Boks

Boks: Siła jest na Wschodzie

?Wasyl Łomaczenko to zdaniem wielu fachowców najlepszy bokser bez podziału na kategorie wagowe
shutterstock
Być może za kilka lat większość zawodowych mistrzów świata będzie mówić po rosyjsku. W sobotę Wasyl Łomaczenko walczy w Nowym Jorku z Jose Pedrazą.
30-letni Ukrainiec jest mistrzem wyjątkowym. W unifikacyjnej walce z Portorykańczykiem zapewne znów pokaże swój niezwykły kunszt.
Stawką w tym pojedynku, który zostanie rozegrany w Madison Square Garden Theater, są dwa mistrzowskie pasy w wadze lekkiej: WBA należący do Łomaczenki i WBO, którego posiadaczem jest 29-letni Pedraza. Portorykańczyk odebrał go w sierpniu Meksykaninowi Rayowi Beltranowi, a Łomaczenko w maju znakomitemu Jorge Linaresowi, Wenezuelczykowi mieszkającemu w Japonii.

Dwaj przyjaciele

O walczącym z odwrotnej pozycji Ukraińcu (choć jest praworęczny) coraz częściej mówią, że jest geniuszem boksu, i nie ma w tym przesady. Dwukrotny mistrz olimpijski, mistrz świata i Europy stoczy z Pedrazą dopiero 13. zawodowy pojedynek, a już ma w swoim CV mistrzowskie pasy w trzech kategoriach wagowych (piórkowej, superpiórkowej i lekkiej). Pedraza twierdzi wprawdzie, że Łomaczenkę pokona, ale poza nim chyba nikt nie podziela tej opinii. Trenowany przez ojca ukraiński pięściarz będzie w Nowym Jorku zdecydowanym faworytem i wszystko wskazuje na to, że Portorykańczyk dołączy do tych, którym Łomaczenko wybił boks z głowy, i będzie kolejnym Ukraińcem na bokserskim szczycie. Przyjaciel Łomaczenki i jego rodak Ołeksandr Usyk osiągnął już bardzo dużo w wadze junior ciężkiej. Mistrz olimpijski z Londynu (2012), podobnie jak Łomaczenko mistrz świata i Europy w amatorskich czasach, zdążył już pobić rekord Evandera Holyfielda i w dziesiątej zawodowej walce sięgnąć po mistrzowski pas (po zwycięstwie w Polsce nad Krzysztofem Głowackim), a później zunifikował wszystkie tytuły w turnieju World Boxing Super Series. Ostatnio zaś znokautował na Wyspach Brytyjskich Anglika Tony'ego Bellewa i podpisał kontrakt z Eddiem Hearnem (na trzy walki), najprężniej dziś działającym promotorem i ponoć rozważa starcie z królem wagi ciężkiej Anthonym Joshuą, 13 kwietnia na Wembley.

Mocno bijący technik

Warto pamiętać, że Usyka uczył boksu na mistrzowskim poziomie Anatolij Łomaczenko, ojciec Wasyla, gdy był trenerem reprezentacji Ukrainy. Łomaczenko senior miał w swojej kadrze również Aleksandra Gwozdyka, brązowego medalistę olimpijskiego z Londynu, dziś mistrza świata WBC wagi półciężkiej. To kolejna kategoria opanowana przez pięściarzy ze Wschodu. Gwozdyk znokautował najdłużej panującego mistrza tej kategorii Adonisa Stevensona, który po walce z Ukraińcem trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami mózgu. Ale Gwozdyk to nie jest osiłek, tylko świetny, mocno bijący technik, podobnie jak inni, postradzieccy mistrzowie tej wagi: Rosjanie Artur Bietierbijew (IBF) oraz Dmitrij Biwoł (WBA). A przecież jest jeszcze były król tej kategorii, kolejny Rosjanin, Siergiej Kowalow, który pas WBO stracił na rzecz Kolumbijczyka Eleidera Alvareza, ale już szykuje się do rewanżu. Jak z tego widać, pięściarze ze Wschodu rosną w siłę na zawodowych ringach. Dalej walczy Denis Lebiediew (junior ciężka), mistrzowskie ambicje wciąż ma Giennadij Gołowkin (waga średnia), który swoje pasy stracił w nieznacznie przegranym, rewanżowym pojedynku z Meksykaninem Saulem Alvarezem we wrześniu tego roku. Mocno bijącego Kazacha z pewnością zobaczymy jeszcze w walkach na szczycie, być może nawet w trzecim starciu z „Canelo" Alvarezem, co byłoby kolejnym finansowym hitem. Na takie finansowe kokosy Biwoł, Bietierbijew czy Gwozdyk muszą jeszcze trochę poczekać. Mistrzowskie pasy to nie wszystko, choć niewątpliwie tempo, w jakim je zdobyli, robi wrażenie. Ale i tak nie mogą się równać z Łomaczenką, który pierwszy tytuł mistrza świata zdobył już w trzeciej walce. Takie sukcesy (i pieniądze) przemawiają do wyobraźni, nic więc dziwnego, że coraz więcej rosyjskojęzycznych pięściarzy próbuje iść tą drogą. Mistrzowie olimpijskiego boksu nie czekają już na kolejne igrzyska, nie kolekcjonują medali z innych, prestiżowych imprez, tylko podpisują zawodowe kontrakty i atakują coraz szerszym frontem.

Mistrzowie z Uzbekistanu

W wadze ciężkiej, obok doświadczonego Rosjanina Aleksandra Powietkina, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, ciekawym pięściarzem jest były mistrz Europy, Białorusin Siergiej Kuźmin. Zawodowy debiut ma już też za sobą mierzący 206 cm Kazach Iwan Dyczko, dwukrotny medalista olimpijski. Na galach w Monako i Atlantic City pokazali się ostatnio inni medaliści z Rio de Janeiro. Mistrzowie olimpijscy: Rosjanin Jewgienij Tiszczenko (ciężka), Kazach Dannijar Jeleussinow (półśrednia), Uzbek Fazzlidin Gaibnazarow (lekkopółśrednia), jego rodak Szachram Gijasow, srebrny medalista wagi półśredniej. O walkach w najcięższej kategorii myśli wciąż były mistrz wagi cruiser, mocno bijący Rosjanin Murat Gassijew. Bardzo dobrze prezentują się też kandydaci na zawodowych mistrzów rodem z Uzbekistanu: Murodjon Achmadalijew (brązowy medalista igrzysk w Rio w wadze koguciej) oraz Israił Madrimow (waga junior średnia), który w rozgrywkach World Series of Boxing szedł od zwycięstwa do zwycięstwa. O pas mistrzowski, bez sukcesu, walczył w tym roku dwukrotny mistrz świata, inny medalista olimpijski, Rosjanin Misza Ałojan.

Sensacji raczej nie będzie

Pięściarze Uzbekistanu byli rewelacją ostatnich igrzysk, Kazachowie to od lat wielka klasa, do tego dochodzą Rosjanie, Ukraińcy. Jak tak dalej pójdzie, za kilka lat większość mistrzów zawodowego boksu będzie mówić po rosyjsku. Rosnącej siły ze Wschodu nie sposób dziś nie zauważać, a tym bardziej ją lekceważyć. W sobotę w Nowym Jorku Jose Pedraza będzie o tym pamiętał, bo Wasyl Łomaczenko jest już gwiazdą, najlepszym pięściarzem bez podziału na kategorie. Wygrana Portorykańczyka byłaby sensacją, której jednak mało kto się spodziewa. ©? Walka Wasyla Łomaczenki z Jose Pedrazą w Polsacie Sport Extra w nocy z soboty na niedzielę (3.00).
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL