fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Gadżety

Nadchodzi era „OK, Google”

Pixabay
Wirtualni pomocnicy opanują nasze smartfony, domy i samochody.

Gigant stojący za najpopularniejszą wyszukiwarką internetową przeniesie nasze relacje z technologią w zupełnie nowy wymiar. Google od 16 stycznia uruchamia nad Wisłą asystenta głosowego. Rozwiązanie, którego popularność na świecie rośnie niezwykle szybko, do tej pory kierowane było głównie do osób anglojęzycznych. Teraz taki inteligentny wirtualny pomocnik przemówi po polsku.

Umożliwi to sterowanie urządzeniami i wyszukiwanie w internecie bez użycia rąk i ekranu – jedynie za pomocą mowy. Eksperci nie mają wątpliwości, że to początek rewolucji i wskazują, że komunikacja ze sprzętami za pomocą języka mówionego, bez użycia klawiatury czy konieczności fizycznego kontaktu z urządzeniem, jest bardziej naturalna i otwiera przed technologią zupełnie nowe możliwości. Do tej pory mogli o tym się przekonać Amerykanie, Chińczycy, Francuzi czy Niemcy. Teraz tej innowacji zasmakują Polacy.

Porozmawiaj z AI

Wystarczy powiedzieć „OK, Google” – tym hasłem wybudza się asystenta. Ten nieustannie oczekuje w trybie czuwania, gotowy w każdej chwili odpowiedzieć na nasze pytania lub wykonać wskazane polecenia. „Zaszyty” w smartfonie, ukryty może być również pod postacią głośnika (takie urządzenia w kształcie kolumny ma m.in. Amazon) czy znaleźć się w każdym innym urządzeniu – telewizorze, tablecie, a nawet komputerze pokładowym samochodu.

Asystenci głosowi to w praktyce wirtualny „byt”, sztuczna inteligencja (AI), która rozumie język mówiony. Co więcej, jest w stanie nie tylko reagować na konkretne wypowiadane hasła, ale może prowadzić z użytkownikiem konwersację, odpowiadając na pytania. Wirtualny pomocnik rozumie bowiem kontekst rozmowy.

„Ustaw budzik na jutro na godzinę szóstą rano”, „nawiguj mnie do domu”, „opowiedz mi dowcip” czy „wyślij wiadomość do…”, to tylko jedne z praktycznie nieograniczonej palety poleceń, które Google Assistant lub inni podobni mu wirtualni pomocnicy są w stanie wykonać. Odpowie również na pytanie o pogodę, godzinę telewizyjnej transmisji meczu ulubionej drużyny piłkarskiej czy choćby poda przepis na smaczną potrawę.

Asystenci głosowi to w praktyce wirtualny „byt”, sztuczna inteligencja (AI), która rozumie język mówiony

Google nie jest jedynym. Własną technologię, kojarzącą się z filmami science fiction, rozwijają m.in. Amazon (asystentka ma imię Alexa), Microsoft (Cortana), Apple (Siri), Samsung (Bixby), a także chińskie koncerny, jak potentat handlu internetowego Alibaba, wyszukiwarka internetowa Baidu czy znany z urządzeń mobilnych Xiaomi. Za pomocą asystentów – na razie niestety tylko w niektórych krajach poza Polską – można już zamawiać jedzenie lub taksówkę, kupować bilety lotnicze, a nawet robić zakupy online.

Mysz i klawiatura pójdą do lamusa

Nic dziwnego, że świat opanował boom na takich wirtualnych pomocników. Wystarczy wspomnieć, że jeden z najmłodszych graczy w branży asystentów głosowych, wspomniane Xiaomi, w ub.r. zanotował ponad 100 mln aktywacji swojego XiaoAI Voce Assistanta. Jego urządzenia z „zaszytym” głosem każdego ranka na świecie budzą 853 tys. ludzi. A przecież Xiaomi to tylko jedna z wielu firm oferujących tę technologię, przy czym niewiodącą. Giganci to Google, Amazon i Apple.

Łączna sprzedaż inteligentnych głośników z asystentem głosowym w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki w minionym roku rosła w tempie blisko 120 proc. – podaje IDC. Do 2022 r. głośniki takie będą drugą kategorią w segmencie inteligentnych urządzeń domowych (smart home) pod względem liczby zakupionych egzemplarzy (23 proc. udziału). Analitycy IDC wskazują, że konsumenci coraz częściej będą chcieli kontrolować domowe urządzenia z pomocą głosu. Wystarczy wspomnieć, że za cztery lata ok. 50 proc. telewizorów wchodzących do sprzedaży będzie miało wbudowanego asystenta.

Analitycy Canalys prognozują, że do 2022 r. tylko w USA będzie 1,6 mld urządzeń smart home zintegrowanych z asystentami. Dla porównania na amerykańskim rynku jest 351 mln smartfonów, z czego niewiele ponad 1/3 posiada wirtualnego pomocnika. – Technologia głosowa stanowi obecnie centrum rozwoju komunikacji człowieka z systemami IT – komentuje Katarzyna Ciozda z Rettig Heating, producenta systemu smart home. – Powiedzmy sobie szczerze, dotychczas korzystaliśmy z rozwiązań, które nie były ergonomiczne dla człowieka, by nie powiedzieć, że wręcz nienaturalne – przekonuje. I wskazuje przykład klawiatury QWERTY, której obsługa nie jest intuicyjna dla człowieka. – Rozpowszechnienie urządzeń z ekranem dotykowym uświadomiło nam, że mysz i klawiatura to wcale nie najlepsze metody komunikacji z komputerem – dodaje.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA