fbTrack
REKLAMA

Biznes

Jak wygląda prowadzenie startupu w czasach pandemii?

Dmitriy Akulov, przedsiębiorca, założyciel startupów i firm informatycznych appfleet, Prospect One, jsDelivr: Jest zdecydowanie trudniej. Większość firm zmniejszyła budżety. Więc trudniej jest osiągnąć odpowiednią sprzedaż. Niektóre nowo uruchamiane startupy polegają na bardzo małej grupie klientów, którzy finansują ich działalność, a teraz tracą ich, co jeszcze bardziej obniża budżet na rozwój i wzrost sprzedaży.

Z drugiej strony: inwestorzy venture capital nie przestali rozdawać pieniędzy. Bywają bardziej wybredni i proszą o więcej udziałów, ale inwestują jak zawsze. To z kolei sprawiło, że wiele startupów, które nie chciały zbierać rund inwestycyjnych, zaczęły szukać funduszy, aby uniknąć bankructwa.

Czym jest appfleet i dla kogo jest przeznaczony?

To platforma chmurowa, która pozwala na hosting aplikacji internetowych, usług i aplikacji. Oznacza to, że dzięki niej kod będzie działał w wielu globalnych lokalizacjach bliżej użytkowników, e-sklep lub strona będą znacznie szybsze, osiągną lepsze tempo i większą sprawność działania i uproszczą infrastrukturę.

Grupa docelowa obejmuje zarówno indywidualnych deweloperów, jak i duże przedsiębiorstwa. Jednak obecnie skupiamy się bardziej na małych firmach, które w przeszłości nie miały dostępu do podobnych technologii ze względu na ich złożoność i koszty.

Do czego można wykorzystać appfleet w biznesie? Możesz podać kilka przykładów?

Dla przykładu – serwis rp.pl będzie mógł utrzymywać swoją stronę w Warszawie i Krakowie w tym samym czasiei lepiej służyć swoim użytkownikom. A co jeśli masz dużą międzynarodową grupę odbiorców? Wówczas za pomocą dwóch kliknięć możesz utrzymywać swoją stronę w Los Angeles, Nowym Jorku i Londynie.

Można oszczędzić na pracy programistów, zespołów devopsów, nie trzeba płacić za instalacje serwerów, ich utrzymanie i tak dalej.

Pozwala to również mniejszym firmom na znacznie szybsze skalowanie. Zamiast poświęcać czas i pieniądze na znalezienie hostingu, skalowalności, wysokiej dostępności, można skupić się na swoich usługach i korzystać z appfleet do obsługi własnych globalnych potrzeb infrastrukturalnych. A to wszystko za pośrednictwem bardzo prostego interfejsu użytkownika.

Firmy za pośrednictwem appfleet mogą również robić takie rzeczy jak globalna transmisja wideo, hosting strony internetowej, wewnętrznych narzędzi dla globalnie rozproszonego zespołu i tak dalej.

Jakie są korzyści z zastosowania tego rozwiązania dla podmiotów z obszaru MSP, a jakie dla dużych korporacji?

MSP uzyskują dostęp do nowej technologii bez zbędnych komplikacji, które temu dotąd towarzyszyły. Edge hosting w końcu staje się dla nich dostępny i atrakcyjny cenowo.

Duże korporacje często składają się z mniejszych zespołów pracujących nad różnymi problemami i usługami. Wykorzystując appfleet mogą iterować szybciej, nie czekając aż powolna biurokracja korporacyjna poświęci zasoby na zbudowanie czegoś podobnego.

W przyszłości planujemy również oferować przedsiębiorstwom dodatkowe lokalizacje micro edge. Będą one składały się z mikro centrów danych. Wyobraźmy sobie zestaw serwerów umieszczonych wewnątrz kontenera lub jeszcze mniejszego pomieszczenia, połączonych światłowodem lub nawet za pomocą 5G.

Do tego zlokalizowane w miejscach, w których zwyczajny odbiornik danych nie może ich obsługiwać. Na przykład w ten sposób, by pokryć cały kraj, a w każdym większym mieście mieć brzegowe lokalizacje. To może być użyteczne dla firm telekomunikacyjnych, logistycznych, rządów...

Albo na przykład wiele brzegowych miejsc w jednym dużym mieście, obejmujących każdą dzielnicę. Mogłyby z tego korzystać zarówno samochody autonomiczne, jak i firmy rozwijające technologie Internetu rzeczy.

Czego trzeba by zrozumieć jak ważne jest wykorzystanie narzędzi informatycznych w biznesie? Czy każda firma powinna posiadać dział informatyki, by móc korzystać z dobrodziejstw nowoczesnych rozwiązań?

Tak było do niedawna. Podczas gdy zwykła, stara infrastruktura składająca się ze zwirtualizowanych maszyn stała się łatwiejsza w użyciu, nowsze technologie automatyzujące proces deweloperski okazywały się znacznie bardziej skomplikowane i podatne na awarie, szczególnie przy większych skalach działań.

Rozwiązania takie jak Kubernetes zdecydowanie wymagają zespołu specjalistów do instalacji, obsługi i utrzymania.

Nie zgadzam się na taki stan rzeczy i dlatego budując appfleet skupiam się na interfejsie użytkownika, jego wygodzie, wręcz przyjemności z korzystania. Jestem dumny, że stworzyliśmy złożone rozwiązanie, jednocześnie bardzo proste w obsłudze, wymagające zaledwie jednego technika do przejścia na appfleet, bez konieczności utrzymania całego zespołu.

Czego nauczył Cię obecny kryzys jako założyciela firmy i lidera biznesu?

Zawsze trzeba być przygotowanym. Kiedy rozpoczynałem pracę w firmie, poczyniłem wiele założeń, w tym prognozy wydatków i przychodów, które w żaden sposób nie uwzględniały kryzysu.

Na szczęście lubię grać bezpiecznie, więc przesadziłem w przewidywaniu wydatków i nie doszacowałem przychodów. Kiedy więc straciłem kilku klientów z powodu kryzysu, musiałem obniżyć wydatki i spowolnić wzrost, ale nie zagroziło to firmie.

Jako założyciel chcesz mieć pewność, że Twoja firma przetrwa, więc musisz być przygotowany na każdą sytuację.

Możesz opowiedzieć o swojej karierze przed appfleet? Co skłoniło cię do założenia firm?

Zacząłem pracę w wieku 16 lat jako programista w amerykańskiej firmie outsourcingowej, podzlecającej prace zespołowi na Ukrainie. Ale już wtedy bardziej interesowały mnie serwery i infrastruktura sieciowa.

Dlatego w tym samym czasie zbudowałem jsDelivr. Jest to darmowy CDN dla deweloperów open source obsługujących obecnie 80 miliardów zapytań miesięcznie. Wszyscy nazywali mnie naiwniakiem, bo spędzałem czas i wydawałem pieniądze na budowanie darmowej usługi.

Ale tworząc ją bardzo wiele się nauczyłem. Nawiązałem sporo kontaktów w branży Stało się to nieocenionym narzędziem. Później zacząłem pracować zdalnie, najpierw w firmie hostingowej, a później w firmie CDN z siedzibą w Los Angeles.

W tym samym czasie w weekendy kontynuowałem budowę nowych usług. Znalazłem niszowe problemy i rozwiązałem je za darmo.

W końcu niektóre z tych usług stały się dość popularne i duże firmy, takie jak Google i CISCO, zaczęły się ze mną kontaktować, prosząc mnie o zbudowanie bardziej zaawansowanych funkcji i oferując, że są skłonne za nie zapłacić.

Wtedy właśnie zdecydowałem się rzucić pracę i otworzyć pierwszą firmę Prospect One, a później wydzielić produkt do własnej firmy o nazwie PerfOps w celu pozyskania funduszy VC.

W podobny sposób powstała appfleet. Po wyjściu z PerfOps musiałem zdecydować, co dalej robić. Przypomniałem sobie o problemie, jaki miałem przez ostatnie sześć lat z prostym hostingiem edge.

Uznałem, że jest to problem, który dzięki mojemu doświadczeniu mogę rozwiązać lepiej niż ktokolwiek inny.

W jakich okolicznościach przyjechałeś do Polski i dlaczego tu zostałeś, skoro, jak możemy się domyślać, było wiele ofert pracy nie tylko z Doliny Krzemowej, ale i z całego świata?

Urodziłem się na Ukrainie, chodziłem do szkoły i dorastałem w Grecji. Niestety musiałem wrócić na Ukrainę w wieku 15 lat. Ze względu na mój pobyt w Grecji zawsze chciałem wrócić do Europy, ale nie jest to takie proste, jak mogłoby się zdawać. Zwłaszcza jeśli planujesz otworzyć własną firmę i działać w pełnym wymiarze godzin.

Jednocześnie nie chciałem dla nikogo pracować, wolałem całkowicie posiadać swoje produkty i decydować o tym, jak powinny one działać.

Polska była dla mnie idealnym wyborem z wielu powodów. Choćby ze względu na podobny język, który jest znacznie łatwiejszy do nauki niż na przykład francuski. Kraków, w którym mieszkam, jest bardzo nowoczesnym i rozwiniętym miastem. Tak samo jak Warszawa i wiele innych. W przeciwieństwie do wielu miast Ukrainy, które wyglądają tak samo jak w czasach komunizmu. Istotnym powodem była też prosta imigracja biznesowa. Istnieją roczne oczekiwania w kwestii dochodów, ale udało mi się je bez problemu osiągnąć. To przewaga nad innymi krajami Unii Europejskiej, w których mały startup nie będzie w stanie tego zrobić. Kolejny czynnik to niższe podatki. Polska ma bardziej korzystne podatki dla małych firm, co było miłym dodatkiem, przynajmniej w porównaniu z innymi rozwiniętymi krajami UE. A skoro już mówimy o Unii…. Polska jest członkiem UE i strefy Schengen, co ułatwia podróżowanie i prowadzenie działalności gospodarczej. Oznacza to również dostęp do Paypal, Stripe i finansowania VC. To były powody, dla których przyjechałem i zostałem. Lubię tu mieszkać.

Wojna na Ukrainie jest jednym z najtrudniejszych momentów w dziejach współczesnej Europy. Byłeś tam, kiedy się zaczęła. Jak udało Ci się ocalić marzenia i utrzymać siłę napędową, by szukać szczęścia poza granicami kraju?

Rzeczywiście, kiedy rozpoczęła się wojna, pracowałem zdalnie z Doniecka. Kontynuowałem pracę w czasie zamachów bombowych i strzelanin i właśnie w taki sposób zdobyłem najlepszą rekomendację LinkedIn.

Ale szczerze mówiąc, wojna działała na mnie tylko jak potężny motywator. Ludzie lubią czekać na idealny moment, aby coś zrobić. Ale on może nigdy nie nadejść. Od zawsze planowałem przeprowadzić się do Europy, ale ciągle był to plan do realizacji "kiedyś w przyszłości".

Mieszkając w Doniecku żyłem jakby w zaprzeczeniu, nie mogłem uwierzyć, że to będzie trwało wiecznie i myślałem, że wszystko skończy się lada dzień. Po tym jak samolot rozbił się niedaleko i po kilku dużych eksplozjach w pobliżu naszego budynku stało się jasne, że to się nie skończy.

Kiedy zdałem sobie z tego sprawęwszystko stało się proste. Moim jedynym celem stała się jak najszybsza emigracja. Kiedy masz jeden bardzo jasny cel, to jest on twoją siłą napędową. Robisz wszystko, co możliwe, aby go osiągnąć.

Epidemia COVID-19 pokazała, że wiele firm może z łatwością przełączyć się na system pracy zdalnej. Czy telepraca może być równie efektywna jak ta w biurze? Jaki jest twój sposób na takie działanie? Jaki zestaw narzędzi, na przykład do komunikacji wewnętrznej, polecasz zastosować w takiej sytuacji?

Telepraca może być równie efektywna jak biuro, ale o wiele trudniej to osiągnąć. I właśnie dlatego istnieje tak wiele narzędzi, które pomagają rozwiązywać wszelkiego rodzaju problemy, starają się naśladować interakcje w firmie i środowisku biurowym.

Osobiście preferuję pracę zdalną na wczesnym etapie rozwoju firmy, jako sposób na szybkie poruszanie się i obniżenie kosztów. Ale w miarę rozwoju przedsiębiorstwa wolę powoli przenosić ludzi do biura, aby wszyscy mogli skupić się na pracy a nie na problemach organizacyjnych związanych ze zdalnym działaniem.

Do pracy zdalnej polecam zestaw popularnych narzędzi: Google Apps do pracy z pocztą elektroniczną i dokumentami, Slack do komunikacji w czasie rzeczywistym, Trello lub inny Kanban z automatyzacją do zarządzania zadaniami i oczywiście Github do hostingu/zarządzania/współtworzenia kodu.

Jaki jest charakter współpracy z największymi firmami na świecie? Jak reagują na informację, że stosowane przez nich rozwiązanie pochodzi z Polski?

Niestety, to trudne. Duże firmy są powolne, nieprzejrzyste i zbiurokratyzowane. Znalezienie właściwej osoby w dużej firmie jest sporym wyzwaniem. A jeśli już znajdziesz tę osobę, która jest zainteresowana twoim produktem, to sprawa musi przejść przez wiele poziomów zarządzania i działów, aby uzyskać choć próbne zatwierdzenie.

I nawet jeśli każda osoba w firmie uwielbia twoje usługi, domknięcie transakcji może trwać cały rok i nie ma gwarancji, że klient w końcu zapłaci.

Duże firmy preferują również współpracę z podobnymi sobie. Ponieważ wszystko trwa długo, kiedy już faktycznie kupią usługę, chcą mieć pewność, że będzie ona działać przez bardzo długo. A w przypadku małych startupów zawsze istnieje ryzyko, że mogą one zniknąć w ciągu miesiąca.

Wielkie firmy rozumieją, że nie będą w stanie szybko znaleźć zastępstwa ze względu na to, że wolno działają.

Polska nie jest zbytnio znana z rozwiązań IT i z jakiegoś powodu giganci uważają, że jeśli firma ma tutaj siedzibę, to znaczy, że skupia się tylko na klientach z UE. Niektórzy nadal mają przestarzały światopogląd i sądzą, że produkty budowane w USA są z jakiegoś powodu wyższej jakości niż te w Polsce.

Kolejnym problemem jest to, że startupy z USA są w stanie zebrać znacznie więcej pieniędzy niż te z Polski. A dla wielu klientów wysokość finansowania jest również metryką, której używają, by zdecydować, z kogo skorzystać.

Niektóre polskie firmy oferujące tego typu rozwiązania starają się ukryć fakt, że mają siedzibę w Polsce, nie wspominają o tym na swoich stronach internetowych. Ale myślę, że to się powoli zmienia. Polskie startupy mogą zebrać więcej funduszy i stawać się coraz bardziej popularne. To będzie najlepszy sposób, by Polska zbudowała swoją markę.

Czy w Polsce można jeszcze znaleźć wielu dobrych informatyków? Czy ten rynek czeka na istotne zmiany w naszym kraju w związku z epidemią koronawirusa?

Mam doświadczenie w zatrudnianiu deweloperów w Krakowie. W przypadku startupu jest to trudne. W Polsce jest wielu świetnych informatyków. Niestety nie są oni zainteresowani żadnym rodzajem ryzyka i wolą współpracować z dużymi firmami, które oferują im fajne bonusy, takie jak darmowa siłownia, prywatna opieka zdrowotna i tak dalej.

Ale to się na pewno zmieni. Obserwujemy już zwolnienia w firmach informatycznych. Choć nie wydaje mi się, żeby to był długoterminowy problem. Informatycy zawsze mogą pracować zdalnie, co pozwala im szybko znaleźć pracę, a niektórzy mogą nawet spróbować szczęścia ze startupami, które przynoszą korzyści także polskim przedsiębiorcom.

Jak znaleźć i przede wszystkim skutecznie zweryfikować dobrych informatyków? Jakie cechy powinni mieć?

To nie jest łatwe zadanie. Problemem, z którym się zetknąłem jest to, że niektórzy informatycy starają się przygotować swoje CV dla potrzeb działów HR dużych firm.

Oznacza to, że po prostu na ślepo używają kilku terminów i starają się zrobić jak najwięcej, aby przejść zautomatyzowany screening w oparciu o słowa kluczowe, a następnie zaimponować nieinformatycznym działom kadr tej firmy.

Niestety, kiedy czyta je ktoś doświadczony jak ja, wyglądają one bardzo źle.

Oprócz uniwersalnych walorów, takich jak prezentowanie rzeczy krótko i zwięźle, podoba mi się, gdy w CV widzę wkład w open source. Często oznacza to, że dana osoba faktycznie lubi kodowanie i prawdopodobnie doprowadzi to do lepszej pracy i wydajności takiego kandydata.

Materiał Promocyjny 

REKLAMA