fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

Walka, o której możemy zapomnieć

Wasyl Łomaczenko
shutterstock
Kto jest najlepszym pięściarzem bez podziału na kategorie wagowe? W odpowiedzi na to pytanie najczęściej wymienia się dwa nazwiska: Ukraińca Wasyla Łomaczenki i Amerykanina Terence'a Crawforda.

Obaj mają po 31 lat i tytuły mistrzowskie zdobyte w trzech kategoriach wagowych. Łomaczenko zdobywał je w wagach piórkowej, superpiórkowej i lekkiej, natomiast Crawford w lekkiej, superlekkiej i półśredniej.

Ukrainiec w odróżnieniu od niepokonanego mistrza z Omaha ma wprawdzie na koncie porażkę, ale warto pamiętać, że doznał jej w drugiej zawodowej walce z mistrzem świata Orlandem Salido. Porażka była problematyczna, rywal nie osiągnął wymaganej wagi, by mieć więcej sił w pojedynku z Łomaczenką, który pomimo to był bliski sukcesu.

Łomaczenko mistrzostwo świata (pas WBO w wadze piórkowej) zdobył już w trzeciej zawodowej walce, pokonując Gary'ego Russella Jr. Crawford dopiero w dwudziestej trzeciej wywalczył mistrzowski pas WBO w wadze lekkiej, wygrywając ze Szkotem Ricky Burnsem.

Ich kariery amatorskie także są nieporównywalne. Trenowany przez ojca Anatolija Ukrainiec dwukrotnie wygrywał igrzyska olimpijskie i mistrzostwa świata, był też mistrzem Europy. Przegrał zaledwie jedną walkę na amatorskich ringach, w finale MŚ 2007. Wygrał 396 pojedynków.

Crawford nie walczył na igrzyskach, nie należał do światowej czołówki amatorów, choć na amerykańskim rynku był znaczącą postacią w wadze lekkiej. Stoczył 70 pojedynków, przegrywając 12. Ale teraz z walki na walkę jest lepszy.

87-letni Bob Arum, który przygodę z boksem zaczynał od współpracy z Muhammadem Alim, twierdzi, że to Łomaczenko najbardziej go przypomina. Arum, promujący i Ukraińca, i Crawforda, argumenty na poparcie swej tezy ma mocne: technika, praca nóg, odwrotna, fałszywa pozycja (Łomaczenko walczy z odwrotnej pozycji, choć jest praworęczny), niesłychana wydolność, mocna psychika – to wszystko stawia Wasyla na samym szczycie.

Zwierzęcy instynkt

Mimo to nie brakuje głosów, że najlepszy jest Crawford. – Nie ma słabych stron, jest kompletnym bokserem – uważa słynny trener Freddie Roach. Jego zdanie podziela Andre Ward, ostatni amerykański mistrz olimpijski (Ateny 2004), niepokonany od 12. roku życia, były już król wagi superśredniej i półciężkiej na zawodowych ringach.

Podziwiając Łomaczenkę i Crawforda, mając pełną świadomość ich niezwykłego talentu i niesamowitych umiejętności. też twierdzę, że gdyby doszło do takiej walki, postawiłbym na „Czarodzieja z Omaha". Dlaczego?

Jest nieprzewidywalny, ma zwierzęcy instynkt, który przy niepodważalnym mistrzostwie obu czempionów mógłby zdecydować o wygranej Crawforda. Ale nigdy nie skreśliłbym w takim starciu Łomaczenki. Niestety, mało prawdopodobne, by do takiego pojedynku kiedykolwiek doszło.

– Zapomnijcie o Crawfordzie, to się nigdy nie zdarzy – już dwa lata temu mówił menedżer Łomaczenki Egis Klimas. Ukrainiec najlepiej czuł się w wadze superpiórkowej. Absolutnie nie widzi się w wyższej kategorii niż lekka, to jest jego bokserski sufit.

A Crawford walczy w półśredniej i jak będzie dalej wygrywał, to być może spróbuje swych sił jeszcze w junior średniej. Najpierw jednak chciałby zmierzyć się w unifikacyjnym pojedynku z Errolem Spencem Jr., mistrzem IBF kategorii półśredniej. Problem w tym, że Spence Jr związany jest z Alem Haymonem i telewizjami ShowTime i Foxem, a on z ESPN i Bobem Arumem.

Łomaczenko natomiast chciałby zdobyć wszystkie pasy w wadze lekkiej, doprowadzić do walki z Mikeyem Garcią, ewentualnie zmierzyć się w superpiórkowej z niepokonanym Gervontą Davisem (21-0, 20 KO), zawodnikiem Floyda Mayweathera Jr. Davis jest przekonany, że znokautuje Ukraińca, podobne nadzieje ma 21-letni Teofimo Lopez, kolejny król nokautu i wschodząca gwiazda wagi lekkiej. On też wierzy, że jest lepszy od Łomaczenki i wkrótce mu to udowodni.

Może Usyk?

W tej sytuacji być może nigdy nie dowiemy się, kto byłby górą w starciu Łomaczenki z Crawfordem. Bardziej prawdopodobne, że do rywalizacji o miano najlepszego bez podziału na kategorie włączy się jeszcze inny Ukrainiec, Ołeksandr Usyk, król wagi junior ciężkiej, który 25 maja zmierzy się z Carlosem Takamem, już w wadze ciężkiej. Usyk to taki większy Łomaczenko, jeśli będzie wygrywał również w królewskiej kategorii, to wzbudzi jeszcze większy podziw.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA