fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Biznes

Amerykanie oddłużyli UPC, a Inea urosła

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
O linearnej telewizji, którą serwują abonentom, mówi się, że odchodzi do lamusa. Mimo to przyciągają kapitał i są wśród nich przykłady rozwijających się biznesów.

W ubiegłym roku sporo inwestowały w infrastrukturę. W różny sposób przekładało się to na ich wyniki finansowe.

2018 rok był przy tym okresem szczególnie istotnym dla właścicieli UPC Polska oraz Inei, choć z różnych powodów – wynika z analizy sprawozdań finansowych kablówek złożonych w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Liberty Global, amerykański właściciel UPC, po tym jak kablówka rozwiązała umowę przejęcia konkurencyjnej firmy Multimedia Polska, zdecydował się oddłużyć operatora. Dołożył w sumie około 4,2 mld zł, obejmując nowe udziały kablówki po 705,4 zł za sztukę.

Za sprawą tego zastrzyku firma mogła spłacić około 4,5 mld zł pożyczek zaciągniętych w… grupie Liberty Global.

Dzięki tej finansowej operacji UPC Polska w końcu grudnia ubiegłego roku miało relatywnie niskie zadłużenie finansowe: ze sprawozdania wynika, że wynosiło 131 mln zł na 484 mln zł zobowiązań ogółem.

Ponieważ wśród zobowiązań przeważały krótkoterminowe, co jest zwykle niekorzystne dla przedsiębiorstw, już w tym roku Liberty wystosowało do zarządu polskiej firmy zapewnienie, że zamierza ją dalej wspierać finansowo. Wsparcie to jest potrzebne, bo kablówka ma ambitny plan, aby za kilka lat docierać do 6 mln gospodarstw domowych, podczas gdy obecnie to około 3,5 mln. W 2018 r. inwestycje UPC sięgnęły 0,55 mld zł, o 11 proc. więcej niż rok wcześniej. 185 mln zł z tej sumy (kablówki rzadko pokazują jak dużą) UPC przeznaczyło na zakup nowych dekoderów.

Pieniądz właściciela nie jest darmowy i mocno obciąża od lat wynik kablówki. W minionym roku przy 1,57 mld zł przychodu (o 1 proc. mniej niż przed rokiem) UPC Polska zanotowało 400 mln zł straty netto, o około 100 mln zł więcej niż w 2017 r., i zarząd nie kryje, że gros tej kwoty to koszty odsetek od pożyczek.

Na tle kablowego rynku wyróżnia się wielkopolski operator należący do funduszu Macquarie – Inea, której strategia zakłada bycie hurtownikiem infrastrukturalnym dla innych operatorów. Dla przykładu w tym kwartale ma udostępnić łącza T-Mobile Polska.

Inea modernizuje sieć do standardu światłowodowego i rozbudowuje zasięg, korzystając ze środków unijnych (jest jednym z większych beneficjentów programu „Polska cyfrowa”).

Dla tego operatora miniony rok był okresem szybkiego jak na sektor rozwoju. Przychody Inei urosły o 15 proc., do 312 mln zł, a zysk operacyjny powiększony o amortyzację – o 41 proc., do 117 mln zł. Wynik netto kablówki był jednak ujemny kolejny rok z rzędu.

W br. Inea nadal zamierza powiększyć przychody do 342 mln zł, a EBITDA do 162,2 mln zł – podał zarząd w sprawozdaniu. W ub.r. rosła także łódzka Toya, założona przez Witolda Krawczyka. Jej przychody powiększyły się rok do roku o 5 proc., do niecałych 186 mln zł. Za to zyski kablówki spadły. Toya należała przy tym do nielicznych podmiotów z branży, które wykazały zysk netto: wyniósł on 7,9 mln zł i był o około 60 proc. niższy niż rok wcześniej.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA