Boks

Głowacki kontra Własow: Wojna w Chicago

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Krzysztof Głowacki znów będzie mistrzem świata, jeśli w sobotę pokona w Chicago Rosjanina Maksima Własowa. Ale to trudne zadanie.

Stawką ćwierćfinałowej walki drugiej edycji turnieju World Boxing Super Series (WBSS) w wadze junior ciężkiej będzie pas interim WBO. A jeśli zwycięzca pojedynku w Manchesterze, w którym zmierzą się posiadacz wszystkich tytułów w tej wadze, Ukrainiec Ołeksandr Usyk z Anglikiem Tonym Bellewem, potwierdzi, że nie będzie ich bronił, to Głowacki lub Rosjanin Własow automatycznie zostanie prawdziwym mistrzem WBO.

Głowacki miał już ten pas, zdobył go w sierpniu 2015 roku w Newark, nokautując wieloletniego czempiona Marca Hucka. To była prawdziwa wojna. Na ringu w Prudential Center najpierw leżał Polak, ale wstał i ruszył do ataku. W 11. starciu niemiecki mistrz wisiał już nieprzytomny na linach.

W pierwszej obronie tytułu Głowacki cztery razy rzucał na deski Steve'a Cunninghama w nowojorskiej Barclays Center, ale rywal dotrwał do końcowego gongu. Sędziowie punktowali na korzyść urzędującego mistrza. We wrześniu 2016 roku nie byli już Głowackiemu przychylni, bo w gdańskiej Ergo Arenie lepszym pięściarzem był Usyk, który pobił wtedy rekord Evandera Holyfielda i w dziesiątym zawodowym pojedynku odebrał Polakowi pas WBO.

Od tamtej porażki Głowacki stoczył cztery zwycięskie pojedynki i powtarzał, że odzyska tytuł. Marzył o rewanżu z Usykiem, ale wszystko wskazuje na to, że do niego nie dojdzie. Ukrainiec zapowiedział bowiem, że jeśli pokona w sobotę Tony'ego Bellewa, to odda wszystkie cztery pasy i przeniesie się w poszukiwaniu kolejnych wyzwań do wagi ciężkiej. Kiedy Głowacki wejdzie do ringu w Chicago, wynik walki Usyka z Bellewem będzie już znany.

32-letniego Polaka czeka trudna przeprawa. Własow, jego rówieśnik, jest wysoki (192 cm), szybki i więcej niż poprawny technicznie. Potrafi też mocno uderzyć, o czym przekonali się Ismaił Siłłach czy Rachim Czachkijew, których pokonał przed czasem. Osiem ostatnich walk wygranych w taki sposób świadczy, że Własow okrzepł w wadze junior ciężkiej (wcześniej walczył w superśredniej i półciężkiej).

Szanse w sobotniej walce są równe. Polak jest mańkutem, co nie będzie odpowiadać Rosjaninowi, ale z kolei warunki fizyczne i szybkość Własowa mogą sprawić sporo kłopotów Głowackiemu. Zadecyduje serce do walki i przygotowanie fizyczne. Jeśli Głowacki wygra, to za awans do półfinału WBSS zarobi około miliona dolarów i być może odzyska tytuł mistrza świata.

W Gliwicach, kilka godzin wcześniej, stawką będzie przyszłość Artura Szpilki i Mariusza Wacha. Ten pierwszy ma za sobą ciężkie porażki z Deontayem Wilderem i Adamem Kownackim, drugi przegrał z Jarrellem Millerem, ostatnim pogromcą Tomasza Adamka.

Szpilka zdążył już wrócić i pokonać w czerwcu Dominika Guinna w Warszawie, ale dalej nie wiemy, na co go stać. Wach przegrał wprawdzie rok temu z Millerem przed czasem, ale przyczyną przerwania walki w Nowym Jorku była kontuzja ręki. Trener Wacha Piotr Wilczewski był przekonany, że gdyby nie ten uraz, pojedynek zakończyłby się porażką Amerykanina.

Teraz zarówno Wilczewski, jak i sam Wach są pewni zwycięstwa w starciu ze Szpilką. Ten mówi wprawdzie mniej niż zwykle, ale chyba też nie dopuszcza myśli o przegranej. W Gliwicach szykuje się więc polsko-polska bitwa, a w Chicago prawdziwa wojna polsko- rosyjska.

Walka Usyk – Bellew w Polsacie Sport, Głowacki – Własow w TVP Sport, Szpilka – Wach w TVP 1 i TVP Sport

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL