fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Paweł Surówka, prezes PZU: Polska powinna być jeszcze bardziej obecna podczas Forum w Davos

materiały prasowe
Wbrew pozorom mało jest na świecie spółek, które są stabilne finansowo, otwarte na innowacje, a jednocześnie z tak mocną pozycją rynkową – mówi Paweł Surówka, prezes PZU.

Obecność w Davos jest obowiązkowa, jeśli chce się być poważnym partnerem na globalnym rynku?

paweł surówka: Zdecydowanie tak. PZU jeździło do Davos już od pewnego czasu. Uznaliśmy jednak, że Polska powinna być tu mocniej obecna. To tutaj odbywają się dyskusje, które decydują o czym będziemy rozmawiali przez kolejny rok. W jednym miejscu spotykają się najwięksi inwestorzy, naukowcy i politycy. To wydarzenie jest niesamowicie ciekawe. Zawsze uważaliśmy, że Polska powinna niejako odbić w Davos swoją sygnaturę. Jesteśmy tutaj nie tylko po to by promować siebie jako firmę. Bierzmy czynnie w odbywającej się tutaj debacie na temat przyszłości świata. Zależało mi na tym, żeby pokazać, że Grupa PZU zajmuje znaczące miejsce wśród największych na świecie i nie ograniczamy się tylko do regionu w którym działamy. Jesteśmy otwarci na wszystkie trendy, z którymi zmierzają się nasi najwięksi konkurenci. Chcemy też pokazać, że Polska faktycznie jest poważnym graczem na arenie międzynarodowej. Jedną rzeczą jest czytać raporty, widzieć rosnącą pozycję naszego kraju w różnych aspektach i słyszeć o Polsce dobre rzeczy. Ale zupełnie czym innym jest zobaczyć fizyczną obecność kraju na takiej imprezie w postaci Domu Polskiego, do którego można wejść, porozmawiać z prezesami największych spółek, inwestorami, mediami czy start-opami. To daje inny wymiar.

Czy takie spotkania mogą zaowocować wyjściem dużej polskiej spółki, jak PZU czy Pekao, na rynki zagraniczne?

Dosłownie przed chwilą skończyłem spotkanie z inwestorem, który mógłby całkowicie zmienić naszą perspektywę wyjścia na globalny rynek. A więc odpowiadając na pytanie: tak. Takie rozmowy tutaj się toczą i mogą, ale nie muszą doprowadzić do konkretnych efektów. Po prostu nie ma na świecie drugiej takiej imprezy z takim zagęszczeniem potencjalnych kontrahentów czy inwestorów. Warto więc tu być.

Jest tu też sporo innowacyjnych firm finansowych. Czy liczycie na konkretną współpracę z takim biznesem, czy raczej chodzi tylko o wymianę doświadczeń i wizytówek?

To nie musi kończyć się na wymianie wizytówki. Rozmowy zazwyczaj prowadzone są dalej a firmy są żywo zainteresowane tym jakie mamy produkty, jakie możliwości rynkowe. Wbrew pozorom, mało jest na świecie spółek, które są stabilne finansowo, otwarte na innowacje, a jednocześnie z tak mocną pozycją rynkową jak PZU. To nasze mocne strony.

A słabe to pewna bezwładność wynikająca z wielkości, regulacji czy struktury właścicielskiej?

Na pewno takim mniejszym fintechom łatwiej wdrażać innowacje. Każda taka spółka myśli tylko o tym jak zmienić branżę, w której działa. Zmienić radykalnie. Możemy się temu przyglądać i bać się zmian, albo spróbować nawiązać z nimi współpracę, zrozumieć na czym im zależy i pracować nad zmianami razem. Jednocześnie wiele spotkań otwiera nasze horyzonty. Np. co w wymiarze społecznym przynosi technologia. Davos jest dobrym miejscem do takich spotkań.

Organizujecie w Davos między innymi panel na temat dostępności świadczeń medycznych. Czy to sygnał, że wasza zdrowotna noga może się wkrótce stać filarem biznesu PZU?

Na pewno chcemy mocniej postawić na zdrowie. Opieka medyczna dla nas jest tym elementem, w którym najłatwiej jest się nam komunikować z klientem. Chcemy zwiększyć interakcję z klientem i być obecnym w jego życiu. Trudno rozmawiać codziennie o ubezpieczeniu. Zazwyczaj ludzie zawierają ubezpieczenie, żeby o nim zapomnieć, a taki kontakt ogranicza się do zakupu polisy raz w roku. Opieka zdrowotna daje możliwość budowania relacji innej natury. Na jej fundamencie dopiero można poszerzać ofertę o ubezpieczenia, usługi finansowe itd. Oczywiście finansowo naszym fundamentem są i pozostaną ubezpieczenia niemniej jednak fakt, że mamy problem z dostępnością do usług medycznych jest niezaprzeczalny i warto coś z tym zrobić.

Jaki jest pomysł PZU na wypełnienie luki wynikającej ze zbyt małej liczby lekarzy i wiążącym się z tym długim czasem czekania w kolejce na niektóre zabiegi?

Obserwujemy, że technologia daje szansę większej dostępności do usług medycznych. Nie chodzi tu tylko o najbardziej wyrafinowane technologicznie rozwiązania jak inteligentne leki czy roboty, które wykonują nanochirurgię. Chodzi raczej o rozwiązania, które poprzez cyfrową racjonalizację są w stanie zwiększyć efektywność systemu służby zdrowia. To mogą być rozwiązania, które wycinają procesy, generujące stratę czasu i zasobów co w efekcie powoduje długie kolejki do specjalistów. PZU Zdrowie będzie wkrótce w stanie wykorzystać niektóre z tych technologii. Sądzę że możemy w przyszłości radykalnie poprawić dostępność Polaków do systemu opieki zdrowotnej, nie dodając ani jednego lekarza i łóżka szpitalnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA