fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Posiłek z internetu posmakował Polakom. Kto nas żywi i czym?

AFP
Już co piąta restauracja oferuje dostawy do domu czy biura posiłku zamówionego przez sieć. W ciągu ostatniego roku ich liczba się podwoiła – wynika z raportu firmy Stava, który poznała „Rzeczpospolita”.

Oznacza to, że na tym rynku znacznie więcej firm odkryło zalety sieci niż choćby w handlu. E-sklepów jest co prawda ponad 30 tys., ale przy liczbie stacjonarnych punktów przekraczającej wciąż 300 tys. widać, że z dotarcia do klienta online korzysta proporcjonalnie mniej firm. Za to w gastronomii przedsiębiorcy rzadziej decydują się na działanie wyłącznie w internecie (to głównie firmy od tzw. diety pudełkowej czy cateringu).

Paliwem dla rozwoju rynku są nowe zwyczaje konsumenckie, ale też zakaz handlu w niedzielę. – Przeciętnie w niedziele wolne od handlu było o 34 proc. więcej zamówień na dowóz niż w handlowe – mówi Paweł Aksamit, prezes Stavy, firmy zajmującej się dostawami.

CZYTAJ TAKŻE: Jedzenie z internetu zapełnia polskie stoły

Firma zajmująca się dostawami dla restauracji przygotowała raport pokazujący ogromne perspektywy rynku posiłków. Dodatkowo widać je nie tylko w aglomeracjach, ale także w mniejszych miastach.

W miastach mniejszych czy średnich już nawet niemal co druga restauracja oferuje dostarczanie posiłków do domu czy biura, choć najwięcej w Warszawie.

– W 2025 r. niemal połowa jedzenia w kraju będzie zamawiana przez internet, a wartość rynku dostaw wyniesie 11,8 mld zł – przewiduje Piotr Kruszyński, prezes PizzaPortal.pl. Ta firma oraz Pyszne.pl to liderzy w liczbie zamówień.

Za to wartość globalnego rynku zamówień w tym roku ma przekroczyć 100 mld dolarów i rośnie średnio o 9,5 proc. – np. przychody Uber Eats wzrosły o 149 proc., do 1,5 mld dol.

– W przypadku wielu współpracujących z nami lokali zamówienia złożone za pośrednictwem platformy to nawet 30 proc. ich dziennego obrotu. Co trzecie danie wydawane przez kuchnię trafia do torby dostawcy współpracującego z Uber Eats – mówi Ilona Grzywińska-Lartigue, dyrektor komunikacji w Uber w regionie Europy Środkowej i Wschodniej.

– Rok do roku liczba restauracji zatrudniających własnych kurierów lub korzystających z pomocy takich firm jak nasza wzrosła o 56 proc. – mówi Paweł Aksamit, prezes firmy Stava. – Widać również systematyczny spadek udziału gotówki w płatnościach za posiłki. Obecnie aż 4 dostawy jedzenia na 10 są opłacane z góry, przez internet. Udział zamówień płatnych online we wszystkich zamówieniach z dowozem rośnie w tempie 11 proc. rok do roku – dodaje.

Jedzenie z sieci

– Najdynamiczniej rozwijają się kanały sprzedaży online przez naszą stronę i inne kanały partnerskie, jak np. Pyszne.pl, choć nadal call center i zamówienia przez telefon odpowiadają za większość dostaw – mówi Piotr Dzierżek, prezes Pizza Dominium.

CZYTAJ TAKŻE: W Australii jedzenie będzie spadać z nieba

Jego zdaniem dostawy stanowią nieco ponad 40 proc. sprzedaży, a ich udział rośnie. Dynamika dowozów w ujęciu rocznym to 121 proc. W I kwartale 2019 r. średni rachunek w dostawie jest o ok. 13 proc. wyższy niż w sali.

– Obrót z zamówień składanych online stanowił około 8 proc. średniego miesięcznego obrotu w 2018 r. Średnią zawyżają miesiące jesienno-zimowe, z kolei im cieplej, tym chętniej mieszkańcy dużych miast wychodzą z domów, w tym do lokali gastronomicznych – dodaje Maciej Sobolewski, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w sieci Bobby Burger. – Ze względu na wyjścia grupowe i rosnący trend flexitarianizmu menu poszerzane jest o pozycje wegetariańskie czy koktajle. Badania wykazały także wyraźną zależność między czasem spędzonym w lokalu gastronomicznym a kwotą rachunku. Im dłużej klient jest w lokalu, tym rachunek jest wyższy. Średnia wartość rachunku za wizytę w lokalu gastronomicznym to około 43 zł – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE: Nowy biznes twórców Skype`a. Roboty dostarczą zakupy lub posiłek

Z kolei wartość zamówień dokonywanych za pośrednictwem Pyszne.pl wzrosła w 2018 r. 54 proc., do niemal 120 mln euro. Za pośrednictwem Pyszne.pl sprzedaje już ponad 6,6 tys. restauracji, co pokazuje, jaka jest skala zainteresowania gastronomii kanałem online. – W 2018 r. obsłużyliśmy 2 miliony klientów w Polsce, co stanowiło tylko 6 proc. dorosłej populacji naszego kraju. Nasz wzrost w dalszym ciągu powodowany jest przede wszystkim zmianą kanału – ludzie coraz częściej rezygnują z telefonu na rzecz zamawiania online – mówi Arkadiusz Krupicz, współzałożyciel i dyrektor zarządzający Pyszne.pl.

Podążając za oczekiwaniami

Potencjał rozwoju jest wciąż bardzo duży. Według badań w styczniu 2019 r. aż 46 proc. użytkowników internetu zadeklarowało, że choć raz zamówiło jedzenie online. – Oznacza to, że taka droga zamawiania jedzenia staje się coraz bardziej popularna dla Polaków. Choć zamówienia telefoniczne nadal są często wybierane, również wśród internautów, to ich odsetek systematycznie spada – mówi Piotr Kruszyński, prezes PizzaPortal.pl.

CZYTAJ TAKŻE: Miliard na posiłki zamawiane online

Firmy muszą także odpowiadać na wciąż zmieniające się oczekiwania. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, zmiany w swojej aplikacji szykuje Uber Eats. Firma po analizie ponad 4,4 tys. zamówień złożonych w dziewięciu państwach, z wykorzystaniem informacji zwrotnych od użytkowników oraz analityki Big Data, zaprojektowała odświeżoną aplikację. Zmiana polega na wprowadzeniu szeregu nowych informacji o postępie w realizacji zamówienia złożonego przez użytkownika. Także o tym, gdzie dokładnie znajduje się kurier, oraz o ewentualnych opóźnieniach, jeśli będą miały miejsce. Obecnie średni czas dostawy posiłku zamówionego w aplikacji Uber Eats w polskich miastach nie przekracza 32 minut.

Uber Eats zapowiada, że na tych nowościach zmiany w aplikacji się nie kończą. Nowości trafią najpierw do 16 miast na całym świecie, w tym do Warszawy. W kolejnych miesiącach zostaną wprowadzone na kolejne rynki.

Źródło: cyfrowa.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA