Blogi

Takiej szansy pradziadkowie nie mieli

Fotorzepa, Robert Gardziński
Dziś jesteśmy sześć razy bogatsi niż nasi pradziadkowie w 1918 r., a trzy czwarte nowego dobrobytu zbudowaliśmy w ciągu ostatnich trzech dekad – piszą na łamach „Rzeczpospolitej" dwaj 30-latkowie, polscy ekonomiści robiący karierę na renomowanych brytyjskich uczelniach.

Trudno o lepszy symbol przemian ostatnich lat. Wykonaliśmy ogromny skok, ale w doganianiu Europy Zachodniej jest jeszcze co robić: nasz poziom życia mierzony PKB na osobę to 70 proc. średniego zachodnioeuropejskiego. Dla jednych – aż, dla innych – tylko. Dla niecierpliwych, którzy nie chcą czekać kolejnych dekad, aż mozolną pracą Polska wdrapie się na najwyższą półkę dochodową, nadal najszybszą drogą finansowego awansu jest emigracja. Z drugiej strony Polska stała się ziemią obiecaną dla setek tysięcy imigrantów.

Te same marzenia o dobrobycie miały poprzednie pokolenia Polaków, ale droga doń była biegiem z przeszkodami. W II RP dokonano ogromnego wysiłku zszycia trzech różnych organizmów gospodarczych, które utraciły swoje wielkie rynki zbytu w państwach zaborczych. Dumni jesteśmy z portu w Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego, ale młode państwo, które je zbudowało, nie potrafiło uchronić obywateli przed wojną, która cofnęła kraj o dekady. PRL wprawdzie podniósł go z ruin i uprzemysłowił, ale gdy przyszło zmierzyć się z wolnym rynkiem, z wielu fabryk ostały się puste hale.

Od blisko 30 lat mamy prawdziwy rynek i prawdziwych przedsiębiorców ryzykujących na nim swoje własne pieniądze. Jest kapitał i rzesza świetnie wykształconych specjalistów. A do tego przepastny rynek zbytu pół miliarda unijnych konsumentów. Mamy więc wielką szansę. Nie wolno nam jej zaprzepaścić.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL