fbTrack

Budżet i Podatki

Budżet 2017: Większe wpływy z podatków

Fotorzepa, Marta Bogacz
Do kasy państwa każdy Polak ma wpłacić w formie podatków przeciętnie 7,8 tys. zł. To aż o 9 proc. więcej niż zeszłym roku.

Podpisana w piątek przez prezydent ustawa budżetowa na 2017 r. zakłada, że wpływy z podatków wyniosą ok. 301,1 mld zł. Oznacza to, że przeciętnie każdy Polak, przekaże na rzecz państwa tym roku 7835 zł. Choć oczywiście to tylko statystyka i niektórzy Polacy zapłacą znacznie mniej, inni – znacznie więcej, ale jak powtarzają ekonomiści, najważniejsze jest to, że podatki i tak są nieuniknione.

I tak, w formie podatku VAT mamy oddać państwu 143,5 mld zł, czyli 3733 zł na głowę. To aż 11 proc. więcej niż przewidywane wykonanie z 2016 r. Taki duży wzrost  ma być przede wszystkim efektem uszczelniania systemu podatkowego, w tym ograniczenie wyłudzeń VAT. Ale też Polacy mają po prostu więcej pieniędzy wydawać na konsumpcję, a to konsumpcja jest obłożona tym podatkiem.

Stawki podatku VAT w 2017 r. mają się nie zmienić (i wynosić  5, 8 i 23 proc.), choć jeszcze w na początku zeszłego roku rząd rozważał możliwość (zgodnie z ustawowymi zapisami pozostawionymi przez rząd PO-PSL)  ich obniżenia. Centrum Analiz Ekonicznych CenEA wyliczyło, że brak obniżki stawek VAT oznacza straty dla gospodarstw domowych rzędu 4 mld zł.

Akcyza, którą płacimy przede wszystkich kupując papierosy, alkohol, paliwa czy energię elektryczną, ma zasilić budżet państwa kwotą 69 mld zł, czyli 1795 zł per capita. W porównaniu z 2016 r. to planowany wzrost o 5,6 proc. Co do zasady stawki tego podatku mają się nie zmienić, ale w efekcie inne konstrukcji akcyzy na wyroby tytoniowe, paczka papierosów może podrożeć średnio nawet o 70 groszy. Trwają też prace nad zmianą konstrukcji akcyzy na samochody, co może przynieść wzrost cen tzw. starych samochodów używanych.

Z podatku PIT do budżetu ma wpłynąć 51 mld zł, czyli 4,9 proc. więcej (a do budżetów samorządowych prawie drugie tyle). Taki wzrost wynika z założonej przez rząd kontynuacji poprawy na rynku pracy, bo przeciętnie wynagrodzenie – według szacunków Ministerstwa Finansów – ma w tym roku zwiększyć się o 5 proc, a zatrudnienie – o 0,2 proc.

Stawki podatku PIT taki także się nie zmienią (pozostaje 18 i 32 proc.), podobnie jak wysokość ulg na dzieci. Za to czeka nas rewolucja w kwocie wolnej od podatku. Zamiast stałej kwoty dla wszystkich w wysokości ok. 3,9 tys. zł rocznie, rząd zdecydował się wprowadzić kwotę malejącą wraz ze wzrostem dochodów – ma ona spadać z poziomu od 6,6 tys. zł do zera. Skorzystają osoby o bardzo niskich dochodach, stracą osoby o wysokich dochodach (powyżej 127 tys. rocznie), zaś największa grupa podatników ani nie skorzysta, ani nie straci. Te efekty zobaczymy jednak w rozliczaniach podatku PIT za 2017 r, a więc w pierwszej połowie 2018 r.

Budżet na 2017 r. zakłada także, że wzrosną wpływy z podatki CIT (o 15 proc.) płaconego przez większe firmy, z podatku bankowego (o 15 proc., ponieważ będzie obowiązywał już przez cały rok), a także z innych podatków – o ponad 50 proc., co ma związek z planowanym przywróceniem podatku handlowego.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL