fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polacy uciekają znad Bałtyku. To już nie są wakacje marzeń

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Słaba pogoda w lipcu i powrót sinic na bałtyckie plaże skokowo zwiększyły zainteresowanie Polaków wycieczkami zagranicznymi.

Hotelarze z polskiego Wybrzeża niechętnie przyznają, że w ostatnim tygodniu „pojawiły się" odwołania rezerwacji. Na ich miejsce przychodzą nowe, tyle że już po znacznie niższych cenach. Na kłopotach hotelarzy korzystają biura podróży.

Czytaj także: Wakacje 2019 będą drogie. Nie ma co liczyć na last minute

– Nie ma co w tej chwili marzyć o jakichkolwiek wakacjach last minute. Powróciły ceny z katalogów. To, co sprzedawaliśmy jeszcze dwa tygodnie temu po 2,5 tys. zł, np. za tygodniowy all inclusive w Turcji, dzisiaj kosztuje o 500 złotych więcej. Miniony tydzień to wielki wzrost popytu na wyjazdy do Turcji, Tunezji i Egiptu, bo tam jeszcze były resztki miejsc ze szczytu sezonu. Lasty pewnie pojawią się na wyjazdy sierpniowe, ale nie każdy niestety może sobie przełożyć urlop i z nich skorzystać – słyszymy w portalu rezerwacyjnym Wakacje.pl.

Tę opinię potwierdza Edyta Romanowska z Rainbow: – Popyt na wycieczki zagraniczne wyraźnie wzrósł w ostatnim czasie. W okresie wakacji pozostało nam do sprzedaży o kilkanaście tysięcy miejsc mniej niż rok temu.

Czytaj także: Którą drogą jechać na wakacje, a którą omijać

A miało być ładnie i ciepło

– Turyści i hotelarze w Polsce liczyli na falę upałów, więc chłodny front niejednemu z nich pokrzyżował plany – mówi Agnieszka Wirkowska z Noclegi.pl.

Czytaj także: Do zamku na imprezę, weekend i kolonie

Według informacji tej wyszukiwarki krajowych wakacji już na przełomie czerwca i lipca prognozy nie były optymistyczne, dlatego turyści zarezerwowali w Kołobrzegu o ponad połowę mniej noclegów niż w przedostatnim tygodniu czerwca. W drugim tygodniu wakacji synoptycy przewidywali słoneczne niebo, dlatego liczba rezerwacji wzrosła o jedną czwartą. – Ostatni tydzień był pochmurny, a na dodatek w Gdańsku pojawiły się sinice, które odstraszyły Polaków od wyjazdu nad morze. Liczba rezerwacji spadła o 20 proc. – dodaje Wirkowska.

Ze złą pogodą można sobie poradzić, bo polskie hotele oferują już naprawdę przyzwoitą infrastrukturę. Nawet w obiektach 3-gwiazdkowych są strefy wellness, a przynajmniej sauny. Można wypożyczyć leżaki, hamaki, a co ważniejsze – parawany. Coraz popularniejsze jest wynajmowanie rowerów, a wzdłuż szlaków wycieczkowych pojawiły się przystanki z ofertą dla rowerzystów, gdzie po cenach niższych od tych, które trzeba zapłacić w kurortach, można m.in. dobrze zjeść.

Wabienie turystów

Z sinicami, które mogą się teraz pojawić praktycznie na każdej plaży, sprawa jest poważna, bo kąpiel w zanieczyszczonej wodzie grozi poważnymi komplikacjami zdrowotnymi. A Nodularia spumigena, bo tak brzmi naukowa nazwa toksycznej sinicy występującej w Bałtyku, wystarczy do rozwoju temperatura wody powyżej 16 stopni. Przy tym nie da się przewidzieć, gdzie i kiedy zakwitną sinice. To zależy od temperatury, wiatru i deszczu.

Najbardziej narażone są miejsca osłonięte, z mniejszym mieszaniem wód. Dlatego pewniejsze są kąpieliska na otwartym wybrzeżu niż w zatoce, co wyraźnie potwierdziły pierwsze zakwity 2019 na pięciu plażach trójmiejskich. Z drugiej strony masowe pojawianie się sinic obserwowane jest również w centralnej części Morza Bałtyckiego, czyli Pomorze Zachodnie również nie jest od nich wolne.

Coraz więcej hoteli i pensjonatów stara się przyciągnąć turystów zniżkami za rezerwację last minute. Tyle że najczęściej trzeba tam wynajmować pokój przynajmniej na dwie noce. Im na dłużej zdecydujemy się pozostać, tym zniżka jest większa i często przekracza 50 proc. w porównaniu z tym, gdybyśmy robili rezerwację podczas czerwcowych upałów. Prawdą jest jednak i to, że hotelarze mają z czego opuszczać, bo przed sezonem wywindowali ceny i teraz powoli zaczynają one wracać do poziomu zeszłorocznego. Tyle że rezerwujący powinni jeszcze mieć świadomość, że cena hotelu widniejąca na stronie internetowej to nie wszystko, co trzeba będzie zapłacić. Do rachunku najczęściej dochodzi jeszcze opłata klimatyczna i dopłata za parking, która potrafi wynieść w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach, np. w Międzyzdrojach, nawet 40 zł za dobę.

Dla urlopowiczów, którzy w tym roku wybrali polskie Wybrzeże, małą pociechą może być to, że nieudane wakacje mieliby także w Zakopanem bądź gdyby wybrali się na zwiedzanie największych atrakcji w miastach. Według informacji Noclegi.pl w Zakopanem liczba rezerwacji spadła o ponad 33 proc. w drugim tygodniu lipca ze względu na utrzymujące się opady deszczu i niskie temperatury. – Kraków, do którego wybrało się 11 proc. turystów rezerwujących w Noclegi.pl, również musi zmierzyć się z huśtawką nastrojów turystów, jednak w mniejszym stopniu, ponieważ turyści mają mniejsze obawy przed wyjazdem do dużego miasta w czasie niepogody ze względu na liczne atrakcje, które ono oferuje – mówi Agnieszka Wirkowska.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Mateusz Jarzębowicz, dyrektor ds. produktu Travelpanet.pl

Spadająca temperatura, kapryśna pogoda i powrót sinic najwyraźniej wpłynęły na upadek wybrzeża bałtyckiego jako miejsca na najlepsze wakacje dla Polaka. A jeśli do tego dołożymy tłok, drogie jedzenie w restauracjach, a nawet w prostych jadłodajniach, to nagle okazuje się, że wakacje w Polsce są znacznie mniej atrakcyjne niż w Grecji, Turcji czy Bułgarii. Ceny takich pobytów są porównywalne, w dodatku w Polsce trzeba jeszcze dodatkowo dopłacić za transport na wybrzeże. W Bułgarii i Turcji za te same pieniądze spędzimy wakacje w znacznie lepszych warunkach i w formule all inclusive, czyli wszystko w cenie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA