fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

#RZECZoBIZNESIE: Mirosław Gronicki: Czy rząd sięgnie głębiej do naszych kieszeni?

ekonomia.rp.pl
Złożone przed wyborami i realizowane obecnie obietnice PiS nie należą do najtańszych. Czy Polskę stać na prowadzenie ekspansywnej polityki fiskalnej?

 

Mówiło się, że rząd PO prowadzi politykę ciepłej wody w kranie. Rząd PiS bywa określany jako rząd zimnego prysznica. Czy takie stwierdzenie pokrywa się z obecną sytuacją budżetową polski? Czy po sześciu miesiącach nowej władzy można oceniać ją tak negatywnie?

- Ja bym jeszcze poczekał. Minęło tylko pól roku. Po dotychczasowych czynach można już coś powiedzieć i tyko czyny można oceniać. Nie oceniam składanych deklaracji, gdyż one są zbyt obszerne - mówił Mirosław Gronicki, minister finansów w drugim rządzie Marka Belki w latach 2004-2005.

Obecne odczyty gospodarcze nie prezentują się najgorzej. Czy to przeczy tym twierdzeniu?

- Gospodarka działa na zasadzie inercji. Jeśli rozpędziła się w zeszłym roku, to trochę czasu minie zanim zobaczymy pierwsze oznaki spowolnienia. Trzeba też pamiętać, że PIS wprowadził nowe zasilanie, jakim jest program Rodzina 500 +. Wprowadził też pewne hamulce takie jak podatek bankowy czy szykowany podatek handlowy. Do hamulców zaliczyć można także ustawę o obrocie ziemią - tłumaczył.

To oznacza, że na gospodarcze efekty obecnej polityki rządu przyjdzie nam jeszcze poczekać. przedstawiane przez PiS założenia są bardzo optymistyczne.

- Jedna sprawa to założenia, a druga to realia. Trzecia sprawa to to jak raportujemy zbierane informacje. Na początku roku Ministerstwo Finansów zaniechało publikacji danych dotyczących kosztów obsługi zadłużenia zagranicznego. Dostajemy calkowita kwotę bez rozbicia na poszczególne składowe.Nnie mamy także informacji jakie środki posiada Ministerstwo Finansów. Nie wiemy ile ma do dyspozycji np. euro na kontach bankowych. Te informacje są kluczowe dla oceny, jak wygląda kondycja sektora finansów publicznych - mówił Gronicki.

Mając jednak te dane, które mamy, czy możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy stać nas na obietnice wyborcze. Czy budżet wytrzyma program 500+.

- To pytanie retoryczne. Odpowiedz jest prosta - nie stać nas. Każdy nowy program tego typu pogłębia nasz deficyt strukturalny. Wszyscy nasi sąsiedzi pracują obecnie nad tym, jak go zmniejszyć. U nas jest na odwrót i zamiast na oszczędzanie stawiamy na ekspansję - tłumaczył Gronicki podkreślając, że taka sytuacja w okresie dużego ożywienia gospodarczego nie musi być od razu zła. Co innego, jeśli w pewnym momencie wpadniemy na wyboje. Wtedy sytuacja błyskawicznie odwróci się o 180 stopni i staniemy przed naprawdę sporym problemem. Odpowiedzią na ten problem ma być program Morawieckiego.

- Nie wiemy co będzie się działo z projektem Morawieckiego. Cele są szczytne choć, jak to ktoś ładnie określił, instrumentalne. Pytanie jak będą generowane wydatki. Czy będą pokrywane z budżetu, czy zakładamy większy udział sektora prywatnego. Obecnie nie mamy konkretnych odpowiedzi na to pytanie. Znamy tylko ogólne założenia - wskazywał.

Oprócz planu większego rozruszania gospodarki rząd wprowadza także nowe podatki. Te, jak wiadomo, nigdy nie cieszą się wielkim poparciem społecznym. Czy nie powinniśmy poszukać w takim razie innych źródeł finansowania?

- W finansach publicznych mamy z jednej strony przychody podatkowe, a z drugiej pozostałe przychody będące w zdecydowanej mniejszości. Czy można je podnieść? Oczywiście, ale obecnie nie widzę takiej możliwości - wskazywał.

- Mamy do czynienia z pogorszeniem strukturalnym i prawdziwe problemy pojawią się w momencie osłabienia koniunktury. Jeśli obecnie mamy okolu 3 proc. deficytu to trzeba pamiętać, że nawet przy niewielkiej dekoniunkturze wynik ten gwałtownie skoczy do góry - podsumował.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA