fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Chiński desant na syberyjską tajgę

AdobeStock
Jeśli marzycie o przygodzie w syberyjskiej tajdze powiniście się pośpieszyć. Za kilka lat może z niej niewiele zostać, bo lasami na Syberii zainteresowali się Chińczycy.

Chiny są dzisiaj największym importerem drewna na świecie. Są też największym jego eksporterem- tyle, że w przetworzonej postaci –bo zaopatrują w meble i inne produkty z drewna tysiące sklepów IKEA i Home Depot na całym świecie- przypomina dziennik „The New York Times" w reportażu z Syberii, która od kilku lat staje się wielką porębą chińskich spółek drzewnych. Od końca lat 90.XX wieku, gdy władze w Pekinie zaczęły mocno ograniczać wyrąb lasów, chińskie firmy ruszyły po surowiec za granicę. Nie musiały szukać daleko, bo po sąsiedzku mają Syberię.

Rosyjscy aktywiści organizacji ekologicznej World Wildlife Fund przypominają, że ok. 20 proc. chińskiego importu drewna pochodzi z syberyjskich lasów, gdzie działa ponad 500 spółek z Państwa Środka, część z nich utworzonych z lokalnymi partnerami. W 2017 r. Chiny sprowadziły z Rosji 200 mln metrów sześciennych drewna. Sami Chińczycy na łamach państwowego „Global Times" twierdzą, że sprowadzili wtedy z Rosji 108 mln metrów sześć. drewna, a wartościowo stanowiło to 31 proc., czyli największą część ich importu.

Przygraniczne rosyjskie miasta dzięki dziesiątkom otwieranych tam tartaków i przetwórni drewna przeżywają gospodarczy boom. Z kolei Chińczycy chwalą sobie biznes z Rosjanami, którzy sprzedają koncesje na wycinkę lasów po 2 dolary za hektar. –Nie ma obawy; nie wyrąbiemy tych lasów nawet przez sto lat- uspokaja dziennikarza „The New York Times" chińska bizneswomen, która ma już trzy fabryki drewna na Syberii.

Działalność chińskich spółek drzewnych osiągnęła tam w ostatnich latach taką skalę, że zaczęli protestować nie tylko ekolodzy, ale również inne organizacje pozarządowe i lokalni działacze zaniepokojeni przerzedzającą się tajgą. Po tym jak o wycince Syberii zaczęły alarmować rosyjskie portale i Carnegie Moscow Center (zwracając uwagę, że poza legalnym wyrębem równie szybko rośnie też ten nielegalny) problemem zainteresował się rosyjski urząd odpowiedzialny za leśnictwo. Ten w oficjalnych pismach do władz w Pekinie zwrócił m.in. uwagę, że Chińczycy nie wywiązują się z zobowiązań do nasadzania nowych lasów.

Robią to natomiast na dużą skalę u siebie. Jak przypominają z kolei brytyjskie media, władze w Pekinie, które w 2014 r. wydały wojnę zanieczyszczeniu powietrza i zabrały się na poważnie za ochronę środowiska, teraz na ogromną skalę próbują rekultywować zdewastowane wcześniej lasy. Według planów rządu, lasy, które w 2018 r. zajmowały 208 mln hektarów (21,6 proc. powierzchni Chin) już w 2020 r. mają rosnąć na 23 proc. Państwa Środka a  za kolejne 15 lat sięgnąć 26 proc. W ubiegłym roku zalesianiem objęto tam ponad 6 mln hektarów-czyli niemal powierzchnię Irlandii. Chiny mają ambicje, by teraz stać się światowym liderem w ochronie przyrody. U siebie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA