fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Mniej czasu na odwołanie się

Na jesieni mają się zmienić przepisy dotyczące realizacji inwestycji
shutterstock
Nowe rozwiązania przewidują, że tylko przez pięć lat będzie można podważać ważność pozwolenia na budowę oraz użytkowanie. Dziś nie ma tego typu ograniczenia.

Szykują się zmiany w formalnościach budowlanych. Rewolucji jednak nie będzie. Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju (MIiR) wycofało się z wielu zapowiadanych wcześniej rozwiązań.

Będzie jednak kilka istotnych zmian. Dotyczą one m.in. definicji obszaru oddziaływania obiektu, istotnych odstępstw czy ograniczenia do pięciu lat podważania ważności pozwoleń na budowę oraz na użytkowanie.

Inwestorowi lepiej, ale kosztem sąsiada

Chodzi o projekt nowelizacji prawa budowlanego. Niedawno przyjął go Komitet Stały Rady Ministrów. Obecnie zajmuje się nim Komisja Prawnicza.

Nowe przepisy przewidują zmiany w definicji obszaru oddziaływania obiektu. To na jej podstawie ustala się, kto może, a kto nie może nie być stroną w postępowaniu o wydanie pozwolenia na budowę dla inwestycji.

Z definicji obszaru oddziaływania obiektu obecnie wynika, że jest to teren wyznaczony w otoczeniu obiektu budowlanego na podstawie przepisów odrębnych, wprowadzających związane z tym obiektem ograniczenia w zagospodarowaniu, w tym jego zabudowy.

Projekt wykreśla z tej definicji sformułowanie „w zagospodarowaniu", co ma duże praktyczne znaczenie. Jest to bowiem pojęcie o wiele szersze aniżeli „zabudowy". Dzięki temu dziś właściciel sąsiedniej działki może być stroną w postępowaniu o wydanie pozwolenia na budowę w wypadku, gdy się wykaże innego typu uciążliwości związane z planowaną inwestycją, a nie tylko ograniczenia związane z zabudową własnej działki.

– Na zmianie skorzystają inwestorzy. Zmniejszy się ryzyko blokowania realizacji inwestycji. Stracą zaś zdecydowanie sąsiedzi, ponieważ w wielu wypadkach nie będą mogli być już stroną postępowania – uważa Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta Poznania.

Podobnie uważa Przemysław Dziąg, radca prawny z Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

– Dziś sądy bardzo szeroko traktują pojęcie zagospodarowania terenu, biorąc pod uwagę także różnego typu imisje, jak zwiększenie natężenie hałasu, wibracji czy pola elektromagnetycznego. Tymczasem nie zawsze ma to związek lub wpływ na budowany obiekt – podkreśla mec. Dziąg.

Zgoda ministra

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju wycofało się z propozycji likwidacji obowiązku występowania do ministra inwestycji o upoważnienie do odstępstwa od przepisów techniczno-budowlanych, z małymi wyjątkami. Dziś na odstępstwo trzeba mieć zgodę starosty lub prezydenta miasta na prawach powiatu.

– Zgoda starosty lub prezydenta miasta oraz upoważnienie ministra nie będzie potrzebne w wypadku dostosowania nadbudowy, rozbudowy, przebudowy lub zmiany sposobu użytkowania istniejących obiektów budowlanych do wymagań ochrony przeciwpożarowej. Wówczas zgody na odstępstwo będzie udzielał komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej na podstawie przepisów o ochronie przeciwpożarowej – wyjaśnia Zbigniew Przybysz z MIiR.

Ministerstwo planuje również doprecyzować zasady dotyczące składania wniosku do ministra w sprawie udzielenia upoważnienia do wyrażenia zgody na odstępstwo.

– Powinien być złożony przed wydaniem pozwolenia na budowę lub decyzji o zmianie tego pozwolenia. Ponadto udzielenie zgody na odstępstwo nie będzie możliwe również podczas trwania procedury legalizacji samowoli budowlanej. Dziś istnieją co do tego wątpliwości – tłumaczy Zbigniew Przybysz.

Wielu inwestorów uważa konieczność uzyskiwania zgody ministra za niepotrzebną biurokrację.

– Szkoda, że ministerstwo wycofało się z tej zmiany. Oznacza to, że zostanie po staremu, czyli trzeba będzie czekać na zgodę ministra trzy–cztery miesiące – twierdzi mec. Dziąg.

Będą też zmiany dotyczące istotnych odstąpień.

– Proponujemy złagodzenie wymogów dotyczących inwestycji realizowanych na podstawie zgłoszenia. Obecnie jeżeli planuje się dokonać istotnych odstępstw od projektu, trzeba uzyskać pozwolenie na budowę, co jest zbyt rygorystyczne. Chcemy z tego zrezygnować – mówi Zbigniew Przybysz.

To niejedyna zmiana dotycząca istotnych odstąpień. Obecnie, jako istotne odstąpienie traktuje się zmiany w zakresie charakterystycznych parametrów obiektu budowlanego, w tym kubatury.

MIiR zaproponowało wykreślenie kubatury. Według resortu jej wyliczenie w praktyce przysparza zbyt wiele wątpliwości. – To prawda. Ustalenie istotnych odstąpień przy kubaturze jest niezwykle trudne. Dobrze, że zrezygnowano z tego wymogu – przyznaje mec. Dąbrowski.

Odchudzanie projektu i pięć lat

Nowe przepisy przewidują, że do wniosku o wydanie pozwolenia na budowę będzie się dołączało tylko część obecnego projektu budowlanego. Zmniejszy się również liczba wymaganych egzemplarzy projektu dołączanego do wniosku z czterech do trzech.

Projekt przewiduje, że będzie można stwierdzić nieważność pozwoleń na budowę oraz na użytkowanie tylko w ciągu pięciu lat.

– Dziś jest tak, że nieważność pozwolenia na budowę można stwierdzić wiele lat po tym, jak budynek już powstał i był użytkowany. Prowadziło to do niepewności prawnej. Nowe rozwiązania sprawią, że po pięciu latach od doręczenia lub ogłoszenia decyzji nie będzie można już jej podważyć – dodaje Zbigniew Przybysz.

Zmianę chwali Bogdan Dąbrowski. – Obecne zdarza się, że po latach dochodzi do unieważnienia warunków zabudowy, co prowadzi też do uchylenia pozwolenia na budowę. Tymczasem budynek od dawna stoi, mieszkania w nim zostały już sprzedane i jest problemem, jak rozwiązać tę sytuację – wyjaśnia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA