fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

Kownacki znokautowany. Nie było jak zawsze

Adam Kownacki padł po ciosach Roberta Heleniusa i wielu Polaków obecnych w hali na Brooklynie pierwszy raz po jego walce wracało do domów bez radości
AP Photo/Frank Franklin II
Fin Robert Helenius w czwartej rundzie znokautował Adama Kownackiego. Marzenie Polaka o mistrzostwie świata wagi ciężkiej bardzo się oddaliło.

Nic nie wskazywało na tak czarny scenariusz walki w nowojorskiej hali Barclays Center. Helenius mierzy wprawdzie dwa metry, ma mocne uderzenie z obu rąk i niezłe bokserskie CV, ale wydawało się, że najlepsze czasy już za nim i że to on zostanie znokautowany przez niepokonanego do soboty Kownackiego.

Statystyki komputerowe w tym pojedynku też przemawiały za mieszkającym w Nowym Jorku Polakiem. Zadał 84 celne ciosy, przy 49 Heleniusa. Tzw. power punches (mocne uderzenia) też były jego domeną: 55:36. A mimo to zszedł z ringu pokonany.

Pierwsza porażka w karierze boli, szczególnie taka przed czasem. To Kownacki miał przejechać po rywalu jak czołg i spokojnie czekać na kolejne propozycje. Mówiono już o walce z byłym mistrzem świata Andy Ruizem Jr. w sierpniu, zastanawiano się, kiedy wreszcie dostanie mistrzowski pojedynek.

Ale to jest boks i takie rzeczy się zdarzają. – Dostałem strzała i koniec. Mogę tylko przeprosić, że zawiodłem – mówił Kownacki po przegranej.

Helenius stwierdził, że kluczem do jego wygranej będą nogi. Podkreślał, że docenia u Kownackiego serce do walki i charakter wojownika, ale widzi jego błędy i postara się je wykorzystać. I dopiął swego.

Kiedy po raz pierwszy Kownacki poleciał na deski w czwartym starciu, sędzia go nie liczył. Uznał, że „Babyface" się potknął. Popełnił błąd, to było po ciosie. Trudno obwiniać Kownackiego, że nie zachował w tym momencie czujności, nie przeczekał trudnej sytuacji, tylko zgodnie ze swoją naturą ruszył do ataku.

Kiedy znów poleciał na deski, Helenius zrozumiał, że tej szansy nie może zmarnować. Atak był zdecydowany, Kownacki nie potrafił go zatrzymać, więc do akcji wkroczył sędzia ringowy i przerwał walkę.

Dla wszystkich, którzy liczyli, że Kownacki wkrótce będzie walczył o mistrzostwo świata, to szok. Nie tak miał wyglądać ten wieczór w Barclays Center. Miało być jak zawsze. Kownacki miał wygrać, a polscy kibice cieszyć się z kolejnego zwycięstwa.

Dziś jest za wcześnie, by mówić o przyszłości. Kownacki odpocznie i zapewne wkrótce wróci. Ale walka o mistrzostwo świata się oddaliła. „Babyface" stracił uprzywilejowane miejsce w kolejce po wielkie pieniądze i sławę. Teraz musi znów udowodnić, że na taki pojedynek zasługuje. A to, nawet przy optymistycznym scenariuszu, trochę potrwa.

sędziowski skandal w walce Artura Szpilki

W Łomży podczas gali Polish Knockout Night Artur Szpilka wygrał na punkty z Ukraińcem Siergiejem Radczenką. Ale tylko sędziowie z Austrii widzieli zwycięstwo Polaka, bokserscy fachowcy jednogłośnie ten werdykt krytykują. Szef pokazującej pojedynek TVP Sport Marek Szkolnikowski napisał nawet na Twitterze: „Skandaliczne decyzje sędziów, jest mi przykro i przepraszam wszystkich widzów. Mam sporo kwestii do przemyślenia. Wstyd". Organizatorem gali był znany bokserski promotor Andrzej Wasilewski. —m.ż.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA