fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

Strach przed siłą własnych pięści

Deontay Wilder
AFP
Mistrz świata wagi ciężkiej Deontay Wilder walczy w sobotę w Los Angeles z byłym czempionem Tysonem Furym.

Obaj są niepokonani, Wilder 39 z 40 walk wygrał przez nokaut i teraz też w taki sposób chce zakończyć pojedynek, w którym będzie bronił pasa WBC w wadze ciężkiej. Amerykanin uważa się za najlepszego, choć pozostałe trzy pasy należą do Anglika Anthony'ego Joshui. I to walka Joshua – Wilder miała być najgłośniejszą w tym roku, ale negocjacje zakończyły się niepowodzeniem.

Faworytem bukmacherów jest 33-letni Wilder, ale nie brakuje głosów, że trzy lata młodszy Fury (27-0, 19 KO) jest w stanie pokrzyżować szyki mistrzowi WBC. Mierzący 201 cm Amerykanin z wyższym od siebie rywalem jeszcze nie walczył. A Fury (206 cm) jest nie tylko większy, ale też na tyle szybki, że szybkość Wildera nie będzie takim atutem jak dotychczas.

Do tego Anglik ma większy zasięg (216 cm – 211 cm), potrafi zmieniać pozycję na odwrotną i jako fałszywy mańkut jest bardzo niewygodnym rywalem. Przekonał się o tym Władimir Kliczko, który trzy lata temu przegrał z nim w Duesseldorfie, tracąc pasy WBA, IBF, WBO oraz magazynu „The Ring".

Wygrana Tysona Fury'ego z Ukraińcem była jedną z większych sportowych niespodzianek 2015 r. i bardzo zmieniła krajobraz w wadze ciężkiej przez wiele lat zdominowanej przez Witalija i Władimira Kliczków. Ale Fury krótko cieszył się władzą i mistrzowskimi pasami.

Życie poza ringiem było dla „Króla Cyganów" większym wyzwaniem niż rywale. Kolejno odbierano mu tytuły, a on pogrążał się w depresji. Ciążyły na nim zarzuty dopingowe i przybywało mu kilogramów. Wydawało się, że na ring już nie wróci, ale wznowił treningi, wygrał dwa pojedynki i choć nie brakowało głosów, że ryzyko walki z Wilderem jest wciąż zbyt duże, on podpisał kontrakt.

Co więcej, wygląda coraz lepiej i zachowuje się tak, jakby już wygrał. Mówi, że Wilder popełnił błąd życia, decydując się na ten pojedynek. Jest przekonany, że nie da się mu trafić i ośmieszy Amerykanina.

Ale taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Wilder ma najlepszy okres w karierze, nokautuje przeciwników, również gdy ma z nimi problemy. W starciu z Arturem Szpilką prawie trzy lata temu długo nie mógł się odnaleźć, ale w końcu skontrował i jednym ciosem wysłał Polaka do nowojorskiego szpitala.

Gdy Wilder mówi, że boi się siły swoich pięści, że coraz częściej myśli o tym, że może kogoś zabić, to chyba nie przesadza. Od czasów Mike'a Tysona nie było mistrza wagi ciężkiej dysponującego takim uderzeniem jak dwumetrowy „Bronze Bomber" z Alabamy. Wilder waży wprawdzie poniżej stu kilogramów, ale ma imponujący zasięg (211 cm) i bombę w prawej ręce.

Na ogół namierza rywali długim, lewym prostym, by wystrzelić rakietę z prawej, a gdy trafi i nie znokautuje od razu, atakuje szeroko bitymi cepami. 39 nokautów w 40 wygranych walkach robi wrażenie. W ostatniej – ze znakomitym Kubańczykiem Luisem Ortizem – Wilder sam był na skraju nokautu, lecz pokazał charakter i to on znokautował rywala.

Ale Fury to olbrzym cięższy o 20 kg i poruszający się w ringu jak pięściarz kategorii średniej lub półciężkiej. Mariusz Wach, który był jego sparingpartnerem, mówił „Rz", jak trudny jest do trafienia i jak ciężkie ma ręce. I ma jeszcze to coś trudnego do określenia, co sprawia, że jest inny niż wszyscy znani mu czołowi pięściarze wagi ciężkiej.

W nocy z soboty na niedzielę (polskiego czasu) poznamy odpowiedź, kto jest lepszy: „Bronze Bomber" czy nieodgadniony „Król Cyganów".

Walkę pokaże Canal Plus

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA