fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Boks

Wilder kontra Breazeale: W gęstym sosie nienawiści

AFP
Nie na taki pojedynek Deontaya Wildera czekaliśmy, podobnie rzecz się ma z Anthonym Joshuą i Tysonem Fury, którzy wyjdą do ringu w kolejnych tygodniach.

Ale nie można wykluczyć, że walka w Nowym Jorku 33-letniego Wildera (40-0-1, 39 KO), mistrza świata organizacji WBC w wadze ciężkiej ze swoim rówieśnikiem Dominikiem Breazeale’em (20-1, 18 KO) będzie ciekawa, chociażby dlatego że podlana gęstym sosem nienawiści. I nie jest  to uczucie wyhodowane jedynie na potrzeby zbliżającego się widowiska.

Dwa lata temu w Alabamie, na gali podczas której Breazeale wygrał przez nokaut z naszym Izu Ugonohem (wcześniej sam był na skraju nokautu) doszło do nieprzyjemnej sytuacji w hotelu. Wilder i jego ludzie zaatakowali tam Breazeale’a przebywającego w otoczeniu rodziny. Interweniowała policja.

Dziś obaj nie mogą na siebie patrzeć i nie ukrywają złych intencji. Wilder krzyczy, że zabije Breazeale’a, ten z kolei powtarza, że urzędujący mistrz WBC wagi ciężkiej jest hańbą dla boksu i to on przerwie jego panowanie.

Tym razem Wilder nie będzie miał przewagi wzrostu. Obaj mierzą po 201 cm, z tym że Breazeale jest cięższy i chyba silniejszy fizycznie. "Bronze Bomber" ma jednak nieco większy zasięg (211 cm -  207cm)  i zdecydowanie mocniejsze, pojedyncze uderzenie.

Tomasz Adamek, który przed laty z nim sparował, chwali też jego ringową inteligencję. - Wilder wie jak wykorzystywać swoje atuty, a ma ich sporo. Dobrze się porusza, umie ustawić rywala lewym prostym i strzelić precyzyjnym prawym. A jak trafi, to brutalnie kończy – mówi Adamek.

Walka Wilder-Breazeale, to jednak nie to, na co czekamy. Jeśli zawodowy boks ma być traktowany poważnie, konieczne są unifikacyjne pojedynki. A w wadze ciężkiej trzy pasy (IBF, WBA, WBO) ma Joshua, a czwarty (WBC) - Wilder. Logiczna więc byłaby walka między nimi o tytuł niekwestionowanego mistrza. Ale w boksie ważniejszy jest biznes, polityka, interesy telewizyjne itd.

W drugiej kolejności logicznym wydawał się rewanż Wilder – Fury. I też go nie ma.  „Król Cyganów” walczyć będzie 15 czerwca z nieznanym Niemcem Tomem Schwarzem, a Joshua dwa tygodnie wcześniej zamiast z Jarrellem Millerem, który nafaszerował się zakazanymi środkami, bić się będzie z niedoszłym mistrzem WBO, Andy Ruizem Jr. W każdym z tych pojedynków sensacyjne rozstrzygnięcia są mało prawdopodobne.

Podobnie zresztą jak w sobotniej walce Wildera z Breazealem. Mistrz świata może mieć problemy, ale ostatecznie to on powinien być górą. Czy Breazeale może sprawić sensację? Faworytem nie będzie, ale zapewne tanio skóry nie sprzeda. Jest twardy, odporny, co pokazał w pojedynku z Joshuą trzy lata temu, ale czy to wystarczy na Wildera?

Breazeale, były gracz futbolu amerykańskiego, mówi, że zobaczymy go innego niż dotychczas i będziemy zaskoczeni. –To będzie wojna, on bije mocno, nokautuje prawą ręką, ale to jest waga ciężka i ja też mam mocną prawą. Nie ma mowy, by ta walka zakończyła się decyzją sędziów – twierdzi Breazeale  zapowiadając fajerwerki w Barclays Center w Nowym Jorku i efektowny finał. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA