fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

Sami tworzą problemy

Fotorzepa, Piotr Nowak
Polski boks olimpijski jest w kryzysie od dawna. Ostatni złoty medal igrzysk wywalczył Jerzy Rybicki w 1976 roku, jedyny mistrz świata Henryk Średnicki zdobył tytuł dwa lata później. Czy może być jeszcze gorzej?

Ireneusz Przywara, nowy trener kadry seniorów, ma świadomość, że kandydatów do medali musi szukać ze świecą. Mimo to podjął wyzwanie i zastąpił Ukraińca Iwana Juszczenkę, który po kilku miesiącach stracił pracę po konflikcie z urzędującym prezesem Polskiego Związku Bokserskiego (PZB) Leszkiem Piotrowskim.

Rozgoryczony Juszczenko wrócił na Ukrainę, a w styczniu do Człopy, by obejrzeć tych, którzy walczyli w turnieju o Puchar Polski, pojechał już Przywara. Teraz jest w Zakopanem, gdzie kończy się zgrupowanie kadrowiczów. W tym samym czasie inna grupa z trenerem Markiem Chrobakiem przebywa na wysokogórskim obozie na Kaukazie.

Dlaczego Damiana Durkacza, Michała Soczyńskiego, Filipa Wąchały i jeszcze kilku pięściarzy nie ma w Zakopanem? Skąd pomysł, by dzielić kadrę, i czemu ma to służyć?

Przed igrzyskami w Rio było podobnie. Tomasz Jabłoński, jeden z dwóch Polaków, którzy wywalczyli olimpijskie kwalifikacje, też przygotowywał się pod okiem trenera klubowego Marka Chrobaka podróżując po całym świecie. Efekt pamiętamy – przegrał pierwszą walkę z przeciętnym Australijczykiem.

To są partyzanckie działania i więcej w nich przypadku niż mądrego planowania. Tylko kto ma w PZB mądrze planować? Trenerzy wszystkich grup wiekowych zmieniani są jak rękawiczki, związek szuka właśnie w kolejnym konkursie kierownika wyszkolenia i sekretarza generalnego. A przecież w tym roku seniorzy mają mistrzostwa Europy, II Igrzyska Europejskie i mistrzostwa świata. Kobiety też pojadą jesienią na MŚ.

Nasz boks wciąż walczy z problemami, które sam tworzy. Mnożą się najdziwniejsze pomysły, a logicznego systemu przygotowań jak nie było, tak nie ma. Sny o potędze kończą się na zwycięskich meczach tzw. Światowej Konfrontacji Boksu Olimpijskiego, które nie mają znaczenia, bo rywale nie przywiązują do nich wagi.

Na igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata albo nas nie ma (tak jak na igrzyskach w Londynie 2012), albo nie odgrywamy żadnej roli. Ostatni olimpijski medal (brązowy) zdobył Wojciech Bartnik w 1992 roku w Barcelonie, ostatnim medalistą (brązowym) MŚ jest Aleksy Kuziemski (2003), a ostatnim mistrzem Europy Jacek Bielski (1993).

Nie chciałbym być złym prorokiem, ale w tym roku zapewne nic się nie zmieni. Zostanie bałagan, który w PZB zadomowił się na dobre, a nowy trener ma niewielkie szanse na sukces.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA