fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

CYFROWA Biznes

Nasze startupy i fundusze VC od Zachodu dzieli przepaść

Adobe Stock
Rodzimy fundusz Inovo wpompuje w słowacki startup Eyerim 0,8 mln euro. Z kolei brytyjska spółka SumUp przejmie warszawski startup Shoplo.

Początek roku przyniósł ruch w branży inwestycji w młode innowacyjne firmy. Na raczkującym nad Wisłą rynku startupów i funduszy venture capital (VC) może to cieszyć. Skala i liczba dokonywanych w naszym kraju takich transakcji nie pozostawia jednak złudzeń – wciąż jesteśmy w europejskim ogonie.

Inovo Venture to fundusz, którego kapitalizacja ma wynosić ok. 100 mln zł. Stoją za nim znane postaci polskiej sceny startupowej, m.in. Stefan Batory (założyciel iTaxi oraz Booksy), Tomasz Nowiński (założyciel serwisu Travelist), a także Marcin Tchórzewski (Coders Lab) czy znany biznesmen Rafał Brzoska.

– Inovo Venture ma wizję zbudowania funduszu działającego na najwyższym światowym poziomie, który koncentruje się na wspieraniu lokalnych firm – komentuje Damian Zapłata, venture partner w funduszu.

Oferta polskich funduszy inwestujących na wczesnym etapie jest bardzo ograniczona i takie możliwości finansowania daje ledwie kilka

Najnowsza inwestycja Inovo to finansowanie słowackiego startupu Eyerim (internetowy sklep z okularami), który dynamicznie rozwija się w regionie Europy Środkowej. Inwestorzy z Inovo wyłożyli 0,8 mln euro (w sumie startup pozyskał 1,5 mln euro). Mniej więcej w tym samym czasie doszło do transakcji, w ramach której brytyjski SumUp przejął jednego z liderów na rodzimym rynku e-commerce – firmę Shoplo (pomaga tworzyć klientom sklepy internetowe). Wartość inwestycji nie została ujawniona.

Mimo to ruch inwestycyjny w branży startupów w naszym kraju już od początku br. może cieszyć. Martwi natomiast przepaść, jaka wciąż dzieli nas pod tym względem od innych krajów. – Polskiemu rynkowi VC wciąż daleko do poziomu rozwiniętych rynków na Zachodzie. Oferta polskich funduszy inwestujących na wczesnym etapie jest bardzo ograniczona i takie możliwości finansowania daje ledwie kilka funduszy – twierdzi Tomasz Danis, partner MCI Capital, zarządzający MCI.TechVentures.

Jego zdaniem jeszcze większa luka w ofercie funduszy inwestycyjnych jest w przypadku finansowania projektów na etapie wzrostu, gdzie jednostkowa wartość transakcji mieści się w przedziale 5–20 mln euro. – Barierą wzrostu rodzimego rynku jest m.in. jego postrzeganie przez zagraniczny kapitał, który skupia się na inwestycjach w podmioty o globalnym potencjale. Polskie podmioty często albo nie prezentują takiego potencjału, albo nie są w stanie go zrealizować – przekonuje Danis.

Według niego sytuacja w 2019 r. powinna się jednak poprawić. – Dzięki uruchomieniu środków z funduszy „seed” i „early stage” z Polskiego Funduszu Rozwoju powinniśmy zaobserwować więcej transakcji, ale też wzrost wycen – tłumaczy nasz rozmówca.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA