fbTrack
REKLAMA

Biznes

Firmy, które patrzą długofalowo nie będą bały się decyzji inwestycyjnych

GH Cranes & Components, to jeden z czołowych producentów suwnic na świecie. Firma dysponuje kilkunastoma ośrodkami produkcyjnymi i serwisowymi, m.in. w Polsce. Z Dyrektor Zarządzającą lokalnego oddziału - Eweliną Klizner-Ciszkiewicz - rozmawiamy o aktualnej sytuacji przedsiębiorstwa, kierunku w którym będzie podążała korporacja, ale też o ogólnych nastrojach w branży przemysłowej i planach producentów na kolejny rok.

Sytuacja w kraju jest dynamiczna. Wszystkie prognozy dotyczące tego, jak przebiegać będzie pandemia, obarczone są dużym ryzykiem. Przypomina to bardziej ezoterykę niż rzeczowe analizy.

Ewelina Klizner-Ciszkiewicz: Nie jestem zaskoczona tym, co się dzieje. Jesteśmy lokalnym oddziałem firmy hiszpańskiej i zanim pandemia COVID-19 dotarła nad Wisłę, już mieliśmy informacje o tym, jak sytuacja wygląda na Półwyspie Iberyjskim i czego możemy się spodziewać. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jeśli latem obostrzenia zostaną poluzowane, to przebieg pandemii będzie podobny do tego, który miał miejsce w innych krajach. Byliśmy również świadomi tego, że nastąpi druga fala.

Chyba nie zakładaliście, że jesienią wirus uderzy z aż taką siłą?

Ewelina Klizner-Ciszkiewicz: Mieliśmy opracowane scenariusze na różne ewentualności. Dlatego, to co się dzieje obecnie, nie zaskakuje nas aż tak mocno, jak było to w pierwszej połowie roku. Podczas pierwszej fali przygotowaliśmy szereg prognoz, teraz - niestety - sprawdza się ta najbardziej pesymistyczna. Widzimy to w niemal każdym obszarze łańcucha wartości.

Czy może powiedzieć Pani coś więcej? Jak sytuacja wygląda w GH Cranes?

Ewelina Klizner-Ciszkiewicz: Sytuacja epidemiologiczna nieprzerwanie wpływa na obroty wielu przedsiębiorstw, również naszego. Najbardziej odbija się to na portfelu zamówień. W stosunku do naszych planów z początku roku i do tego, jak powinien wyglądać 2020, mamy dużo mniej nowych kontraktów niż zakładaliśmy. Odnotowaliśmy znaczący spadek. Na bieżąco monitorujemy sytuację i już na początku drugiego kwartału rewidowaliśmy nasze tegoroczne założenia. Uznaliśmy, że wykonanie najbardziej pesymistycznego zakładanego scenariusza będzie wynikiem, być może nie na miarę oddziału polskiego, ale takim który zapewni nam ciągłość produkcji i utrzymanie niezbędnego personelu. Większość firm przestawiła się na tryb - utrzymujemy to, co jest teraz i nie podejmujemy zbędnego ryzyka. Ta sytuacja nie może trwać wiecznie i liczymy, że w kolejnym roku firmy wrócą do inwestycji. 

Dostarczacie wyroby dla m.in. sektora budowlanego, morskiego i motoryzacyjnego. Które branże odczuły wpływ koronawirusa najmocniej? Czy jest wspólny mianownik dla wszystkich branż? A może, któraś okazała się bardziej odporna?

Ewelina Klizner-Ciszkiewicz: Kryzys najmocniej uderzył w lotnictwo i automotive. Ta druga branża pociągnęła za sobą inne, między innymi sektor wtryskarek i branżę szklarską. Ponieważ linie montażowe w fabrykach samochodowych zostały de facto zatrzymane, przedsiębiorstwa silnie osadzone w segmencie motoryzacyjnym odczuwają spowolnienie. Lotnictwo zostało dosłownie uziemione, a to przełożyło się na firmy działające na tym rynku. Nie ma napraw silników w samolotach, które są w użyciu, nie buduje się nowych.

Bardziej odporna na wirusa okazała się branża stalowa i budownictwo, przykładem jest obszar budowy hal przemysłowych, który nie zwolnił tak bardzo, jak inne segmenty budownictwa. Jednak nie możemy powiedzieć, że sytuacja jest dokładnie taka sama jak przed COVIDem. Podobnie jest w wielu innych obszarach, pewne symptomy spowolnienia są dostrzegalne.

Rozmawialiśmy o inwestycjach, jakich dokonują Wasi klienci. A jak wygląda strategia GH Cranes na ten ciężki okres? Wstrzymujecie się czy aktywnie inwestujecie w nowe rozwiązania?

Ewelina Klizner-Ciszkiewicz: To, co dzieje się na rynku nie dotyczy tylko nas, ale jest ogólnoświatowym trendem. Jak już wspomniałam: pandemia ma wpływ na nasz biznes, ale pomimo trudnej sytuacji zdecydowaliśmy się na gruntowną cyfryzację naszego zakładu. Mam tu na myśli wdrożenie systemu ERP. Nawiązaliśmy współpracę z BPSC i w przyszłym roku zaczyna się u nas wdrożenie systemu Impuls EVO. COVID będzie oddziaływał na nasze życie i gospodarkę, ale nie oznacza to, że trzeba się poddać i zrezygnować z wprowadzania innowacyjnych produktów. Zwłaszcza takich, które ułatwiają i pomagają w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Szczególnie teraz, w czasie trwania i przy wychodzeniu z kryzysu ważna jest elastyczność i dostęp do wysokiej jakości danych dostępnych od ręki, a to daje nam ERP. Myślę, że firmy, które patrzą długofalowo, nie będą się bały decyzji inwestycyjnych.

Skąd brać środki na inwestycje? Wspomniała Pani, że chcecie zrealizować połowę planu sprzedażowego, niższe przychody nie utrudnią wam planów modernizacyjnych?

Ewelina Klizner-Ciszkiewicz: Przy wstrzymaniu linii kredytowych przez banki pozyskanie środków nie jest łatwe. Warto szukać alternatyw. Jedną z nich jest współpraca między firmami i takie ustalanie warunków handlowych, które pozwoli na zachowanie płynności finansowej, a jednocześnie nie będzie blokowało wdrażania innowacji. Tak właśnie postąpił nasz dostawca systemu ERP. BPSC przedstawiło takie rozwiązanie, które pozwoliło nam na sfinansowanie digitalizacji ze środków własnych. Dzięki temu, zyski wypracowane przez spółkę będziemy mogli przeznaczyć na inwestycje w obszarze IT. Wdrożenie zaawansowanego systemu to nie jedyne zakupy, na jakie się zdecydowaliśmy. Myślimy również o modernizacji linii technologicznej. To ma pomóc nam w zachowaniu płynności produkcyjnej, szczególnie w przypadku niedoboru pracowników.

Pracy dla zakładu produkcyjnego jest mniej, ale nie znaczy to, że nie potrzebujecie pracowników. Czy robiliście analizy, które pokazują, jaka jest minimalna liczba pracowników, żeby utrzymać ciągłość produkcji?

Ewelina Klizner-Ciszkiewicz: Z modelu trzyzmianowego przeszliśmy do dwuzmianowego. W nadzwyczajnych okolicznościach możemy funkcjonować w modelu jednozmianowym. Jednak na chwilę obecną trudno jest oszacować, jaki odsetek absencji pracowników mógłby doprowadzić do zatrzymania produkcji, co skutkowałoby niedotrzymaniem terminów realizacji otwartych projektów. Większym problemem byłoby dla nas zerwanie łańcucha dostaw i brak dostępu do podzespołów, których potrzebujemy.

Zrobienie zapasów nie byłoby rozwiązaniem?

Ewelina Klizner-Ciszkiewicz: Projekty, które realizujemy są bardzo zróżnicowane, dlatego urządzenia, które produkujemy, nie są aż tak powtarzalne. Nasze wyroby są kastomizowane. Projektujemy na podstawie precyzyjnych wytycznych i nasz produkty mają być dopasowane do konkretnego środowiska. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy w ciągu kolejnych miesięcy będziemy potrzebowali 20, czy może 50 produktów z danej grupy. Różnorodność asortymentu jest u nas na tyle duża, że raczej zatowarowanie na zapas byłoby dla nas niebezpieczne. Ryzyko jest zbyt wysokie i nie możemy pozwolić sobie na zablokowanie środków w materiale, który być może nie będzie potrzebny.

A co spędza Pani sen z powiek? Czy jest to ponowny lockdown?

Ewelina Klizner-Ciszkiewicz: Sam lockdown nie, ale lockdown połączony z zamknięciem granic dla transportu może przerwać nasze łańcuchy dostaw, a to może być dla nas problemem.

Materiał Promocyjny 

REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA