fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Zagraniczni turyści nie dadzą zarobić Polakom

Ze wszystkich dużych miast w Polsce to Kraków najbardziej odczuwa brak zagranicznych turystów
shutterstock, Artur Bogacki
W coraz większych tarapatach są hotele, biura podróży i firmy transportowe nastawione na obsługę cudzoziemców. Druga fala pandemii przekreśla szanse na powrót turystów jesienią.

Jeśli dzięki zniesieniu ograniczeń związanych z koronawirusem, a następnie wakacjom polska branża turystyczna zaczyna się odbijać od dna, to sektor zagranicznej turystyki przyjazdowej wciąż tam pozostaje. Podczas gdy w pierwszych ośmiu miesiącach 2019 r. Polskę odwiedziło 16 mln gości z zagranicy, w tym roku nie przyjeżdżają stamtąd ani turyści, ani goście biznesowi. Hotele nastawione na cudzoziemców świecą pustkami, zaplanowane na jesień międzynarodowe spotkania i konferencje są odwoływane. A druga fala pandemii za granicą niweczy nadzieję na poprawę sytuacji.

Czytaj także: Turystyka polska, jak „Titanic”. Szalupy dla nielicznych

Jak podał w środę GUS, w czerwcu liczba zagranicznych turystów nocujących w Polsce zmalała o 88,6 proc. wobec tego samego miesiąca ubiegłego roku. W lipcu – o 68,2 proc. W tym samym czasie liczba korzystających z noclegów turystów krajowych zmniejszyła się odpowiednio o 55,4 i 25,4 proc., a więc spadki w tej grupie gości odwiedzających hotele i pensjonaty były zdecydowanie mniejsze.

W Krakowie sami krajowcy

Według przeprowadzonych na początku września badań Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego (IGHP) podczas wakacji (w lipcu i sierpniu odbywa się 28 proc. ruchu turystycznego w Polsce) w trzech czwartych hoteli udział cudzoziemców w łącznej liczbie gości spadł poniżej 10 proc. A jeśli jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że odmrożenie połączeń lotniczych pozwoli zmienić te proporcje, to szykujące się kolejne zakazy lotów przekreślają korzystne scenariusze.

Czytaj także: Problemem nie jest wirus, lecz nieprzewidywalność przepisów

Miasta bazujące na zagranicznych turystach pogłębiają straty. Przykładem jest Kraków, gdzie według portalu kraków.naszemiasto.pl w całym drugim kwartale zatrzymało się 2311 zagranicznych turystów, podczas gdy rok wcześniej było ich 315,7 tys., tj. 137 razy więcej. A to oni wydają najwięcej pieniędzy na zakup towarów i usług. Z opublikowanego w maju raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Branża turystyczna w Polsce, obraz sprzed pandemii" wynika, że jeśli w 2018 r. wydatki turystów krajowych w Polsce wyniosły 27,7 mld zł, to zagranicznych (których jest wszak znacznie mniej) 34,5 mld zł.

Plany do kosza

Dramatyczną sytuacją branży hotelowej obrazują dane firmy analitycznej STR: w lipcu 2020 r. przychód na dostępny pokój w hotelach w Krakowie spadł do zaledwie 43 zł z 259 zł w tym samym miesiącu przed rokiem. W Warszawie zmalał z 207 zł do 54 zł, a w Trójmieście z 379 do 199 zł.

Po dnie szorują biura podróży obsługujące turystykę przyjazdową i firmy transportowe. – Od 20 lutego robimy wyłącznie anulacje. Z pakietu ok. 500 potwierdzonych dużych grup przyjazdowych anulowane zostały wszystkie. W tej chwili nie mamy żadnej potwierdzonej grupy ani na 2020, ani na 2021 rok – mówi Ernest Mirosław, właściciel biura podróży Ernesto Travel.

Na liście Forum Turystyki Przyjazdowej w serwisie Polskiej Organizacji Turystycznej jest zarejestrowanych niespełna 70 firm. Ale wyspecjalizowanych w obsłudze cudzoziemców jest więcej – przeszło setka. Wszystkie mają podobne problemy. Część z nich nie tylko zajmuje się zagranicznymi gośćmi w Polsce, ale także obwozi ich (np. grupy z USA, Chin czy Japonii) po Europie, współpracując z polskimi firmami transportowymi. Te ostatnie również nie mają dziś wiele do roboty.

– Realizujemy zaledwie 8 proc. ubiegłorocznego obrotu. Z zagranicy nie mamy w ogóle klientów, podobnie jak z segmentu turystyki biznesowej – mówi Maciej Socha, prezes spółki Manifold z Małopolski. Problemem dla firm transportowych są przy tym wysokie koszty związane m.in. z utrzymaniem pojazdów, które teraz stoją bezużyteczne. Nie opłaca się ich sprzedać, bo z braku popytu ceny spadły o połowę. – Firmy leasingowe zaoferowały odroczenie rat za autokary, ale na bandyckich warunkach: obniżenie raty o 10 tys. zł przez trzy kolejne miesiące podraża obsługę umowy o 7 tys. zł – informuje Socha.

Wakacje nie pomogły

Problemem turystyki jest brak wyraźnej perspektywy. W branży hotelarskiej blisko połowa hoteli miała w sierpniu problemy z utrzymaniem płynności finansowej. Prawie jedna czwarta planuje we wrześniu i październiku zwolnienia pracowników. Badanie IGHP pokazało, że nastroje wśród hotelarzy w sierpniu pogorszyły się w porównaniu z lipcem.

Źle wygląda sytuacja branży eventowej i targowej. – Większość jesiennych lub przeniesionych na jesień wydarzeń znowu się przenosi lub odwołuje. Marki globalne zakazują swoim pracownikom wyjazdów – relacjonował podczas niedawnego Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EKG) w Katowicach Marcin Stolarz, prezes spółki PTWP Event Center. – Mieliśmy nadzieję, że jesienią ruszymy. To się nie wydarzyło i nie do końca wiemy, kiedy sytuacja się poprawi – powiedział podczas EKG Bartosz Bieszyński, koordynator Rady Przemysłu Spotkań i Wydarzeń.

Według Andrzeja Betleja, prezesa Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA, o dalszym rozwoju wydarzeń zadecyduje koronawirus. – Ruch turystyczny będzie pod presją co najmniej do połowy przyszłego roku. Na razie perspektywy Polski nie są złe ze względu na mniejszą niż w innych krajach liczbę zachorowań – uważa Betlej. Problemem jest fakt, że w krajach, z których turyści mogliby przyjechać, pandemia znowu się rozwija.

Światowa Organizacja Turystyczna (UNWTO) szacuje, że w całym 2020 r. międzynarodowy ruch turystyczny może zmaleć o 60–80 proc., w zależności od tego, jak długo utrzymane zostaną ograniczenia dotyczące podróżowania.

Opinia dla „rz"

Dariusz Futoma, partner zarządzający Horwath HTL w Polsce

Transport autokarowy grup turystycznych praktycznie nie istnieje, segment MICE w kontekście dużych imprez międzynarodowych także nie, bo to naczynia połączone. Brak połączeń lotniczych jest tego uzupełnieniem. Jeśli zważyć na obawy firm i ograniczenia w podróżowaniu dla pracowników, to poprawa w branży nastąpi dopiero, gdy pojawi się lek lub szczepionka na Covid.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA