fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Firmy sprzedają jak szalone

123RF
Deweloperzy w największych miastach w kraju więcej mieszkań sprzedali w I kwartale roku - 14,3 tys. sztuk, niż wprowadzili na rynek - 13,7 tys. lokali.

Tak wynika z danych firmy Reas, która bada rynek pierwotny w sześciu głównych ośrodkach w kraju (w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu i Łodzi). Klientów nie brakuje, firmy rozpoczynają kolejne inwestycje, są pełne optymizmu. Jak długo rynek mieszkaniowy będzie na fali?

Rekord rekordów pobity

- Do końca ubiegłego roku największą liczbę mieszkań wprowadzonych na rynek w okresie 12 miesięcy odnotowano w czterech kwartałach 2007 roku. Wprowadzono wtedy do sprzedaży 53,8 tys. mieszkań. Po I kwartale br. rekord ten jest już nieaktualny. Od kwietnia 2015 do marca 2016 roku deweloperzy uruchomili sprzedaż 54,3 tys. lokali mieszkalnych, czyli o 500 jednostek więcej. Co ciekawe, sprzedaż w tym samym okresie przewyższyła podaż o 0,3 tys. wynosząc 54,7 tys. - opowiada Katarzyna Kuniewicz, partner w firmie Reas.

Z jej danych wynika, że mimo utrzymującej się niewielkiej przewagi popytu nad podażą, oferta mieszkań liczona łącznie dla Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Trójmiasta, Poznania i Łodzi utrzymuje się na bezpiecznym poziomie 41-51 tysięcy już od prawie dwóch lat.

- Stabilizacja rynku oddziałuje pozytywnie na nastroje kupujących, a tym samym popyt. Deweloperzy są nagradzani za dobre wyczucie potrzeb i systematyczne wprowadzanie do sprzedaży kolejnych projektów w miejsce ubywającego zasobu. Dzieje się to wszystko przy w miarę stabilnym poziomie cen i dość zróżnicowanej jakościowo ofercie. Gwałtowna zmiana któregokolwiek z tych elementów mogłaby przynieść negatywne skutki dla tej dobrze funkcjonującej machiny rynkowej - uważa Katarzyna Kuniewicz,

O dobrej kondycji rynku może świadczyć również fakt, że wciąż ubywa w ofercie mieszkań gotowych. Na koniec marca było ich o 10 proc. mniej niż w Reas rynkach było ich łącznie tylko 8,3 tys. (to zaledwie 17 proc. całej oferty).

Dopłaty do kredytów ciągną sprzedaż

Nie słabnie oddziaływanie, jakie wywiera na rynek program "Mieszkanie dla młodych". W ostatnim kwartale z samego tylko rynku pierwotnego wpłynęło do BGK ponad 3,5 tys. wniosków o dopłatę. Jeśli porównać tę liczbę z liczbą mieszkań sprzedanych w tym okresie, stanowiło to blisko 25 proc. wszystkich odnotowanych transakcji.

Największy wzrost liczby składanych wniosków Reas zanotował w Poznaniu (o blisko 18 proc. kwartał do kwartału). Tam też padł rekord pod względem udziału zakupów wspieranych przez MdM w liczbie mieszkań sprzedanych - 43 proc.

Zdaniem ekspertów Reasa, wspomniane przyspieszenie było niewątpliwie skutkiem konkurencji pomiędzy nabywcami na rynku pierwotnym i wtórnym odnotowanej na wszystkich sześciu rynkach.

- Jednak wyraźnie negatywny wpływ tej rywalizacji dla branży deweloperskiej zaobserwować mogliśmy jedynie w Łodzi. Liczba wniosków o dofinansowanie zakupu na rynku wtórnym złożonych w okresie dwóch kwartałów osiągnęła w tym mieście poziom zbliżony do tego jaki dla rynku pierwotnego odnotowano w całym okresie funkcjonowania programu - mówi Katarzyna Kuniewicz.

Co będzie dalej na rynku nowych mieszkań? - Gdyby wyniki I kwartału miały być podstawą prognozy na dalszą część roku, uzasadniona byłaby zapowiedź kolejnych rekordów sprzedaży i równie wysokiej podaży. Są jednak dwa powody, dla których w przewidywaniach tych wskazana jest pewna ostrożność - uważa Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy Reas. - Pierwszy, to szczególny charakter I kwartału, w którym sprzedaż napędzana była przez kupujących w programie MdM. Wyczerpanie środków na dopłaty z puli na 2016 rok i ograniczony dostęp do puli środków na kolejne lata obowiązywania programu, może skutkować wyraźnym spadkiem popytu w segmencie tanich lokali w końcówce roku. Drugi czynnik - to wpływ działań rządu i parlamentu na zachowania uczestników rynku.

- więcej na ten temat jutro na stronach ekonomicznych "Rz"

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA