fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

W sobotę walka Krzysztofa Głowackiego. Dynamit w pięści

Krzysztof Głowacki
Krzysztof Głowacki mistrzowski pas stracił w 2019 roku. Przegrał wtedy w skandalicznych okolicznościach z Łotyszem Mairisem Briedisem
EAST NEWS, Tomasz Radzik
Krzysztof Głowacki walczy w sobotę z Lawrence'em Okolie o pas mistrza świata organizacji WBO wagi junior ciężkiej. Ten tytuł należał już do Polaka dwukrotnie.

Na kolejną mistrzowską szansę Głowacki czekał prawie dwa lata. W czerwcu 2019 roku w Rydze, w półfinałowej walce turnieju World Boxing Super Series (WBSS), stracił pas World Boxing Organisation (WBO), przegrywając w skandalicznych okolicznościach z Mairisem Briedisem. Łotysz najpierw zadał cios łokciem, a potem znokautował Głowackiego.

Cztery lata wcześniej Polak zdobył mistrzowski pas po raz pierwszy, nokautując w Newark Niemca Marco Hucka. Sam był wtedy na granicy przegranej przed czasem. Teraz nie brakuje głosów, że w Londynie w pojedynku z Brytyjczykiem nie dotrwa do końcowego gongu.

Przepustka do historii

Obaj biją mocno, walczący z odwrotnej pozycji 34-letni Głowacki w lewej pięści ma dynamit, a prawą też potrafi posłać na deski. Sześć lat młodszy, niepokonany, mierzący 196 cm Okolie ma gigantyczny zasięg ramion – 210 cm. I jak wystrzeli prawym, to rywal ma kłopot.

– Wydaje się, że jesteś bezpieczny, stoisz od niego daleko, a on wyprowadza cios prawą ręką i trafia. Niesamowite – mówił w jednym z wywiadów Igor Jakubowski, który przegrał z czarnoskórym Brytyjczykiem podczas igrzysk w Rio de Janeiro (2016).

Głowacki i Okolie mieli zmierzyć się już w grudniu, ale u Polaka wykryto koronawirusa i zastąpił go w ostatniej chwili Nikodem Jeżewski, którego Okolie znokautował.

– Nie można stać i czekać na jego bomby, nawet jak schowasz się za podwójną gardą. Trzeba skracać dystans, szukać kontaktu i atakować jaki pierwszy. Ja tego nie zrobiłem i szybko przegrałem – tak swoją porażkę widzi Jeżewski.

Czy w podobnej sytuacji może się znaleźć w sobotę Głowacki? W starciu z takim siłaczem jak Okolie wszystko jest możliwe, ale „Główka" to jednak podwójny mistrz świata wagi junior ciężkiej. Nikt tak nie znokautował Marco Hucka jak on. Steve Cunningham, były czempion, też kilkakrotnie padał na deski po ciosach pięściarza z Wałcza.

Głowacki pierwszy raz tytuł stracił we wrześniu 2016 roku w trójmiejskiej Ergo Arenie, przegrywając z niepokonanym do dziś Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem, złotym medalistą igrzysk w Rio. Choć przegrał, wstydu nie przyniósł, walczył dzielnie do końca.

Jeśli w sobotę pokona mającego nigeryjskie korzenie Lawrence'a Okolie, zapisze się w historii polskiego boksu zawodowego. Nikt wcześniej nie zdobył trzykrotnie tytułu mistrza świata. Krzysztof „Diablo" Włodarczyk, Tomasz Adamek i Głowacki dokonali tego dwukrotnie – Adamek w dwóch kategoriach wagowych.

Można by do tego grona dołączyć jeszcze Dariusza Michalczewskiego, podobnie jak Adamek mistrza wagi półciężkiej i junior ciężkiej, ale „Tygrys" walczył wtedy pod niemiecką flagą.

Dążyć do nokautu

28-letni Okolie treningi bokserskie na dobre rozpoczął dopiero w 2012 roku, gdy Anthony Joshua, jego idol, zdobył złoto na igrzyskach w Londynie. Cztery lata później bił się już w finale rozgrywek World Series of Boxing (WSB) i wystąpił w turnieju olimpijskim w Rio.

W obu przypadkach przegrał z Kubańczykiem Erislandy Savonem, bratankiem słynnego Felixa Savona. W finale WSB rozgrywanym w Taszkiencie Savon szybko go znokautował, ale sześć tygodni później, na igrzyskach, walka miała już zupełnie inny przebieg. Okolie robił szybkie postępy, tak jest też na ringach zawodowych, wystarczy obejrzeć jego pojedynki.

W starciu z Głowackim będzie faworytem, nie tylko dlatego, że walczy u siebie. Jest większy, silniejszy, idzie od zwycięstwa do zwycięstwa. Chce zunifikować pasy w wadze junior ciężkiej, a później podbić królewską kategorię. Polak zdaje sobie sprawę, że jeśli sobotni pojedynek będzie miał wyrównany przebieg, to zwycięzcą zostanie Okolie. Dlatego chce dążyć do nokautu, bo podobnie jak jego trener Fiodor Łapin dostrzega błędy, które wciąż popełnia znacznie mniej doświadczony rywal.

Głowacki stoczył 33 walki, tylko dwie (z Usykiem i Briedisem) przegrał, na zawodowym ringu spędził 193 rundy. Współczynnik nokautów w jego wykonaniu wynosi 57,58 proc. Jest leworęczny i 13 cm niższy od Brytyjczyka, ma mniejszy o 19 cm zasięg ramion.

Urodzony w Londynie Okolie jeszcze nie przegrał. Jego bilans to 15 walk, 12 wygranych przed czasem, współczynnik nokautów 80 procent i tylko 63 przeboksowane rundy od zawodowego debiutu w 2017 roku. Brytyjczyk, choć walczy w swoim mieście, nie może liczyć na doping publiczności, bo z powodu pandemii jej nie będzie.

Pojedynek Głowacki – Okolie to główna atrakcja gali w Wembley Arenie. Transmisja z polskim komentarzem na platformie streamingowej DAZN. Miesięczny koszt dostępu – 7,99 zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA