fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

Przebić się przez pamięć

Anthony Joshua (z lewej) w walce z Carlosem Takamem
AFP
Waga ciężka znów ma swego bohatera. Dwa ostatnie pojedynki Anthony'ego Joshuy – z Władimirem Kliczką i Carlosem Takamem – obejrzało na stadionach w Londynie i Cardiff prawie 170 tysięcy ludzi.

Wspomniany Kliczko wraz z bratem Witalijem też zapełniali stadiony w Niemczech, ale walki Ukraińców nie budziły takiego zainteresowania. Być może dlatego, że ich dominacja była zbyt wyraźna, właściwie nie mieli konkurencji, a przy tym styl, jaki prezentował w ringu młodszy z braci, Władimir, był po prostu nudny.

Joshua jest inny. Fizycznie jeszcze bardziej atletyczny niż młodszy Kliczko, mentalnie podobny do starszego z ukraińskich braci: nie boi się nikogo. W Cardiff pokonał w dziesiątej rundzie twardego jak skała Carlosa Takama. Kameruńczyk z francuskim paszportem nie padł wprawdzie na deski, ale został poddany przez sędziego. Zdaniem wielu ekspertów, przedwcześnie. Blisko dwumetrowemu, składającemu się z samych mięśni Anglikowi taka pomoc nie jest potrzebna.

Joshua, mistrz igrzysk w Londynie (2012), chce w przyszłym roku unifikować tytuły i walczyć z Josephem Parkerem i Deontayem Wilderem. Do niego należą dziś pasy IBF i WBA, do Nowozelandczyka WBO, a do Amerykanina WBC.

Wilder, brązowy medalista igrzysk w Pekinie (2008), nie może nawet marzyć o takim zainteresowaniu, jakim cieszy się Joshua, wciąż jest w cieniu amerykańskich ikon królewskiej kategorii, takich jak Joe Louis, Muhammad Ali, Joe Frazier, George Foreman, Larry Holmes, Mike Tyson i Evander Holyfield. Przebić się przez pamięć o takich gigantach nie będzie łatwo.

Wilder może tego dokonać, ale pod jednym warunkiem: musi się zmierzyć z Joshuą i wygrać. Najlepiej w nowojorskiej Madison Square Garden lub w Las Vegas, ale bardziej prawdopodobne jest, że spotkają się na Wembley.

Wcześniej jednak Joshua chce się spotkać z Parkerem, Wilder też wejdzie do ringu z kimś innym, np. Dillianem Whyte'em lub Jarrellem Millerem, ale najpierw, już w najbliższą sobotę, musi się rozprawić z Bermane Stivernem.

W tej kategorii są jeszcze znakomity, choć coraz starszy, Kubańczyk Luis Ortiz i Rosjanin Aleksander Powietkin (o nich ostatnio wspomniał promotor Eddie Hearn jako o rywalach Joshuy) oraz „Król Cyganów" Tyson Fury, który ma wrócić w przyszłym roku. Zdaniem Hearna walka Joshua – Fury byłaby megahitem na Wyspach Brytyjskich i pobiła wszystkie rekordy, w tym finansowe.

Za kilka lat waga ciężka może być jeszcze ciekawsza, gdy do gry wejdą medaliści olimpijscy z Rio (2016): Francuz Tony Yoka, Anglik Joe Joyce, Chorwat Filip Hrgović i Kazach Iwan Dyczko. Cała czwórka podpisała zawodowe kontrakty i ma już za sobą pierwsze walki. 25-letni Yoka, złoty medalista z Rio, mierzy 201 cm, srebrny Joyce i Hrgović mają po 198 cm, Dyczko 205 cm.

Obecni mistrzowie wagi junior ciężkiej, Ukrainiec Ołeksandr Usyk i Rosjanin Murat Gassijew, zapowiadają w niedalekiej przyszłości przenosiny do najcięższej kategorii. Wtedy zrobi się tam tłok, jakiego od lat nie było.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA