fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

Policjant z Rygi musi zachować czujność

stock.adobe.com
Gala w Częstochowie, po niej finał turnieju World Boxing Super Series w Monachium, wreszcie pięć walk o mistrzostwo świata w Uncasville w USA. To będzie bokserska sobota.

Wydawało się, że turniej World Boxing Super Series (najlepszych pięściarzy wagi junior ciężkiej) nigdy się nie skończy. Półfinały odbyły się przecież w Rydze w czerwcu ubiegłego roku, gdzie swoje szanse na awans do finału, w skandalicznych okolicznościach, w półfinałowym starciu z Łotyszem Mairisem Briedisem stracił nasz mistrz świata Krzysztof Głowacki, a Kubańczyk Yuniel Dorticos znokautował Amerykanina Andrew Tabitiego.

W Monachium, które ostatecznie w sobotę przyjmie finalistów, faworyta nie widać. Mierzący 190 cm Kubańczyk potrafi kończyć walki jednym uderzeniem, o czym boleśnie przekonał się w Rydze prowadzący na punkty Tabiti. Ale Łotysz, były mistrz kickboxingu jest silny, umie sobie radzić w trudnych sytuacjach i wie, jak nokautować. Robił to również w najcięższej kategorii, a w półfinale pierwszego turnieju WBSS w wadze junior ciężkiej bił się jak równy z równym z samym Ołeksandrem Usykiem.

Jeśli policjant z Rygi zachowa czujność, ma szanse wrócić na Łotwę z Pucharem Muhammada Alego, pasem organizacji IBF i czekiem na kilka milionów dolarów. Tyle że Dorticos (w ćwierćfinale nieznacznie pokonał Mateusza Masternaka) nie dopuszcza takiego rozwiązania.

Dawno nie było takiej gali, a w czasach koronawirusa to już absolutny rekord. W Uncasville (w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu) w rolach głównych wystąpią amerykańscy bracia Charlo – Jermell i Jermall. Jermell, mistrz WBC w wadze junior średniej, walczyć będzie z Jeisonem Rosario z Dominikany, posiadaczem pasów IBF i WBA, a Jermall, czempion WBC wagi średniej, z Ukraińcem Siergiejem Derewianczenką. W obu pojedynkach bracia są faworytami.

Za zdolniejszego uważany jest Jermall, który z uwagi na politykę bokserską od dawna nie może doczekać się kasowych walk z Saulem Alvarezem i Giennadijem Gołowkinem, a nie byłby w nich bez szans.

Nie brakuje nawet głosów, że wygrałby z jednym i drugim. Na razie jednak musi pokonać Derewianczenkę, który w październiku ubiegłego roku stoczył z Gołowkinem równą walkę i zdaniem wielu obserwatorów nie zasłużył na przegraną. Nie gorzej spisał się też rok wcześniej w starciu z Amerykaninem Danielem Jacobsem, inną gwiazdą światowego boksu.

Jermall Charlo chyba nie będzie odpowiadał stylowo Ukraińcowi. Jest znacznie wyższy i – co ważniejsze – szybszy, potrafi nokautować jednym ciosem. Ale Derewianczenko to pięściarz męczący rywali nieustanną presją. Charlo może być tym zaskoczony.

Z pozostałych trzech mistrzowskich pojedynków być może najciekawsze będzie starcie o wakujący pas WBC w wadze superkoguciej pomiędzy niepokonanymi, leworęcznymi Meksykanami, Luisem Nery i Aaronem Alamedą. 25-letni Nery jest młodszy o dwa lata. Wzrost (168 cm) mają ten sam, ale współczynnik nokautów i siła ciosu jest po stronie młodszego z Meksykanów i to on zapewne zostanie zwycięzcą.

Znacznie pewniejsi kandydaci do wygranych będą w Częstochowie, gdzie w sobotę wieczorem czołowy polski pięściarz Robert Parzęczewski walczyć będzie z Szerzodem Chusanowem.

40-letni Uzbek był kiedyś znakomitym amatorem, wicemistrzem świata w Bangkoku (2003), ćwierćfinalistą igrzysk w Atenach (2004). Występował wtedy w wadze półśredniej, a teraz przyjdzie mu bić się z Parzęczewskim w superśredniej. I mało prawdopodobne, by sobie z Polakiem poradził, choć wszystkiego z pewnością jeszcze nie zapomniał, co wróży emocje, szczególnie w początkowej fazie walki.

Wszystkie trzy gale na antenie TVP Sport.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA