fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

#RZECZoBIZNESIE: Mariusz Smolewski: Zdjęcia publikowane w sieci mogą zrujnować nam karierę

tv.rp.pl
Znam wiele przykładów osób, które nieumiejętnie wykorzystały swój wizerunek. Zdjęcia często doprowadziły do upadku wizerunku i kariery – mówi Mariusz Smolewski, fotograf OTO-FoTo, gość programu Michała Niewiadomskiego.

Gość podkreślił, że zdjęcie tworzy wizerunek. - Żyjemy w świecie obrazu. Najczęściej zdjęcie tworzy nasze pierwsze wrażenie, ważne, żeby ono było trafne - mówił Smolewski.

- Każdy może zrobić sobie zdjęcie na plaży w stroju kąpielowym, ale prezes dużej firmy giełdowej, niekoniecznie będzie wyglądał dobrze z takim zdjęciem na swoim oficjalnym profilu. Warto, żeby to zdjęcie było adekwatne do tego, jak chcemy być postrzegani – dodał.

Zaznaczył, że co innego modelka czy blogerka modowa ubrana swobodnie, a co innego prezes dużej firmy.

Część osób, która miała poukładane życie, nagle chce zakomunikować światu „zobacz, jestem taka awangardowa, nie jestem sztywniakiem". W galeriach zdjęć człowiek, który zawsze był pod krawatem pokazuje swoją drugą twarz.

- Nikomu nie można odmówić tego, żeby pokazał swoje drugie ja. Wszyscy mamy do tego prawo. Naszym ryzykiem jest wybór formy, którą chcemy się zaprezentować. Prezes nie musi zdjęć z wakacji udostępniać wszystkim, tylko najbliższym - tłumaczył Smolewski.

Zauważył, że wszyscy mamy swoje oficjalne życie i bardziej lajtowe. - Zdjęcie jest formą przekazu i często chcemy się dzielić emocjami, które są w nich zawarte. Musimy uważać z kim i kiedy się tymi emocjami dzielimy. Ważne, żeby potrafić sterować tymi wizerunkami – mówił gość.

- Znam wiele przykładów osób, które nieumiejętnie wykorzystały swój wizerunek. Zdjęcia często doprowadziły do upadku wizerunku i kariery – dodał.

Gość przyznał, że aparaty w smartfonach potrafią zrobić dobrą robotę. - Ale nie można porównać zdjęcie ze smartfona z takim wykonanym w profesjonalnym studiu, przez fotografa. Nie tylko z przyczyn technicznych – mówił.

- Sprzęt nie zrobi dobrego zdjęcia za nas. Trzeba mieć oko i trochę wiedzy na temat funkcjonowania sprzętu i jak wykorzystać jego możliwości – dodał.

Smolewski zaznaczył, że oczywiście smartfon daje szansę, żeby zrobić świetne zdjęcia. Powstają nawet wystawy czy filmy robione telefonami.

Codziennie w internecie ląduje ok. 1 mld zdjęć. - Wydawałoby się, że nasze 2-5 zdjęć może zginąć w tej masie. Jednak internet niczego nie zapomina. Jest to świetna baza, żeby dzielić się emocjami i chwalić się zdjęciami, ale jest to też bardzo niebezpieczne – ocenił gość.

Trzeba zadać sobie pytanie, czy chcemy, żeby to, co widzimy na zdjęciu zobaczyli wszyscy. Stawiając zdjęcie w serwisach, można domniemywać, że ono może być dostępne dla każdego.

- Wstawiając swoje zdjęcie z wakacji zastanówmy się, czy chcemy, żeby ono trafiło do wszystkich. Musimy być ostrożni. Nie zawsze warto pod wpływem chwili publikować wszystko, zaraz po zrobieniu zdjęć - tłumaczył Smolewski.

- Rodzice, którzy masowo publikują zdjęcia dzieci, powinni zadać sobie pytanie „czy ja na miejscu dziecka chciałbym, żeby ktoś za mnie publikował te wizerunki z każdej możliwej okazji" - dodał.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA