fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Sztuczna inteligencja dopilnuje rosyjskich pracowników

Adobestock
Rosjanie opracowali system, który wykryje wszelkie naruszenia norm bezpieczeństwa przez pracujących nafciarzy, górników czy bankowców. Cyclops nie tylko wskaże winnego, ale też odetnie go od roboty.

Rosyjska firma NVI Solutions opracowała system Cyclops, który z pomocą technologii sztucznej inteligencji analizuje dane z kamer monitoringu i zapobiega katastrofom powodowanym przez pracowników nieprzestrzegających przepisów bezpieczeństwa. Na podstawie danych z wideo rejestratorów Cyclops znajduje przypadki łamania zasad BHP i w razie konieczności posyła ostrzegawczy sygnał dźwiękowy na platformę lub powiadamia operatora czy kierownika.

System może być wykorzystywany nie tylko w firmach naftowych, ale też w górnictwie, transporcie, bankach, handlu, informuje agencja Nowosti. Cyclops przeszedł już pomyślnie testy w kilku koncernach naftowych Rosji. - Komisja związku branżowego Nejronet poparła projekt, gdyż odpowiada jednemu z naszych priorytetów: rozwojowi kultury techniki bezpieczeństwa w kraju. System może pracować w każdym przedsiębiorstwie, wykorzystując istniejący już monitoring - ocenił Aleksandr Siemienow szef Nejronet. Naruszenie norm BHP jest jedną z najczęstszych przyczyn wypadków i awarii w rosyjskim przemyśle.  Lekkomyślne i nieodpowiedzialne podejście do zasad bezpieczeństwa charakteryzuje nie tylko rosyjskich robotników, ale i kierownictwa firm. Cyclops i tutaj się przyda. Nie będzie wprawdzie reagował na zagrażające bezpieczeństwu polecenia szefów, ale jeżeli zmuszają one ludzi do pracy w warunkach zagrażających bezpieczeństwu, to odetnie im możliwość takiej pracy. Przemysłowa wersja Cyclops będzie gotowa w 2020 r. Być może gdyby Cyclops działał w odkrywkowej kopalni diamentów Mir w Jakucji, to nie doszło by tam w 2017 r do katastrofy, która kosztowała życie 9 osób. Co się tam stało?

W lipcu 2017 r na dnie wielkiego leja wchodzącego 500 m w głąb ziemi (tak wyglądają syberyjskie kopalne diamentów) doszło do niespodziewanego osuwiska gruntu na głębokości 300 m. Na miejscu zginął jeden górnik, a pod ziemią znalazła się też jedna ciężarówka. W momencie katastrofy w leju znajdowało się 11 górników. Kierownictwo kopalni nie przeprowadziło ich ewakuacji. Kazano ludziom pracować dalej. W tydzień później (4 sierpnia) na dno leja wdarła się woda. W leju znajdowało się 151 górników. Ratownicy wyprowadzili 143. Pozostałych do dziś nie odnaleziono. Rodziny górników opowiedziały mediom o licznych naruszeniach zasad bhp, zmuszaniu ludzi do pracy, pomimo zagrożenia. Prokuratura wszczęła dochodzenie. Trzech wiceprezesów straciło stanowiska. Tylko jedno odejście oficjalnie ma związek z wydarzeniami w kopalni.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA