fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Mieszkania+ z półfabrykatów będą tańsze

Włodzimierz Stasiak, wiceprezes BGK Nieruchomości.
ROL
Specustawa mieszkaniowa pozwoli na szybkie pozyskanie działek pod budowę - mówi Włodzimierz Stasiak, wiceprezes BGK Nieruchomości.

Rz: W kwietniu BGK Nieruchomości oddało pierwsze mieszkania wybudowane w ramach programu Mieszkanie+. Kiedy można spodziewać się następnych?

Włodzimierz Stasiak, wiceprezes BGK Nieruchomości: Na razie oddaliśmy mieszkania w Jarocinie. Zakładamy, że pod koniec maja będą gotowe kolejne, tym razem w Białej Podlaskiej. Przygotowujemy się też do realizacji następnych projektów. Na różnych etapach mamy ich obecnie przeszło 170, w tym 7 jest w trakcie realizacji.

Chodzi nie tylko o wspomniane przeze mnie dwa miasta, ale również o Kępno, Katowice czy Gdynię. W sumie budujemy 2 tys. mieszkań.

To jest docelowa liczba? Czy może BGK Nieruchomości planuje więcej wybudować?

Mamy ambitne plany. Te 170 projektów dotyczy 50 tys. mieszkań. Oczywiście liczymy się z tym, że część z tych projektów może nigdy nie zostać zrealizowana, ponieważ są na bardzo wczesnym etapie i wszystko może się jeszcze zdarzyć.

Czyli można śmiało powiedzieć, że spółka zrealizuje połowę planów ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego. Przypomnę, że zapowiedział w przyszłym roku budowę 100 tys. mieszkań.

Pracujemy nad tym. Te 50 tys. to nie jest nasze ostatnie słowo. Natomiast zapowiedzi ministra Kwiecińskiego dotyczą nie tyle wybudowanych lokali, ile rozpoczętych inwestycji. Cykl budowy trwa minimum półtora roku i to przy sprzyjających warunkach atmosferycznych. Każdy doskonale więc wie, że w rok nie wybuduje się 100 tys. mieszkań.

Proszę też pamiętać, że BGK Nieruchomości realizuje komercyjną część programu Mieszkanie+. Rozpoczęcie każdej budowy musi poprzedzać zawarcie porozumienia albo z samorządami, albo ze spółkami Skarbu Państwa, czyli właścicielami nieruchomości, na których planujemy inwestycje. To też wymaga czasu.

Rozumiem, że dla BGK Nieruchomości nie jest żadną przeszkodą do pozyskiwania terenów pod budowę fakt, że do tej pory nie powstał państwowy bank ziem?

Na tym etapie nie jest przeszkodą.

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju pracuje nad specustawą mieszkaniową. Dzięki niej będzie można szybko pozyskiwać grunty w miastach pod budowę budynków wielorodzinnych. Będziecie z tej ustawy korzystać?

Tak, oczywiście. Dziś często w samych centrach miast jest mnóstwo niezabudowanych nieruchomości, które nie mają miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, albo nawet i te plany są, ale przewidują wykorzystanie działek np. na cele przemysłowe. Zmiana planów wymaga zaś czasu, nawet kilku lat.

Specustawa mieszkaniowa pozwoli na szybkie pozyskanie działek pod budowę.

Czy BGK Nieruchomości ma już na oku działki, które będzie można pozyskać dzięki tej ustawie?

Jest cały szereg tego typu nieruchomości. Są to m.in. grunty PKP. Posiada ono wiele działek, również w centrach miast, na których spokojnie można budować bloki. Problem w tym, że w miejscowych planach nie są przeznaczone pod budownictwo mieszkaniowe. Przykład to Odolany w Warszawie.

Plany spółka ma ambitne. Ale czy rzeczywistość ich nie zweryfikuje? Brakuje rąk do pracy. Drożeją materiały budowlane.

Każda inwestycja jest obarczona ryzykiem. Ma pani rację, koszty budowy pną się obecnie w górę, zwłaszcza robocizna. Mamy pomysł, jak wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Chcemy budować domy z półfabrykatów. Są one zdecydowanie tańsze od budynków budowanych tradycyjnymi metodami.

Wracamy więc do wielkiej płyty?

To nie do końca jest wielka płyta. W tym systemie buduje się w Niemczech czy w Skandynawii i nikomu to nie przeszkadza. Mamy w Polsce nawet fabryki, które produkują półfabrykaty, ale nie na nasz rynek, tylko skandynawski. Dlaczego nie mamy z tego systemu korzystać i u nas, skoro w innych państwach się sprawdza? Domy są tańsze, a ludzi stać na zakup większych lokali. Dzięki temu mają większą przestrzeń do życia. Są to wprawdzie skromne budynki. Bez marmurowych fasad. Ale solidne i bezpieczne. Naszym celem nie jest zaś budowanie luksusowych apartamentowców pod wynajem, tylko zaspokojenie głodu mieszkaniowego Polaków. A ten jest ogromny.

Z założenia BGK Nieruchomości ma budować dla osób ze skromnymi portfelami. Tymczasem wysokość czynszów za wasze lokale jest wysoka.

Nasza spółka pełni rolę asset manager i zarządza aktywami funduszu inwestującego w mieszkania na wynajem. Jego założycielem jest BGK. Budowa lokali musi więc przynosić również zyski. Przy czym fundusz nie chce osiągać wysokich zysków, a jedynie kilkuprocentowe. Wysokość czynszów ma też zależeć od innych źródeł finansowania. Obecnie trwają prace nad projektem, na podstawie którego rząd będzie dopłacać do czynszu najemcom nowych mieszkań. Zgodnie z tym projektem np. rodzina z dwójką dzieci z czynszem 1500 zł mogłaby liczyć prawdopodobnie na ok. 500 zł. Dopłatę będą otrzymywać przez trzy lata. Po ich upływie kwota będzie się stopniowo zmniejszać, a po dziewięciu latach prawo do dopłaty wygaśnie. Zamierzamy z tych dopłat korzystać.

Jakie są plany na przyszłość? Będą inne projekty?

Na razie skupiamy się na realizacji programu Mieszkanie+, innych planów na razie nie mamy.    —rozmawiała Renata Krupa-Dąbrowska

CV

Włodzimierz Stasiak – wiceprezes Zarządu BGK Nieruchomości SA. Jest biegłym rewidentem. Ma kilkunastoletnie doświadczenie na kierowniczych stanowiskach w obszarze finansów i inwestycji. Specjalizuje się w zarządzaniu strategicznym, analizie inwestycyjnej, restrukturyzacji przedsiębiorstw, optymalizacji procesów operacyjnych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA