fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

Boks: Anthony Joshua znokautował Erika Molinę

Anthony Joshua to już dziś wielka atrakcja wagi ciężkiej. A po walce z Władimirem Kliczką może być jeszcze lepiej.
PAP/EPA, Sean Dempsey Sean Dempsey
Anglik w mistrzowskim stylu znokautował w Manchesterze Erika Molinę. Teraz czas na Władimira Kliczkę.

Złoty medalista igrzysk w Londynie skończył walkę w trzeciej rundzie. Najpierw rzucił Molinę na deski precyzyjnym prawym, a gdy ten z trudem wstał, zaś sędzia niezbyt rozsądnie pozwolił mu kontynuować pojedynek, zniszczył go serią ciosów z obu rąk. – Zrobiłem to tak, jak chciałem. On nie zadał więcej niż dwa ciosy – tak skomentował pojedynek najgroźniejszy dziś mistrz wagi ciężkiej.

18 walk i 18 nokautów, taki jest bilans niesamowitej kariery 27-letniego Joshuy. Molina – Amerykanin z Teksasu – miał podobny plan jak w walce z Tomaszem Adamkiem w kwietniu w Krakowie, gdzie znokautował „Górala" w dziesiątym starciu prawym sierpowym. Ale szybko zrozumiał, że podjął się misji niemożliwej do wykonania.

Joshua ma prawie 2 metry wzrostu, 113 kg mięśni, jest przy tym bardzo szybki, a na pytanie, jak mocno bije, najlepiej mogliby odpowiedzieć ci, którzy padają po jego ciosach. Na razie żaden z rywali nie dotrwał do końcowego gongu. Co ważne, Joshua nokautuje ich z zimną krwią, bez emocji.

Walka z Moliną była jego drugą obroną pasa IBF, który odebrał w kwietniu Charlesowi Martinowi. Ale prawdziwe wyzwania dopiero przed nim. Teraz czas na Władimira Kliczkę, który pojawił się w ringu, by oficjalnie potwierdzić swój pojedynek z Joshuą. Dojdzie do niego 29 kwietnia na stadionie Wembley w Londynie, pierwsza konferencja prasowa już w najbliższą środę. – To najlepszy dziś pięściarz w wadze ciężkiej – tak komplementował Joshuę Ukrainiec, który w marcu skończy 41 lat.

Kliczko stracił trzy mistrzowskie pasy w ubiegłym roku, przegrywając z Tysonem Furym. Teraz zapowiada powrót po kilkunastomiesięcznej przerwie, podejmując wielkie ryzyko. Jedno jest pewne: szykuje się bokserski hit. A przecież w kolejce do takich walk ustawia się już mistrz WBC Deontay Wilder, kolejny dwumetrowiec i król nokautu, zaś najbliższa przyszłość pokaże, na co naprawdę stać nowego mistrza WBO, Nowozelandczyka Josepha Parkera, który w sobotę pokonał w Auckland po trudnej, równej walce Andy Ruiza Jr., Amerykanina meksykańskiego pochodzenia.

Krzysztof Włodarczyk też chce mistrzowskiej walki w swojej kategorii – junior ciężkiej. W sobotę pokonał we Wrocławiu Leona Hartha, Ormianina z niemieckim paszportem. Wygrał pewnie, nie było to jednak efektowne zwycięstwo byłego czempiona WBC. Rywal walczył ostrożnie, zdając sobie sprawę, co może mu grozić, ale tego należało się spodziewać. Podobnie wyglądały przecież pierwsze rundy jego pojedynku z Muratem Gassijewem dwa lata temu. Później Rosjanin, dziś już mistrz organizacji IBF, zdecydowanie zaatakował i szybko zakończył walkę.

Nie ma jednak sensu wyciągać z tego daleko idących wniosków. Najlepiej, gdyby udało się doprowadzić do pojedynku Włodarczyka z Gassijewem, wtedy zobaczymy, czy były mistrz jest w stanie poradzić sobie z aktualnym.

Ale to już zależy od zdolności negocjacyjnych tych, którzy odpowiadają za karierę „Diablo" Włodarczyka.   

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA