadowolenie kierowców i na bieżąco weryfikować skargi od nich płynące. Kierowcy, którzy nie podpiszą kodeksu lub złamią jego reguły, będą usuwani z platformy Uber i Uber Eats.

W środę odbywa się pierwsze czytanie projektu ustawy o transporcie, a już na czwartek zaplanowano drugie. Nowela ma zostać uchwalona na przełomie maja i czerwca

Amerykańska firma wprowadza też darmowe szkolenia dla kierowców – z nauki języka polskiego, przepisów podatkowych, doszkalanie z jazd. Wykłada na to tylko w br. ponad 400 tys. zł. Polska jest pierwszym rynkiem, gdzie Uber wprowadza taki kompleksowy pakiet zmian. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że operator próbuje się w ten sposób wybielić, podczas gdy ważą się losy ustawy o transporcie. Nie chcemy, by przepisy stały się dla niego jeszcze bardziej niekorzystne. W Polsce ma ponad 1 mln użytkowników, utrata takiego rynku dla firmy byłaby bardzo bolesna.

Taksówkarze chcą szybkiej nowelizacji

Na takie działania może być jednak za późno. Nowela ma zostać uchwalona na przełomie maja i czerwca, by zachować półroczne vacatio legis przed wejściem jej w życie w styczniu 2020 r. Taksówkarze liczą, że uda się wprowadzić w projekcie kilka zmian. Dla iTaxi kluczowa jest szybka nowelizacja. – To jedyny sposób na trwałe rozwiązanie problemu nielegalnych przewozów i wprowadzenie równych szans dla wszystkich podmiotów działających na rynku usług taxi – twierdzi Jarosław Grabowski, prezes iTaxi.

Jego zdaniem wprowadzenie definicji, praw i obowiązków pośredników taxi oraz ograniczenie pośrednictwa wyłącznie do licencjonowanych pojazdów to najważniejsze zapisy przygotowywanej nowelizacji. – Te dotyczące dostosowania sytuacji w branży do rozwoju nowych technologii oraz liberalizacji dostępu do zawodu to zmiany o mniejszej wadze. Egzaminy z topografii dotyczą dzisiaj wyłącznie miast powyżej 100 tys. mieszkańców. Z kolei możliwość obliczania należności za przejazd na podstawie aplikacji mobilnej w krótkim czasie będzie powszechnym rozwiązaniem – dodaje Jarosław Grabowski.

OPINIE

Krzysztof Urban
dyrektor zarządzający mytaxi w Polsce

Aktualny projekt ustawy przyjęty przez rząd wprowadza pozytywne rozwiązania, których celem jest wyrównanie zasad konkurencji na rynku przewozu osób w Polsce. Projekt, który będzie czytany w środę, daje m.in.możliwości korzystania z aplikacji mobilnej do wyliczania opłaty za przejazd. Naszym zdaniem to korzystne i idące z duchem czasu rozwiązanie, dlatego przyjmujemy z zadowoleniem taką zmianę. Taksometr generuje dodatkowe koszty dla kierowców, a jego działanie jest dla pasażerów często niezrozumiałe.

Jarosław Iglikowski
przewodniczący Związku Warszawski Taksówkarz

Minister infrastruktury zapewnił nas, że w Sejmie będziemy rozmawiać o naszych postulatach. Liczymy, że dotrzyma słowa. Kluczowe są dla nas trzy wątki, które powinny znaleźć się w ustawie: utrzymanie egzaminów, by uzyskać licencję, odpowiedzialność pośredników za kierowców i rezygnacja z pomysłu wdrożenia aplikacji, która ma zastąpić taksometr i kasę fiskalną. Jeśli dialog z nami nie zostanie podjęty, wznowimy protest. PiS musi zdać sobie sprawę, że po wyborach parlamentarnych możemy już rozmawiać o zmianie ustawy z innym rządem i grupą posłów.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA