fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Linie lotnicze w USA nie chcą deskolotek

Deskolotki (hoverboards) mogą być w tym roku na czele listy świątecznych prezentów, ale linie lotnicze boją się ich i szukają sposobów transportu tych popularnych gadżetów, stanowiących zagrożenie pożarowe
Trzy największe w Stanach linie lotnicze American Airlines, United Continental i Delta Air Lines zakazały nadawania tych przedmiotów w głównym bagażu i zabierania jako bagaż podręczny ze względów bezpieczeństwa. Powołały się na postępowanie wyjaśniające prowadzone przez amerykańską komisję bezpieczeństwa wyrobów konsumpcyjnych. Ten federalny urząd sprawdza co najmniej 10 doniesień o pożarach deskolotek w 9 stanach — podała jego rzeczniczka Patty Davis.
Zmiany w traktowaniu bagażu przez przewoźników powietrznych zbiegły się ze wypowiedzią przedstawiciela organizacji linii lotniczych IATA o zagrożeniach związanych z tymi przedmiotami. IATA zaleciła, by deskolotki można było zabierać wyłącznie jako bagaż podręczny, ale do każdej linii należy decyzja o postępowaniu z tymi przedmiotami.
— Każda linia powinna dokonać analizy ryzyka i zadecydować, czy te przedmioty nadają się do przewozu czy nie, jakie działania ochronne należy podjąć, aby można było zabierać je do samolotów — stwierdził w Genewie wiceprezes IATA ds. bezpieczeństwa i organizacji lotów, Gilberto Lopez Meyer. Zdaniem IATA, deskolotki powinny zostać uznane za przedmioty indywidualnej elektroniki użytkowej, a czynnikami jakie należy wziąć pod uwagę są rozmiary mocy baterii litowych.
Deskolotki nie są poduszkowcami, nie unoszą się nad ziemią, bo są to samowyważające się deski na 2 kołach; mówią na nie także skuterki samoczynnie utrzymujące równowagę albo swegways. Wywołały mnóstwo ostrzeżeń ze strony władz nie tylko dlatego, że można się przewrócić podczas jazdy nimi. Policja brytyjska ostrzegła wcześniej w tym roku, że jazda nimi po drogach publicznych i po chodnikach jest naruszeniem prawa, co oznacza, że można bawić się nimi na terenach prywatnych.
Brytyjski urząd normalizacji NTS uznał w grudniu, że 88 proc. z 17 tys. takich desek sprawdzonych w chwili ich wwożenia na teren kraju zostało uznane za niebezpieczne, bo wiąże się z ryzykiem przegrzania, wybuchu albo zapalenia się.
Sektor transportu lotniczego doświadczył już problemu transportowania przesyłek z bateriami litowo-jonowymi, używanymi we wszystkim, od telefonów po zabawki. Delta zwróciła uwagę, że producenci nie zawsze informują dokładnie o mocy takich baterii. Departament bezpieczeństwa lotniczego ICAO zaproponował, by przesyłki cargo wyrobów z bateriami litowo-jonowymi nie powinny zawierać więcej niż 30 proc. tych baterii, aby zmniejszać ryzyko powstania pożaru.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA